Doll land

Wpis

niedziela, 08 listopada 2015

Wolność

Niezbadane są wyroki losu. Można się wypierać sympatii do pewnego rodzaju lalek, ale gdy trafi się wśród nich wyjątkowa, to człowiek się ugina i pozwala sobie na odstępstwo od własnej reguły.


You never know what the future brings. You might dislike the particular type of dolls but when you cross paths with the one, that is, for some reason, exceptional, you easily change your mind.


Moje odstępstwo wygląda toczka w toczkę jak wychowany w solarium Kopciuszek, któremu zachciało się iść na bal. A ponieważ od dawna nie wierzył już w dobre wróżki i znał gorzką prawdę, że o szczęście trzeba walczyć samodzielnie, więc nie czekając na interwencję z góry wybrał się na wyprzedaż sylwestrowych kiecek, kupił najbardziej błyszczącą, po czym już w domu zrobił się na bóstwo i pomknął na bal taksówką. No i to tyle. Nie mam pomysłu na pisanie o tej lalce, dlatego zamiast rozwodzić się nad nią, opowiem o czymś zupełnie niezwiązanym z lalkami, dobrze?


My exception totaly looks like a relative of the infamous Katie Price with a taste for sparkling dresses. When I started writing this note (a week ago) I had a thousand thoughts about this doll, that I wanted to share with you, but since that time I've changed my decision. The doll will speak for herself through the pictures, while I'll tell you about something that has nothing to do with toys. I hope that I'll get away with it.



01

 

02

 

03

 

04


Podczas ostatnich wakacji przez jakiś czas mieszkałam na wsi. Świeże powietrze, grzybne lasy, towarzystwo zwierząt. Można by rzec – sielanka. Tyle, że w sąsiedztwie tej sielanki czaiło się coś, od czego jeżył się włos na głowie.


During my summer vacation I spent some time on a farm. It was a perfect way to tranquil myself, a fantastic breath of fresh air, something very different from everyday hassles, except from the fact, that there was something really horrifying in the nearest neighbourhood.


To coś, a właściwie ktoś, miał na imię Piotr, blisko 80 lat na karku i wielkie gospodarstwo, obejmujące piękny sad oraz pola pastewne. Oprócz tego Pan Piotr miał jeszcze dom i wielkie umiłowanie wolności w duszy. Na pozór nic w tym strasznego, prawda? „Straszne” rozpoczyna się, gdy zrozumie się na czym polega jego idea wolności.


The horryfying thing was about 80 years old, his name was Peter and he was the owner of a big farm with a beautiful orchad and grazing fields around it. He was also a worshipper of freedeom. You might say that there is nothing strange about that, but believe me, we're drowning in quicksands.


Gdybyśmy patrzyli na pojęcie wolności od strony słownika, to można byłoby uznać, że jest to możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą. Pan Piotr w pełni zgadza się z tą definicją, ale znacznie przesuwa jej granice. Jego filozofia życiowa zakłada, że nie warto robić nic, na co nie ma się ochoty. Pan Piotr kieruje się zasadą, że do życia człowiekowi potrzebny jest tylko chleb i woda, zaś wszystko inne jest zbędne. Z tego powodu całkowicie zarzucił on czynności, dla większości z nas zupełnie oczywiste. Gdy po śmierci rodziców został sam, przestał całkowicie przejmować się stanem domu rodzinnego i gospodarstwa. Był w tym bardzo konsekwentny. Jego sąsiedzi mówią, że kiedyś jego gospodarstwo było jednym z pierwszych w okolicy, ale gdy pan Piotr został jego jedynym właścicielem, to pozwolił, aby wszystko zniszczało. Jego królestwo już dawno już przegrało z czasem, postępującą ruiną i brudem.

 

According to the dictionary, freedom is the power or liberty to order one's own actions. Peter fully agrees with this definition, however, he broadens it a little. He believes that freedom is the absence of any laws or responsibilities that he doesn't accept. That is why, after his parent's death, he decided not to take care or to repair the house he lived in. He simply doesn't care about things. He says that the only thing that's worth effort is another human. Inanimate things are unimportant as they are destined to decay and rot while the human soul lives forever.


Do wnętrza jego domu zajrzałam tylko na chwilę. Musiałam szybko stamtąd wyjść, bo przytłoczyło mnie to, co w nim zobaczyłam. Dom pana Piotra wygląda jak wielki śmietnik, na który zwożono brudy od wielu, wielu lat. Na podłodze kłębią się połamane sprzęty, resztki jedzenia, porwane książki i gazety. Przez okna nie da się wyjrzeć, bo pokrywa je gęsty kożuch brudu. Nigdy nie naprawiany sufit, przez który pada deszcz, grozi zawaleniem. I w takich warunkach mieszka starszy człowiek. Zapytany o to, czy nie potrzebuje pomocy, kręci przecząco głową. Nie chce żadnego wsparcia. Wsparcie oznaczałoby zmiany, a on lubi swój dom. Jest królem śmietnika i nikt nie będzie mu mówić, jak żyć.

