Doll land

Wpisy

  • niedziela, 29 stycznia 2012
    • Ślady Yeti

      Od pewnego czasu lalki Starego Zgreda żyły w przykrym stresie. Gdy spadł śnieg wokół domu zaczęły pojawiać się dziwne ślady. Przecinały one ogród wzdłuż i wszerz, lecz nigdy nie zaobserwowano kto je zostawia.


      00

       

      Zaniepokojone lalki doszły do wniosku, że w okolicy zagnieździł się Yeti. Barbioszki, przekonane o tym, że baśniowy potwór może być niebezpieczny, codziennie podnosiły przed wieczorem straszny pisk i chowały się po kątach, gdzie szczękały z bojaźni zębami. Trzeba było coś z tym zrobić i to szybko, gdyż trwoga w lalkowym babińcu zupełnie paraliżowała codzienne życie i czyniła je nieznośnym. Keny postanowiły wszcząć śledztwo i wybadać cóż to za dziwna istota skrywa się wśród śniegów. Pierwszą wartę miał pełnić Nikołaj, chłopak przyzwyczajony do siarczystych mrozów i śnieżystych równin rosyjskiej Syberii.

       

      Nik z przyjemnością podjął się zadania. Od dawna już nie wychodził na dwór i siedząc w domu trochę zdrewniał i się rozleniwił. Żadnego wyimaginowanego potwora się nie bał.

       

      01


       

      Dzień był piękny, słoneczny i bardzo chłodny. W takie dni zamarza oddech. Nawet Nikołaj, ken zahartowany, silny i zdrowy jak rydz, czuł jak zimno szczypie go w policzki i wciska się bezlitośnie pod futrzaną czapę.

       

      02

       

      Mimo niesprzyjających warunków Niki brnął niestrudzenie przez zaspy w poszukiwaniu "potwora". Gnała go ciekawość i po trosze - chęć zdobycia sławy jako "pogromca straszydła".

       

      03

       

      Ślady Yeti najwyraźniej znaczyły się przy kępie zamarzniętej pietruszki, więc samozwańczy "detektyw" postanowił, że przeszuka najbliższą okolicę.

       

      04

       

      Trop "potwora" urywał się przy młodej jodle, obok której ze śniegu sterczało  coś dziwnego, przypominającego w kształcie kobiecą stopę z platfusem.


      Nik pociągnął za tę wystającą rzecz, aby wydobyć ją spod białego puchu i jego oczom ukazała się ledwo żywa laleczka. Od pierwszego spojrzenia było jasne, że nieznajoma nie była przyzwyczajona do zimna i śniegu. Jej śniada skóra wskazywała na to, że wychowała się w ciepłych krajach, gdzie zima jest równie ciepła co u nas późna wiosna, zaś śniegu nie ma nawet na Boże Narodzenie. W dodatku lalka była bardzo skąpo przyodziana. Króciutka sukienczyna na pewno nie dawała jej żadnego zabezpieczenia przed kąsającym mrozem.

       

      05

       

      06

       

      Nikołaj nie namyślał się długo. Nieznajoma lalka balansowała na granicy śmierci z wyziębienia. Ken zarzucił ją na ramię i biegiem skierował się w stronę domu.Trzeba było natychmiast pomyśleć o ratunku i umieszczeniu nieszczęsnej dziewczyny w cieple!

       

      07

       

      Nikołaj nie pielęgnował nigdy chorych ani rannych, ale instynktownie wiedział, że zmarzniętą lalkę trzeba jak najszybciej zapakować do łóżka i przywrócić jej przytomność. Gdy tylko dobiegł do domu otulił lalkę najcieplejszym kocem jaki miał i wysłał Starego Zgreda do apteki po  lekarstwa na zaziębienie. Sam natomiast siadł przy nieznajomej, wziął ją za rękę i  nie wiedząc, co dalej robić, zaczął jej opowiadać, jak wszyscy w domu myśleli, że w ogrodzie zalągł się Yeti.

