Doll land

Wpis

sobota, 17 marca 2018

11 cm

Na początku roku wzięłam udział w kilku akcjach na eBayu, prowadzonych wielowątkowo przez tego samego sprzedawcę. W związku z tym, że nie kontrolowałam ich przebiegu w dostatecznie wnikliwy sposób, przegapiłam moment, w którym należało „sypnąć groszem” i udało mi się wygrać tylko w jednej z nich.



W aukcji, którą gapowato odpuściłam, był do zdobycia zestaw laleczek z serii Dazzle dolls, wydawanych przez Mattel w latach 1981 - 1983. Laleczki Dazzle to miniaturki 30-centymetrowych Barbie, które, tak jak ich większe koleżanki, przeznaczone były do tego, by je czesać, przebierać i .. kupować jak najwięcej, kompilując kolorową i wesołą kolekcję. Wśród dóbr, które miały zatopić życie lalek Dazzle w luksusie, były zestawy ubranek, mebelki i rozkładany domek. Dazzletki miały także swojego czworonożnego ulubieńca – konika Blaze’a oraz (last but not least) dwóch adoratorów – Ace’a i Glint’a, noszących nietwarzowe, staroświecko skrojone marynarki i różniących się od siebie kolorem identycznie odlanych, plastikowych fryzur (blond i brąz).


 

Laleczki Dazzle występowały w dwóch „gatunkach”, które łatwo było rozpoznać na podstawie moldu twarzy. Ich buziaki to pomniejszone wersje całuśnej Steffie i poczciwego Superstara. Na moje oko rysy Steffie nieco lepiej sprawdziły się po zminimalizowaniu. Twarz Superstara zatraciła wraz z pomniejszeniem swoją koronną cechę – to jest promienny uśmiech (przez niektórych zwany wyszczerzem). Dazzletki-Superstarki uśmiechają się z zamkniętymi ustami, bo z jakiegoś powodu (pewnie chodzi o ograniczenia techniczne), producent zapomniał nałożyć białą farbę na ich ząbki. Niby małe niedopatrzenie, a z wyglądu takiej mini-Barbie jednak umyka coś charakterystycznego. Zresztą cały makijaż Dazzletek jest dość umowny. Te kilka maźnięć pędzla, które widać na twarzach maciupków nijak się mają do skomplikowanych make-upów ich większych odpowiedniczek. Jak widać mała skala trochę „pobrzydza” matellowskie lalki.


 

Dość jednak narzekań! Skoro w czasach, gdy produkowano te laleczki, nie znano jeszcze technik, które umożliwiłyby bardziej staranne nałożenie farb na ich pyszczki, to trzeba je przyjąć takie, jakimi są, bo jednak do obrzydłych potworów to im daleko.


 

Szczęśliwie mogę to naocznie stwierdzić, bo na przekór niepowodzeniu w eBayowej aukcji i tak trafiły do mnie dwie takie panienki. Szczególnie cieszyłam się z zapudełkowanej, ciemnoskórej Steffie o imieniu "Spangle", którą mogłam podziwiać mając pewność, że zupełnie niczego jej nie brakuje. Nie powstrzymało mnie to jednak od jej wyjęcia z opakowania – chęć dotknięcia lalki okazała się silniejsza niż podziw dla jej świeżo-dziewiczej, pudełkowej wersji.

 

 

1

 

 

 1

 

 

Blondynka, która już trochę w życiu przeszła i dawno straciła swoje opakowanie, została moją laleczką „podróżną”. Jej malutki rozmiar jest wprost idealny do tego, by móc schować ją w jakimś zakamarku torby lub plecaka. Zaś brunetka, jako panienka „z dobrego domu pudełka”, nie będzie się szwendać po świecie, lecz zagrzeje miejsce na półce obok innych przedstawicielek barbiowego rodu.