 

He doesn't care about his own property and he let it fall to ruin, because keeping it in good shape doesn't interest him at all. I was shocked when I saw the inside of his house – the dirt and decay make it look more like a cave rather than a place of dwelling of a humen being. The floor of the house was covered by parts of litter, shattered books, newspapers, broken pieces of furniture and rotten food. The roof was full of holes, letting the rain inside the house. No man should live in such a place. I asked Peter if he'd accepted help but he denied with strenght. He doesn't want any changes. He feels happy the way he is. He understands why other people clean and repair their houses, but he doesn't feel like following suit. Dirt and negligence seem to be his friends since forever.


Pan Piotr lubi mówić o sobie "Jestem współczesnym pustelnikiem, bo w pełni wyrzekłem się związania przez dobra doczesne". A jednak ja nie byłam w stanie dostrzec w nim pustelnika. To, co zobaczyłam u niego na podwórku i we wnętrzu mieszkania, spowodowało u mnie chęć ucieczki i płaczu. Nigdy w życiu nie spotkałam się z człowiekiem, który dobrowolnie skazałby sam siebie na wegetację w takiej nędzy i przede wszystkim brudzie. A to tylko dlatego, żeby mieć poczucie wolności absolutnej, nie znającej żadnych ograniczeń. 

 

After visiting this strange man I was on the verge of crying. I felt powerless and overwhelmed. I would have never imagined that I might meet someone like him, someone who condemned himself to unimaginable vegetation on behalf of some deformed understanding of freedom.

01

 

02

03

04

05

06

07

Wszystkie powyższe zdjęcia za zgodą właściciela gospodarstwa

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
stary_zgred1
Czas publikacji:
niedziela, 08 listopada 2015 16:45

Polecane wpisy

  • Drogi użytkowniku, bardzo nam przykro ...

    Wczoraj na moją skrzynkę mailową wpłynęła wiadomość o następującej treści: Drogi użytkowniku, bardzo nam przykro 29 kwietnia 2019 Blox.pl zostanie zamknięty i T

  • Pseudo Poppy z Chin

    Odkąd dowiedziałam się, że w dalekiej Rosji i Ukrainie można bez problemu kupić sobie chińskiego klonika Poppy Parker, zapłonęłam nieugaszoną chęcią zdobycia ta

  • Nowy Rok zaczął się w odcieniach czerwieni

    Moim pierwszym, lalkowym zakupem w 2019 roku jest lalka noworoczna – Japanese New Year Barbie. W planach była, jak zwykle, zupełnie inna laleczka, ale prz

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość katarzyna Zbieraczka Dziwaczka napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2015/11/08 18:54:36:

    ... cóż , wolność niejedno ma imię jak widać ... Dla mnie to obraz abnegacji połączonej z lenistwem absolutnym . Nie wyzwolił się jeszcze od takich czynności jak jedzenie , więc "wolność" pozostaje w dalszym ciągu pojęciem abstrakcyjnym . Nie chciałabym mieć tak wyluzowanego sąsiada . Stawianie znaku równości pomiędzy wolnością a nie robieniem niczego jest delikatnie mówiąc uproszczeniem rodem z kreskówki ...;)
    Laleczka naprawdę JEST warta grzechu :):)

  • Gość Zurineczka napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/11/08 19:33:52:

    To nie jest wolność tylko abnegacja totalna, o ile wiem to pustelnicy żyją skromnie ale czysto a nie w chlewie. To jest po prostu bardzo ograniczony umysłowo człowiek, jego horyzonty są tak ciasne, że nie ma tam miejsca na żadne argumenty. :( Brak słów i tyle. Panna natomiast jest zjawiskowa :)

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/11/08 20:27:14:

    Pan Piotr jeszcze nie wie, że nie ma czegoś takiego jak wolność absolutna - zawsze od czegoś lub kogoś zależymy, inni oczekują naszej decyzji lub się jej lękają - nasze ciała najdotkliwiej nam przypominają dzień po dniu o ograniczeniach, których nie można ignorować bez końca...

  • Gość Łuk z drzewa cisowego napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/11/08 20:30:26:

    To nie jest wolność tylko jakaś choroba psychiczna, smutne to, ale może z drugiej strony to on właśnie jest o wiele szczęśliwszy niż my - czyści i w posprzątanych domach, kto to wie:)

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/11/08 20:30:30:

    pustelnicy też miewali różne standardy - swego czasu ludzie, którzy w swoim mniemaniu pragnęli służyć Bogu - zakonnicy/ce, uduchowione wdowy i dziewice - potrafili tygodniami/miesiącami się nie myć, by w ten sposób ofiarować coś Stwórcy - niektóre z tzw. świętych - piły wodę, którymi obmywały rany trędowatych - tak czy siak - to był ich sposób na kawałek prywatnej wolności - cokolwiek to znaczy...