       

      08

       

      Przez jakiś czas lalka nie dawał znaku życia i Nik przestraszył się, że jest już dla niej za późno na ratunek. Nie bardzo rozumiał dlaczego tak mu żal tego śniadoskórego stworzenia, które najwyraźniej pochodziło z pospolitej serii "playline" i w hierarchii lalek Barbie stało zdecydowanie niżej niż on sam, dumny przedstawiciel kasty "silkstone". Mimo to było mu bardzo przykro na myśl, że nieznajoma mogłaby się już nigdy nie obudzić.

       

      Na szczęście świat plastikowych istot rządzi się swoimi prawami. Po jakimś czasie ciemnoskóra ślicznotka głęboko odetchnęła i rozejrzała się przytomnie dookoła. Gdy spostrzegła, że leży w obcym łóżku, a obok niej siedzi przystojny chłopak, trochę się stropiła, lecz wcale nie wyjęła łapki z jego dłoni. Co więcej, przysunęła się do bladolicego kena i spytała:


      - "Gdzie ja jestem? Skąd ja się tu wzięłam?"


      - "Przyniosłem cię z ogrodu" - odpowiedział Nik - "Co ty tam robiłaś kobieto? Mogłaś na kość zamarznąć! No i wtedy nigdy bym cię nie poznał ... A właściwie kim ty jesteś i jak się nazywasz?"


      09
       

      - "Nie wiem" - odpowiedziała ciemnoskóra laleczka. "Nie mam pojęcia kim jestem. Nic nie pamiętam!" - krzyknęła i rozpłakała się żałośnie.


      Nikołajowi zrobiło się jej żal. Opiekuńczym ruchem przytulił lalkę do siebie i starał się ją uspokoić.


      - "Nie płacz, proszę. Na pewno sobie przypomnisz. Postaram się ci pomóc, jak tylko będę umiał. Tymczasem musisz odpocząć. Postaraj się zasnąć, a ja będę cię pilnować."


      - "A nie uciekniesz mi nigdzie? Boję się zostać sama." - poskarżyła się laleczka, która w objęciach Rosjanina poczuła się bardzo dobrze, bo ciepło, i wygodnie."


      - "Nie ucieknę. Śpij spokojnie" - upewnił ją Nikołaj, który z przyjemnością przytulał się do ślicznej nieznajomej i myślał sobie : - "O rety, spodobała mi się lalka playline. Ja chyba zachorowałem. A jeśli zachorowałem, to wcale nie chcę wyzdrowieć."


      09


      Nieznajoma szybko usnęła. Była bardzo zmęczona. Przed snem przeleciała jej przez głowę dziwna myśl, że skądś zna twarz swojego wybawcy. Tylko skąd?

       

      Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi albo nie nastąpi :D

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Ślady Yeti”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 stycznia 2012 14:51
  • niedziela, 22 stycznia 2012
    • Flynn

      Nie jestem miłośnikiem filmów Disney’a. Moja fascynacja nimi zaczęła się i skończyła na „Pięknej i bestii”. Żadna z następnych produkcji słynnego studio nie wzbudziła już zachwytu (no, może poza „Królem lwem”), choć przyznaję, że oglądam je zawsze ze sporą przyjemnością.

       

      Z uwagi na powyższe wybierając się na „Zaplątanych” nie spodziewałam się jakichś nadzwyczajnych fajerwerków. Liczyłam na piękną animację, sympatyczne postacie i miłe, łatwo wpadające w ucho melodie. Z całą pewnością nie podejrzewałam, że wpadnie mi w oko jeden z bohaterów – przystojny Flynn.

