Doll land

Wpis

niedziela, 05 marca 2017

Momoko

Po rozpakowaniu mattelowskiego zestawu „Jude Deveraux” jęknęłam i posmutniałam jak górnik, któremu żona kazała przed świętem Barbórki wleźć do balii i wyszorować się na glanc ryżową szczotką. Urodziwy pan lalek okazał się o pół głowy niższy od swojej partnerki. Różnica wzrostu uwypukliła się po ustawieniu tej dwójki w witrynie, w związku z czym, chcąc – nie chcąc, rozdzieliłam zakochanych, bo stojąc w parze wyglądali zbyt komicznie. Ona – jasna panienka o delikatności motylka i mlecznej cerze, spoglądająca na swojego napakowanego ukochanego z perspektywy żyrafy i on - konusik, o rozbudowanych ambicjach, potężny wszerz, choć pewnie wolałby wzdłuż.  



Tego, co złączył Mattel, nie powinno się rozdzielać, ale lekce sobie ważę tę zasadę, bo moja krnąbrna natura nie godzi się na zestawianie niekompatybilnych połówek. Nie będę gnębić lalek rażącym niedopasowaniem tylko dlatego, że tak zachciało się producentowi. Wręcz przeciwnie, z dziką rozkoszą rozbiję łańcuch lalkowego zniewolenia, wymieszam lalki między sobą i tak je po kątach poustawiam, że nikt, kto do mnie zawita, nie zgadnie, z jakiego pudełka która pochodzi! Ha!



Lubię wsadzać paluchy w świeżo zaczynione ciasto, mieszać w garnkach i motać wśród lalek. Właśnie dlatego wykluł mi w głowie pomysł ukonstytuowania u boku Raidera Momoko – laleczki w stu procentach odpowiadającej mu wielkością, choć pochodzącej z innego kontynentu i obcego mu kulturowo środowiska (dla przypomnienia, on pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ona – z Japonii). Zastąpiłam jeden dysonans innym dysonansem i bardzo mi z tym dobrze!

 

 

32452052323_9fb16e5b1c_z

 


Momoko to dla mnie lalka nieoczywista pod kątem posiadania i słabo rozpoznawalna „w stadzie”. Jestem perfekcyjnym momokowym profanem – wszystkie Momo wydają mi się identyczne, pomimo różnic w stroju, kolorze włosów i makijażu. To chyba jakiś rodzaj lalkowego daltonizmu, bo kiedy spojrzę na grupę Momoczek - widzę odbitą w kilku egzemplarzach sztampę. Taka lalkowa krótkowzroczność to rzecz dość smutna, ale za to pozwalająca na swojego rodzaju oszczędność - do szczęścia wystarcza mi nie więcej niż jedna taka lalka. Momokowy daltonizm pomógł mi też przy wyborze tej właściwej - po prostu kupiłam pierwszą lepszą, która napatoczyła się w znośnej cenie, bez parcia w kierunku jakiegoś szczególnie wyjątkowego egzemplarza.

 

 

33266687095_3b32c5e86e_z

 


Do Momoko czaiłam się jak pies do jeża, bo przez długi czas odstręczała mnie myśl o jej kruchości. Jak z przekonaniem twierdzą posiadacze tej zabawki, Momo cierpi na zaawansowaną osteoporozę, co najjaskrawiej przejawia się w okolicach kostek u nóg. Są one podatne na złamania i ukruszenia, nawet jeśli lalka jest troskliwie przechowywana w pudełku. Takie informacje nie napawały mnie szaloną chęcią, by przygarnąć jakiegoś potencjalnego połamańca pod swój dach. A jednak zmieniłam zdanie za przyczyną poznanej na OLX warszawskiej kolekcjonerki. Dzięki możliwości odbioru osobistego zdecydowałam się otworzyć serce na chrupką mamzelkę, pomimo tego, że była ruda (nie lubię rudego!) i uszkodzona w okolicach chudej pęcinki.

 

 

32451949023_668029266f_z

 


Nadłamaną nogę Momo udało się dość ładnie skleić i oszlifować, co napełniło moją poczerniałą, psujowatą duszę niemałą dumą.  Aby oszczędzić sobie w przyszłości widoku zaklajstrowanego uszkodzenia zapakowałam Momoczkę w buty za kostkę, aby na wieki zakryć jej wstydliwy sekret.

