Doll land

Wpis

piątek, 13 lipca 2018

Motyla noga

Lottie

 

Jak to się stało, że choć nie miałam najmniejszego zamiaru nabywać Lottie, pewnego pięknego dnia znalazłam ją w skrzynce na listy? Otóż wręcz banalnie. Był sobie pewien sklep internetowy, obracający, między innymi, towarami okołodziecięcymi (ubrankami, zabawkami i innymi rzeczami, przeznaczonymi dla małoletnich). Sklep ten prowadził prężną działalność na Allegro i wszczynał wiele aukcji. Jako człowiek wiecznie czymś zainteresowany (to taki stan umysłu, że gdzie nie spojrzysz, to coś ci się podoba), od niechcenia zadeklarowałam w jednej z aukcji drobną kwotę, zakładając, że za moment i tak ktoś mnie przelicytuje. O swoim głupim wyczynie zapomniałam w jakieś pięć minut i nielicho zdziwiłam się, kiedy po pewnym czasie dostałam od Allegro przypominajkę o nieuregulowanej należności za niechcianą lalę. Po odświeżeniu sprawy w pamięci doszłam do wniosku, że faktycznie kiedyś coś w powyższym zakresie zmajdrowałam i że nijak nie wytłumaczę się żadną pomrocznością jasną ani tendencją do sklerozy. Było nie było, ale wypadało lalkę kupić, bo niehonornie byłoby wykręcać się z obowiązku już po fakcie. No to kupiłam. I mam.

 

Lottie

 

W Internecie wyczytałam, że Lottie to laleczki powołane do życia w wyniku długich badań, zmagań i pieriepałek. Oddajmy głos producentowi: ”Nasza pierwsza lalka powstała po 18 miesiącach badań. Rozmawialiśmy z dostawcami, ekspertami od zabawek, psychologami dziecięcymi, ekspertami żywieniowymi, rodzicami i co najważniejsze, z dziećmi. Nasze lalki wyglądają jak dzieci. Są ubrane w wygodne ubranka, uszyte z kolorowych i miłych w dotyku materiałów. Są wyposażone w akcesoria, które zachęcają do zabaw na dworze, takich jak łowienie ryb, łapanie fali (body-boarding), czy zbieranie skamielin.” Łohoho, to się teraz nowocześnie dzieciaki bawią! W moich czasach nie uprawiało się body-boardingu (zajęcie pokrewne pływaniu na desce), a co najwyżej pławiło w beczce (którą koledzy spuszczali do jeziora z wysokiej górki), pływało na oponie albo kajakiem, jeśli ktoś takowy posiadał.

 

Lottie

 

Moja Lottie nie propaguje równie żywiołowych rozrywek i woli uganiać się po ogrodzie za motylami. Na jej pudełku widnieje informacja, że laleczka pełni funkcję „butterfly protector”, czyli przyjaciółki uskrzydlonej i sześcionogiej przyrody. To dobry wzór do naśladowania dla małych sadystów, którzy lubią znęcać się nad owadami. Nie słyszałam, aby wbijanie co okazalszych okazów na szpilkę i eksponowanie ususzonych trupków w przeszklonych gablotach cieszyło się obecnie wśród dzieciarni jakąś szaloną popularnością, ale wyrywanie motylom skrzydełek to chyba nadal uniwersalna zabawa młodych potworów na całym świecie. Szczęściem u boku Lottie motyle nogi i skrzydełka są całkowicie bezpieczne.

 

Lottie

Lalka jest niewielka i obdarzona kształtami kilkuletniej dziewczynki, co oznacza, że biustu u niej nie uświadczysz. To samo tyczy się makijażu – twarz Lottie nie została upiększona żadnymi kosmetykami - ostrą szminką, imprezowymi cieniami do oczu czy różem na policzkach. Producent zabawki postawił na naturalność i upodobnił Lottie do małej dziewczynki, która nie korzysta jeszcze z dobrodziejstw makijażu. To zabawka z którą dziecko może się zidentyfikować.

 

Mój zaawansowany wiek nie pozwolił mi nawiązać z Lottie bliskiej więzi. Lalka podoba mi się ze względu na skromny wygląd i solidność wykonania, jednak nie umiem wyobrazić jej sobie jako ozdoby mojej półki przez dłuższy czas. Jedyną częścią tej laleczki, do której się przywiązałam są ... jej buty, ale cóż to za nędzne uczucie, kiedy obuwie ceni się bardziej od tego, kto je nosi.

 

Lottie

 

W związku z powyższym doszłam do wniosku, że nie zostawię Lottie u siebie, a puszczę ją w drogę i zaproszę wszystkich, którym się spodobała, do udziału w zabawie, w której będzie ona nagrodą. Zasady zabawy są następujące:

 

1. Aby wziąć udział w konkursie, należy na mój adres e-mailowy: stary_zgred1@gazeta.pl, przesłać limeryk, poświęcony dowolnej lalce. Gdyby ktoś nie wiedział, czym jest limeryk, kieruję go do definicji na Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Limeryk) i dla zobrazowania podaję też mizerny przykład mojego autorstwa:


Pewna Barbie spopod miasta Mławy
Miała wygląd ponuro-głupawy
Choć się bardzo wdzięczyła
I starała być miła
Nikt jej brał do żadnej zabawy


2. Termin na przesłanie zgłoszenia, uzbrojonego w limeryk, upłynie 22.07.2018 r. o godzinie 24:00

3. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania, zaś wszystkie limeryki zostaną opublikowane w kolejnej notce :)

 

Lottie

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
stary_zgred1
Czas publikacji:
piątek, 13 lipca 2018 19:04

Polecane wpisy

  • 11 cm

    Na początku roku wzięłam udział w kilku akcjach na eBayu, prowadzonych wielowątkowo przez tego samego sprzedawcę. W związku z tym, że nie kontrolowałam ich prze

  • Czas odnaleziony. Mini Fleur. Sprawa dla Sherlocka Holmesa już zamknięta.