       

      Dla wszystkich niezorientowanych wklejam obrazek przedstawiający  Flynna, który da niejakie pojęcie o jego „wdziękach”:

       

      Flynn

       

      Żałuję, że chłopak w filmie nie latał w tak kusym wdzianku, ale cóż - dobrego zawsze w życiu za mało :)

       

      Po wypuszczeniu filmu na DVD w sklepach zabawkowych dość szybko pojawiły się lalkowe wersje  seksownego złodziejaszka. Do mnie trafiła najpopularniejsza z postaci wypuszczonych przez Disney store (i bardzo sympatyczna) czyli taka:

       

      01

      Witam piękne panie. Która ma na mnie ochotę?

       

      Lalek został wykonany przy użyciu minimalnych środków, jako wersja "budżetowa", na każdą kieszeń. Nie dołączono do niego żadnych bajerów (jak choćby patelnia), ubranko dostał proste, bez ozdób. Gdyby nie sympatyczna mordka, to można byłoby go pomylić z koszmarnymi książętami od Simby:

       

      książęta

      Na szczęście buziak Flynna nieco różni się od twarzyczek opracowanych  przez firmę Simba. Przede wszystkim zachowano charakterystycznie zmarszczoną brew i szelmowski półuśmiech.

       

      02


      Nosisko za to dostał chłopak ogromne. Być może twórcy lalka znają polskie powiedzenie, że kiedy chłop ma duży nos, to ma też duże coś innego.

       

      03

       Tak, tak! Ja naprawdę wszystko mam duże, twarde i zawsze gotowe do akcji!

       

      Pozytywną cechą lalka jest to, że umie sam stać prosto, żadna podpórka mu nie potrzebna. Całkiem ładnie gestykuluje rękami. Nogi niestety ma mniej mobilne - zginają mu się w kolanach jak u superstarów-kobitek  i to tyle.

       

      04

      Ram, pam, pam, stoję sam!

       

      Główną cechą charakteru Flynna jest samochwalstwo, drugą - przekonanie o wyjątkowości własnej urody, która każdą babę rzuci na kolana. Coś w tym musi być, ponieważ przybycie przystojniaka do mojego domu trochę zelektryzowało lalki-kobitki. Plastikowe "ciacho" zafascynowało przede wszystkim ciekawską Susy,  która postanowiła jak najszybciej zawrzeć z nim bliską znajomość.

       

      05

       

      - Witaj przystojniaku, czy my się skądś nie znamy? Wydaje mi się, że już się spotkaliśmy.

       

      06

       

      - Słodki jesteś, wiesz?

       

      Flynn nie pozostał obojętny na flirt. Lubił ładniutkie blondynki a w szczególności te śmiałe i wiedzące czego chcą. Zamiast tracić czas na zbędne rozmowy zastosował taktykę "usta - usta" ...

       

      06


      ... która przyniosła nieoczekiwany efekt.

       

      Susy, kompletnie niepruderyjna dziewczyna, od razu wyjawiła o co jej chodzi:


      - Słuchaj Flynn, nie będę owijać w bawełnę. Od ponad miesiąca żyję w celibacie. Jeśli mi ktoś nie pomoże rozładować napięcia, to stanie się coś strasznego! Jeśli przekonają cię moje "argumenty", które za chwilę przedstawię, to nie czekaj dłużej i bierz się do roboty!

       

      Dwa ważkie "argumenty" przedstawione przez Susy okazały się  całkowicie wystarczające :)

       

      07

       

      I wyszło jakoś tak, że Flynn kompletnie zapomniał o Roszpunce, zaś  Susy, do niedawna próbująca uwieść kena Nikołaja, znalazła nowy, znacznie wdzięczniejszy obiekt zainteresowania. Obiekt ten postanowił, że nie odda blondyneczki żadnemu innemu plastikowemu chłopu, bo tak rozwiązła kobita to skarb!

       

      08

       

      P.S. Nie bijcie proszę za lalkową goliznę i drobne świntuszenie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „Flynn”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 stycznia 2012 14:46
  • piątek, 20 stycznia 2012
    • I znowu blondynka. Łeeeeee.