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/11/08 20:33:14:

    co do współczesnego Kopciuszka - nie dość, że ładniutki, seksowny to jeszcze zaradny i z fantazją - oby się nie przeliczyła, ślicznotka... ale kto wie - może taksówkarz to w głębi duszy romantyk, Księciunio z powołania...

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/08 20:33:25:

    Kasiu, Zurineczko, gdybym go nie zobaczyła i nie posłuchała, to bym nie uwierzyła. Takie zapuszczenie buduje się latami. Ten człowiek ma obecnie blisko osiemdziesiąt lat i sławę dziwaka. Tymczasem jego rodziców ludzie wspominają jako pracowitych, zaradnych ludzi, którzy bardzo dbali o swoją ziemię i dom, bo go kochali. Pan Piotr natomiast prezentuje postawę "nie zależy mi na niczym". Rozumiem, że pozostaje na małym, bo jest to podejście do życia, z którym stykam się coraz częściej, ale zasyfienia swojego gniazda nie mogę pojąć. W dodatku ten człowiek jest właścicielem przepięknych, rozległych terenów, które pozostają w ogromnym kontraście z jego domem. O takim sadzie, jak ma on, ludzie mogą sobie pomarzyć. Kiedy stoisz na jednym jego końcu, to drugiego nie widać. Tyle, że wszystkie drzewa w nim są zaniedbane, nie podcinane, zdziczałe. Straszny to obraz. Pan Piotr ciągnie za sobą zniszczenie jak drugą skórę :(

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/08 20:37:00:

    Inko, Łuku - może faktycznie jest psychicznie chory? Tyle, że tego nie słychać. W trakcie rozmowy wyłania się obraz ekscentrycznego, ale w pełni sprawnego umysłowo człowieka. Może to posunięte do granic możliwości lenistwo? On faktycznie nie robi wokół siebie nic. Przy mnie rzucił śmieci na podłogę, gdzie zostały, przykrywając inne śmieci. Jego to nie rusza, bo tak żył kilkadziesiąt lat. Ludzie mówią, że w gościnie zachowuje się normalnie (odwiedza sąsiadów), a u siebie, jak ostatni brudas.

  • Gość MajorMistakes napisał(a) z *.ha.zut.edu.pl komentarz datowany na 2015/11/08 21:31:16:

    Obok choroby psychicznej sa jeszcze zaburzenia osobowości, zachowania, charakter i temperament, oraz życie, że tak powiem górnolotnie- które daje nam po głowie. Nie chcę wypowiadać się o człowieku, którego nie znam. Martwi mnie kwestia bezpieczeństwa, wspomniałaś, że dach grozi zawaleniem i że nie jest to miejsce dla starszego człowieka. Czy potrafiłabym podjąć decyzję za kogoś, powiadomić opiekę społeczną, wszcząć raban, żeby go ubezwłasnowolnili? Chyba nie. Widać, że człowiek robi sobie krzywdę, ale nie byłam nigdy wdzięczna tym, którzy na siłę meblowali mi życie, nawet jeśli było lepiej, mądrzej i wygodniej. Powoli i boleśnie uczę się, że w niewielu przypadkach możemy pomóc gdy nasza pomoc nie jest chciana, że czasem niestety jest granica, za którą cały nasz wysiłek i zaangażowanie pójdą na marne, a my się po prostu wypalimy.
    Niemniej nie zazdroszczę sąsiedztwa.

    Kopciuszek taki zmysłowy, wakacyjny, nasuwa mi na myśl kasyno, Jamesa Bonda i inne grzeszne idee :P

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/08 21:50:44:

    Nie chce pomocy, to pewne. Ludzie już próbowali i zyskali na tym tylko kose spojrzenia z jego strony. To mistrz przeżycia w trudnych warunkach. Mógłby surwiwalu uczyć, tylko czy ktoś chciałby iść na naukę w takie warunki? W jego domu nie tylko dach jest dziurawy, ale i podłoga nadgniła. Ale P. reperować domu nie chce. W ogóle nie wiem, czego ten człowiek chce. Nijak go nie rozumiem.
    Laluchon z rodzaju tych, o których zazwyczaj mówię: "ładny i błyszczący", a potem mam pustkę we łbie, bo faktycznie jest ładny i błyszczący i to wsio ;)

  • Gość Urshula napisał(a) z 87.204.191.* komentarz datowany na 2015/11/08 22:12:03:

    Brrr.....aż mam ciary.... :( miałam kiedyś wątpliwą okazję obejrzeć "komisyjnie" mieszkanie spółdzielcze zamieszkałe przez ZBIERACZY............tam było wszystko.Dosłownie.A już napewno WSZYSTKIE KARALUCHY z całej okolicy.I to w MEGA ROZMIARACH...............bleeeeeeeeeeeeeeee.............