 


Z ubraniami dla Mo nie było większych problemów - sukienkę odziedziczyła po chudym kloniku Ori princess, a buty po Pullipie. Z garderoby Barbie nie mogła skorzystać – wyślizgiwała się z każdej kiecki i spódnicy. Trochę mi żal, że nie trafiły do mnie jej oryginalne ubranka. Stroje od firmy Sekiguchi są bardzo starannie uszyte (o tak równiutkich ściegach i poprawnych proporcjach ubranek Barbie mogą tylko pomarzyć, nawet te kolekcjonerskie) i w przeciwieństwie do matellowskich łaszków, które bazują na workowatych wykrojach i tanich, połyskliwych, łatwo siepiących się materiałach, wiernie nawiązują do współczesnego stylu modnych ulic. Ktoś stwierdził kiedyś, że cała siła Momoko tkwi w ich strojach. Myślę, że tym stwierdzeniem trafił w samo sedno. Tak ładnych i funkcjonalnych ubranek nie ma żadna inna lalka w skali 11 1/5.

 

 

32883664160_b170fe04e9_z

 


Z twarzy Momoko przypomina mi długonose postaci z książeczek o Muminkach: Włóczykija, Małą Mi i Mimblę, choć zdecydowanie odróżnia się od nich smukłą figurą. Jej buźka jest młodzieńczo pyzata i mangopodobna, a makijaż cechuje daleko idący minimalizm. Szczególnie wyraźnie widać to po oczach, które prostotą przypominają oczka Steffi love. Przyznaję, że trochę mi to przeszkadza, bo lubię lalki o bystrym, „śledzącym za celem” spojrzeniu. Nie mogę się za to nachwalić proporcji jej ciała – laleczka jest filigranowa i szczuplutka, co pozwala jej skryć się z sukcesem w ramionach każdego, każdziuteńkiego Kena. W objęciach Raidera Momo wygląda jak malutki i nieporadny kwiatuszek. Właśnie taka powinna być rozmiarowo jego oryginalna partnerka.

 

 

33266582395_d5251b9cfe_z

 


Momo jest jedyną rezydującą u mnie lalką-nastolatką. Nie mając w sercu miłości do niedorostków nie wlokłam nigdy do domu ani Skipper, ani Stacie ani innych dzieciopodobnych tworów. Momo będzie wyjątkiem na tle moich „starczych” zbiorów. Jedna lolita w stadzie jest w sam raz.

 

 

32883761450_3e9d5e2e88_z

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
stary_zgred1
Czas publikacji:
niedziela, 05 marca 2017 18:15

Polecane wpisy

  • Get your motor runnin’, head out on the highway

    W poszukiwaniu świeżych, lalkowych okazów, zabrnęłam w okolice, gdzie wieczorami latarnie świecą tylko połową żarówki, a w ciemnych zaułkach kręcą się długowłos

  • Po łebkach

    Zimno! Podczas porannych dojazdów do pracy okrutnie marznie mi nos. Chciałabym, żeby choć na chwilę wróciło lato. Tymczasem, w chłodnej, jesiennej atmosferze, p

  • Czarno to widzę!

    I znów muszę zacząć od rzeczy mało chwalebnej, czyli brzydkiego uczucia zazdrości i niezaspokojonej żądzy, które lubią robić mi zamęt w głowie. Wszystkiemu wini

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość szara sowa napisał(a) z *.rev.pcboot.pl komentarz datowany na 2017/03/05 21:15:14:

    Jest cudna. Nie obrzydzisz mi jej żadnym szkalowaniem, że łamliwa, małolata itp. Niestety pewnie nie będzie mnie długo na nią stać. A gdyby trafiła się uszkodzona, to pewnie nie poradziłabym sobie z naprawą. Szkoda.
    Napisałaś, że ciuszki z Barbie za duże, a z Monsterek?

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/05 21:37:05:

    A z Monsterek za małe :) Potrzebne jest coś pomiędzy Barbiowatą a Monsterzyną. Naprawa mojej polegała na upchnięciu przeźroczystego kleju w szczelinę na nodze. Nawet nie za bardzo to widać, ale dla pewności zasłoniłam sklejone miejsce wysokimi butami. Momo jest mileńka, ale więcej niż jednej jakoś u siebie nie widzę. Chyba jestem niekompatybilna z tym typem lalek :)

  • Gość Katarzyna Zbieraczka Dziwaczka napisał(a) z *.centertel.pl komentarz datowany na 2017/03/05 21:52:42:

    Moja ma nogę naprawioną silikonem :/ . Chyba zrobię jej, tak jak mi radziłaś - niby gips na stopę , jeśli Momoko będzie koniecznie chciała wybrać się na jakieś spotkanie . Faktycznie ubranka mają cudne , bardzo dokładnie uszyte . Podobają mi się również ich ciałka . Fotogeniczne bestyjki :):)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/05 22:01:44:

    Strach myśleć na ile kawałków takie lalki się rozpadają, jeśli przez przypadek spadną z półki. Mam do producenta żal o kruchość korpusu, ramion i nóg. To krótkowzroczność, bo przecież te lalki są przeznaczone do czynnych zabaw. Wcale nie szkodzi, że nie dziecięcych. A tu jeden upadek - i mamy kawałki.