 

 1

 

 

A teraz ciekawostka. Jak sprawić, by lalki tak małe jak Dazzletki nie zgubiły mikroskopijnych bucików? Najlepiej wmoldować je w stópki i już można śmiało dawać stuprocentową gwarancję, że utrata obuwia lalkom zupełnie niestraszna. Sprytne, prawda?


 

1

 

 

Dziurki w podeszwach butów pomagają zakotwiczyć lalkę na stojaku, który wygląda nieco inaczej, niż stojaki przeznaczone dla pełnowymiarowych Barbiów.


 

1

 

 

1

 

 

Zgubić za to można miniaturowy grzebyk, dołączony do zestawu. Choć jest on przeuroczy, to gadżet z niego raczej niepraktyczny. Nie ośmieliłabym się nim czesać tych malutkich łepków. Już sobie wyobrażam co by to było, gdybym przypadkiem wydarła choć kilka kłaczków z rzadkich, dazzletkowych fryzurek. Ani tego zrerootować, ani ukryć. To ja już wolę dmuchać na zimne i zostawić ich włosięta nieruszone na wieki!

 

 

Na koniec podzielę się z Wami ciekawym linkiem. Jeśli zerkniecie, co pod nim się chowa, odkryjecie świetną stronę, poświęconą lalkowym drobinkom, z których wiele jest słabo znanych w naszym zakątku świata. Przyznaję się, że spędziłam w towarzystwie tej strony bardzo przyjemne wieczory i teraz bardziej będę zwracać uwagę na lalkowy drobiazg, który widuję czasami na targach lub w SH.


http://craftydollgal.blogspot.com/


 

I jeszcze małe porównanie wielkości dwóch drobin - Spangletki i "Paskudy". Jak widać są równego wzrostu, choć ich głowy to zupełnie inny kaliber.

 


1

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
stary_zgred1
Czas publikacji:
sobota, 17 marca 2018 17:41

Polecane wpisy

  • Małe, chude i stosunkowo tanie gówienka z Kauflanda

    Ale mnie wczoraj łeb bolał! Ból krążył w okolicach skroni i tuż za oczami. Dopóki nie łyknęłam stosownej pigułki i nie pacnęłam sobie na czółko mokrego okładu,

  • Piękna lalka, brzydka tradycja

    Bardzo lubię matellowską serię „Dolls of the world” (w skrócie - DOTW). Wchodzące w jej skład lalki są świetnymi ambasadorkami swoich krajów. Ich st

  • Motyla noga

    Jak to się stało, że choć nie miałam najmniejszego zamiaru nabywać Lottie, pewnego pięknego dnia znalazłam ją w skrzynce na listy? Otóż wręcz banalnie. Był sobi

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Zurineczka napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/03/17 21:03:15:

    O boszeszumiący :) ale ociupiństwa !!!!!!
    Zupełnie nie pamiętam takich maluszków :/ zdecydowanie zazdraszczam zdobyczy :)
    Cudne okruszki !!!

  • Gość szara sowa napisał(a) z *.rev.pcboot.pl komentarz datowany na 2018/03/17 21:51:38:

    Słodziutkie. No i rozmiar fajny, jeśli wziąć po uwagę, że nam zawsze mało miejsca na rozrastające się zbiory. :)
    Pozdrowionka. :)

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/03/17 21:59:42:

    och! jestem zauroczona - rozmiarem,
    obuwiem, stojakiem - ciemnoskóra
    mogłaby śmiało za Pocahontas robić!