    Kończąc 2017 rok chciałabym podzielić się z Wami najradośniejszym lalkowym wydarzeniem z ostatnich 365 dni, które utwierdziło moją wiarę, że uparte dążenie do c

  • Stachanowiec

    Stachanowcem to ja nie jestem :) Ileż to ja miałam lalkowych planów na koniec roku, ale nie zrealizowałam żadnego. Może to i dobrze, bo nadmierny apetyt to pros

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Nana Arima napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2018/07/13 20:28:42:

    Co za intrygujący sposób nabywania lalek. ;) Fakt, buty ma fajne. I siatkę na motyle. Wyobraź sobie, że w młodości szalenie chciałam zostać lepidopterologiem i niestety przyszpilone motyle na koncie mam. Pocieszam cię jednak, że nigdy nie zbierałam żadnych gatunków chronionych. Ale wracając do samej lalki, zastanawiam się czemu większość obecnie produkowanych (Barbie i innych) ma tak ohydnie różowy odcień ust. Mnie akurat takie usta bardziej kojarzą się z sinymi, wolę już wyzywająco czerwone usta.

  • Gość Dłubaniny lalkowe napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2018/07/13 20:51:26:

    Fajna, ale miłoścido niej nie czuję.
    I niestety, ja również byłam potworem zabijającym owady...

  • Gość Szara Sowa napisał(a) z *.rev.pcboot.pl komentarz datowany na 2018/07/13 23:13:47:

    Cudna. A buty też od razu zauważyłam. Tylko ten limeryk, trzeba się będzie pomęczyć. Pozdrowionka :)

  • magnum31 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/14 03:32:54:

    Laluszonek sympatyczny ;-) I mimo, że nie gustuję w lalkowych dzieciach, to wielce wydaje mi się przyjemna :-) Kaloszki zdecydowanie są jej mocną stroną :P Bez urazy dla laluszątka :-)

  • aya-w-swiecie-lalek napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/14 04:04:52:

    "magnum31" to ja: Aya w Świecie Lalek. Nie mam pojęcia skąd mi się toto wzięło. :-) Ale naprawiłam :-) I powróciłam ze swoją nazwą lalkową :D Pozdrawiam

  • kamelia.dolls napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/14 11:33:40:

    Laleczka urocza, ale faktycznie chyba również poza moim "przedziałem wiekowym".
    Bardzo się cieszę, że do Ciebie trafiła, choćby na chwilę, bo czytając ten post uśmiałam się setnie. :)

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/14 17:18:22:

    Nano, bardzo często biorę udział w aukcjach, gdzie na zakup decyduję się tak naprawdę dopiero przy końcu, jednak nie chcąc stracić okazji na wszelki wypadek składam wstępną ofertę. Zazwyczaj taka aukcja kończy się bez wygranej, ale tutaj los lub antylos się uśmiechnął.
    Dłubaniny, i ja nie lubię dzieciuchowatych lalek, ale Lottie zyskuje przy bliższym poznaniu :)
    Sowo, bardzo liczę na Twój limeryk!
    Ayu, a zastanawiałam się co za "Magnum" do mnie pisze. Nawet podejrzewałam, że to jakiś facet!
    Kamelio, super, że notka rozbawiła :)

  • Gość Linda MillicentAndFriends napisał(a) z *.40-241-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be komentarz datowany na 2018/07/14 18:02:08:

    Lottie is very cute, but not my kind of doll, although I like her outfit, boots and accessories :-). Your way of choosing the winner is very original! I hope you'll publish all the limericks that people come up with :-)!

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/14 20:55:24:

    Yeah, Lottie dolls are quite cute, but I can't see myself collecting or keeping them. I treat mine as a guests who will have to leave soon :)

  • Gość mangusta napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/07/15 20:34:22:

    Lottie są sprzedawane w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie - ta motylowa zwłaszcza w okresie wystawy Sensational Butterflies. Cała idea przypomina serię Barbie I Can Be.

  • Gość gosiaksz napisał(a) z *.wic0m.net.pl komentarz datowany na 2018/07/16 07:33:05:

    uwielbiam narrację tego bloga, co tam lalki, najciekawsze są historie okołolakowe opowiadane przez Ciebie

  • stary_zgred1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/16 09:06:55:

    Gosia, nooo! Rumienię się!
    Mangusto, jaka świetna sprawa z tą sprzedażą w muzeum. Bardzo mądra strategia sprzedażowa!

  • Gość INKA napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2018/07/16 17:03:40:

    wow! kaloszki też rozpikały i me serce!
    aczkolwiek i z samej niuni też się ucieszę,
    a zwłaszcza Jej samotna bliźniaczka :)))

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com