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2017/03/06 08:17:16:

    baaardzo mi się momoczki podobają, baaardzo -
    i ogromnie się cieszę, że najbardziej - podczas
    oglądania ślicznotek u Innych Lalkolubów :DDD

    ale gdybym kiedykolwiek miała zaprosić - no to
    niestety duet, więc nie zapraszam - aaa - skargę
    zgłaszam - narobiłaś smaka na sesję przytulaśną,
    sam opis tonięcia momoko w objęciach mikrusa
    to za mało - domagam się dowodów rzeczowych!

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/06 08:40:39:

    Hyhy, to najzdrowsze podejście z możliwych, do którego bez sukcesów dążę - kochać lalki na odległość :P
    Sesje przytulaśne jeszcze wypłyną, bo w blogowych planach jest notka "miłosna" :D

  • Gość littleblondequeen napisał(a) z *.access.telenet.be komentarz datowany na 2017/03/07 10:07:00:

    Momoko jest jedna z bardziej intrygujących dla mnie lalek . ostatnim czasem widuje ja tu i tam ale wiem o niej wciaz niewiele. ;) niestety muszę przyznać z ciężkim sercem ze ma to coś czego nie ma żadna barbiocha. Mój zbiór jest zamknięty dla nie-barbiowych , tak postanowiłam i muszę się tego trzymać! No chyba ze wyprowadze się pod jakiś przytulny most? Tak czy siak idę stąd bo zdjęcia Twojej tajemniczej i eterycznej momoko kluja w oczy.... :P

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/07 10:28:31:

    W Momo świetne jest to, że są drobniejsze od Barbioszek, przez co robią delikatniejsze wrażenie. A co do zamknięcia zbioru - czemu by nie poprowadzić dwóch czy trzech zbiorów równolegle? Nie samą Barbie żyje człowiek ;)

  • mamidana napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/07 15:44:24:

    Momoko jeszcze w rękach nie miałam, ale chętnie bym choć jedną u siebie zobaczyła. Faktycznie, takie są słodko-dziewczęce i te oczy jak u kota co myszkę ujrzał, no cudne

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/07 17:54:03:

    Mamidano, Momo pałętają się w dobrych cenach na eBayu. Chodzą cyklicznie - raz są, raz nie ma, ale za to zawsze jest pewność, że prędzej czy później wypłyną. Do nabycia takiej lalki nie będę specjalnie namawiać, bo Momocznice są podatne na uszkodzenia, ale jeśli się trafi po godziwych kosztach, to jedna chyba szkody nie zrobi :)

  • Gość Michał Pink Flamingo napisał(a) z *.static.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2017/03/08 13:19:12:

    Faktycznie, uroku Momoko odmówić nie można, ta buzia jest tak cudownie dziewczęca i świeża. Do mnie przemawia nawet językiem chciejstwa, ale gorzej jest już z tym, co poniżej główki. Budowa jej ciałka jakoś mnie odstręcza - ten sposób budowania łączeń w stawach niestety zupełnie mi się nie podoba. I żałuję, bo buzia ma taki wielki potencjał! Ale się nie przemogę. Dobrze, że u innych można pooglądać i się nasycić ;)
    Twoja Momoko jest prześlicznie ruda, nie ryża ;P I porównanie z kreskówkowymi postaciami Muminków jest wysoce trafne! :)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 14:07:05:

    Idealna charakterystyka, Misza! Ciało Momoko jest ohydne pod każdym względem. Jakość plastiku, z jakiego się je wykonuje jest niska, łączenia w stawach - mało mobilne i (niech tak to ujmę) zapóźnione technicznie. Zawiasy to wynalazek jak z lamusa, ale ciągle u tych lalek pokutuje. Jako zbieracz eksperymentujący planuję któregoś dnia wymienić ciało mojej Momo na wdzięczniejsze i bardziej mobilne, o ile tylko uda się dobrać właściwy kolor.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com