  • Gość INKA napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/03/17 23:06:18:

    Zgredku - napisz do mnie, proszę, mail -
    zmieniłam nr telefonu i zostało mi mało
    kontaktów "z przeszłości" CMOK!!!

    grazynkaa77@hotmail.com
    mam drobiazgi dla Ciebie od
    Porcelanowej Ewy

  • Gość madmadzia napisał(a) z *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl komentarz datowany na 2018/03/18 08:40:28:

    O jakie one śliczne!! Nigdy takich nie widziałam, chociaż w domu mam Jasminę tego wzrostu z tak samo wmoldowanymi koturnami ;-) na pleckach i głowie ma sygnaturę "Disney" i nie wygląda na lata 80-te. W każdym razie-Stefa w wersji mini jest obłędna :-)

  • Gość Nana Arima napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/03/18 11:05:01:

    Jak na takie maleństwa to naprawdę są porządnie zrobione.
    Podoba mi się rozwiązanie z mocowaniem na stojaku.
    Czarnulka ma uroczy pyszczek. :)

  • kamelia.dolls napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/18 14:48:31:

    Zdecydowanie Stefka jest bardziej urokliwa. Piękny nabytek. Nie dziwię się, że trzeba było ją obejrzeć dokładnie. :)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/18 17:08:48:

    Zurineczko, ja też tych laleczek nie pamiętam. Podejrzewam, że do nas nigdy "nie dojechały" i pozostaje poznawanie ich teraz, kiedy już dawno nie są produkowane.
    Sówko, idealnie ujęłaś ich koronną zaletę :D
    Grażynko, napiszę :)
    Madziu - to właśnie ten rząd wielkości, co i Jasmina (choć Dazzletki są nieco drobniejsze). U mnie mieszka maleńka Roszpunka, która mogłaby być dla Dazzle starsza siostrą.
    NanaArima - mnie też ciemnoskóra podoba się bardziej, ale nie będę wypominać blobndynce braków w urodzie, bo mam tylko jedną :)
    Kamelio - moja decyzja o wyjęciu z pudełka to jakieś pięć minut. Tyle czasu Steffie pobyła w swoim oryginalnym opakowaniu :)

  • Gość Ania z Doll Second Hand napisał(a) z *.centertel.pl komentarz datowany na 2018/03/18 17:12:54:

    Nie miałam pojęcia, że były takie maciupkie mattelki. Pomniejszenie faktycznie ich nie upiększyło, ale, jak przypominam sobie małe Barbie dodawane dziś do happy mealów, to Twoje drobinki są miss piękności ;-)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/19 08:06:20:

    Aniu, ja też żyłam w nieświadomości :) A laleczek z Happy Meal nigdy nie zbierałam, bo wydawały mi się wszystkie brzydkie. Ani jedna nie wywołała chcicy :P

  • Gość olla123 napisał(a) z 46.235.127.* komentarz datowany na 2018/03/20 17:55:17:

    Też uważam, że Stefcia z tym skromnym makijażem wygląda przeuroczo! Maleństwa tej wielkości trudniej "wyposażyć" we wszystko co ma dorosła Barbie, ale naprawdę firma sobie znakomicie poradziła! Laleczki są fascynujące! Bardzo się cieszę, że je pokazałaś :-)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/20 20:35:54:

    Ollu, te drobiny rzeczywiście są miłe :) No i idealne do noszenia ze sobą. Chciałabym żeby jeszcze kiedyś wznowiono tę linię.

  • Gość mangusta napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/03/23 08:55:09:

    Ta ciemna ma mold podobny do mojego nieulubionego moldu Steffi

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/24 21:05:23:

    Bo to jest pomniejszona Steffie :D

  • Gość Katarzyna Zbieraczka Dziwaczka napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2018/03/25 00:01:36:

    Jejku! Nie wiedziałam że takie barbioszki istnieją.... :O

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/03/27 09:23:59:

    Kasiu, istnieje ich znacznie więcej i to w wielu rodzajach.

  • Gość Metka napisał(a) z *.adsl.inetia.pl komentarz datowany na 2018/04/16 21:03:52:

    Och, ależ śliczne. Nie mogę się napatrzeć. Takie cuda! :)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/23 20:39:59:

    :) Są w istocie bardzo miłe i łatwo dają się polubić. Bardzo je polecam :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com