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/08 22:34:14:

    Hmmm, w takim razie P. ma w sobie coś ze zbieracza. Definitywnie.

  • Gość Linda napisał(a) z *.177-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be komentarz datowany na 2015/11/09 00:05:07:

    The gold top of the dress is just gorgeous, I really like this girl :-). About the man in his house, it's a bad situation. A clean and happy home is really necessary to feel at ease, he may not realize that any more... He maybe is very lonely...

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/09 08:23:54:

    Haha, that's exactly what tempted me to get this doll :)
    As for Peter - I'm absolutely sure that he's lonely, but I'm also convinced that he wants to be alone. He seems to love himself immensly while his tolerance for the other people is rather limited. His style of life is very much like "Nobody tells me what to do!" It's a childish attitude, but he has the right to be the way he wants. The next time I drive by his village I plan to pay him a visit. Hope to find him in good health.

  • eibhlin666 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/09 13:16:19:

    Jeśli ten człowiek uważa, że jest wolny i tak sobie żyje - to dobrze. Niech jest przynajmniej szczęśliwy. W życiu chyba właśnie o to chodzi. Taki tryb życia jest wg mnie nie do przyjęcia. Czystość, porządek to przecież podstawa żeby żyć zdrowo i komfortowo. (Jak się rozwalam z klamorami do szycia to to się nie liczy he he he. Bo to wtedy jest porządek artystyczny!) Inna sprawa to jego posiadłość. Szkoda tej niewykorzystanej, niezadbanej powierzchni :( Ja bym od razu kupiła kilkadziesiąt kilo gipsu i stworzyła miasteczko w skali 1/6 LOL :)
    Oglądam sporo filmików na YT o tematyce "nawiedzonych domów". Właśnie w takich jak na Twoich zdjęciach straszy najbardziej! Nic się nie wyłoniło z mroku? Żadnych EVP nie słyszałaś ??? :)))))


  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/09 18:59:27:

    Jest bardzo zżyty ze swoją samotnością - było widać, że zbyt długa wizyta go nuży. Nie jest odludkiem, ale i nie garnie się specjalnie do ludzi. Ot tak, sobie pogada. Swojego brudnego domu się nie wstydzi. Widzi, że jest inny niż u ludzi, ale inny go nie interesuje. Ręce same opadają, kiedy się tę bidę widzi, ale nic na siłę.
    Z mroku nic nie wylazło. A oczekiwałam że we wnętrzu domu będzie co najmniej oskórowane ciało zwleczone z pobliskiego cmentarza.

  • Gość sinestro napisał(a) z 94.42.173.* komentarz datowany na 2015/11/10 18:44:48:

    Kurczę, szkoda tego pana, może to faktycznie jakieś zaburzenia związane z wiekiem, niekoniecznie choroba? Rozumiem, że on nie ma z tym wszystkim problemu, ale taki totalny chaos to może niedługo zrobić się dla niego niebezpieczny.

    Co do lalki - czy tylko ja widzę podobieństwo do Beyonce? :))

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/10 19:12:26:

    Hmmm, możliwe. Ale według sąsiadów zaniedbania w jego domu i gospodarstwie ciągną się już kilkadziesiąt lat, od jego młodości. Może śmierć rodziców tak bardzo go dotknęła, że zaprzestał aktywności? Ale na tak długo? Bardziej skłaniam się ku opinii, że nic nierobienie miał we krwi i zostało mu na całe życie.

  • Gość Metka napisał(a) z *.rev.pcboot.pl komentarz datowany na 2015/11/11 18:01:54:

    Bardzo ładna pannica. Podobają mi się jej włosy. :)
    Ojej ten dom w środku wygląda strasznie... Nie wiem jak można tak żyć...

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/11 19:18:19:

    Na wszelki wypadek wyłączyłam wyobraźnię. Lepiej mi nie wiedzieć jak pan Piotr spędza w tym domu czas.
    A złotą rybkę wstawiłam na półkę i świeci się wśród innych lalek :)

  • kolorowyptak napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/30 20:23:37:

    dużo starych ludzi zamienia się w "zbieracze" zasmiecając swoje mieszkania, wiem coś na ten temat, przez krótki okres pracowałam w opiece społecznej.., przykro, ale to choroba starcza

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/01 09:53:04:

    Mmmm, to co robi ten człowiek nie ma dużo wspólnego z tym, co znamy z własnego życia. Ale pomocy nie chce, a umysłowo, na ile jestem w stanie ocenić, jest sprawny i ma dobre rozeznanie swojej sytuacji i mówiąc ogólnie, spraw doczesnych.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com