      Marudzenie w tytule to oczywiście podpucha. Pomimo tego, że większą sympatię kieruję w stronę ciemnowłosych laleczek, blondynki  także są u mnie  w łaskach. Szczególnie jeśli mają "szklane" oczy, które przypominają ślepki lalek z mojej młodości.

       

      Pannicę z dzisiejszego wpisu na pewno znacie, gdyż pojawiła się w zimowej, eleganckiej i szykownej odsłonie u Świstaka. Do mnie przybyła w wersji trochę "okrojonej", co oznacza łeb bez reszty ciała. Z tego powodu laleczka pożyczyła na czas sesji kadłubek od Steffi.  Samotna główka  bardzo szybko poczuła się na nowym ciele  wyśmienicie i zapałała chęcią jego zagarnięcia. Jak widać na poniższym zdjęciu "cera" lalki skomponowała się dobrze z kolorystyką "zdobycznego" ciała.

       

      01

       

      Najciekawszą częścią fizjonomii "potwora Frankensteina" (czyli lali-składaka) są bez wątpienia jej oczy. Zatonąć w nich się nie da, bo trudno doszukiwać się głębi spojrzenia i  romantyzmu w  sztucznym tworzywie, ale jak na "lalkowe" warunki to patrzałki blondasa są całkiem fajne ;)

       

      02


      Głowę ozdabia burza bardzo jasnych i bardzo gęsto wszytych włosów. Spróbowałam je przeczesać, żeby sprawdzić jakość tworzywa z którego je wykonano. Okazało się, że ze strasznie kiepskiego, twardego i mającego tendencję do tworzenia kołtunów.

       

      Gdyby lalka trafiła w przeszłości do rąk dziecka to na jej głowie od razu wykwitłby wielki dread. Myślę, że białowłosa miała sporo szczęścia zachowując swoją fryzurę w nienaruszonym stanie. Oto widok czupryny z lotu ptaka:

       

      03

       

      Buzia lalki coś mi przypominała. Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że chodzi o pucołowate i głupiutkie z wejrzenia twarzyczki amorków, zdobiących ołtarze w barokowych kościołach (ewentualnie pyszczek chomika, który napchał w poliki pełno ziarna).

       

      04

       

      Niepokojącym elementem twarzy jest uśmieszek. Nie uśmiech, a właśnie uśmieszek.  Na szczery to on  mi raczej nie wygląda. Białowłoska  coś knuje w swoim małym móżdżku. Może myśli o przejęciu władzy nad światem ...

       

      05

       

      ... albo o tym, że jest już późno i spóźni się na randkę z przystojnym kenem, którego po skończeniu spotkania zaciągnie w krzaki, zgwałci, a później pokroi na kawałki i zje?

       

      06

       

      Tylko czy można iść na krwawą randkę kiedy ma się pożyczone ciało? To byłoby dość ryzykowne, nieprawdaż? W końcu kadłubek trzeba oddać prawowitej właścicielce, która z pewnością czeka na niego z utęsknieniem.

       

      - - -

       

      Zaprezentowana dziś laleczka należy do serii "Holiday Joy from Candy Candy Lane"

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „I znowu blondynka. Łeeeeee.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 20 stycznia 2012 20:08
  • sobota, 14 stycznia 2012
    • Co dwie głowy to nie jedna

      Czy pamiętacie jeszcze ciemnowłosą Betty Teen, którą prezentowałam jakiś czas temu na blogu? Mam nadzieję, że tak, bo dziś chciałabym przedstawić wam jej siostrę :)

       

      Kiedy ją zobaczyłam na aukcji w otoczeniu lalkowych trupków to nie miałam wątpliwości, że plastikowej panience należy się ratunek. Ślicznotka dotarła do mnie łysa i goła, ale na jej problemy szybko znalazła się rada - na łepetynkę dostała peruczkę od laleczki Steffi, a i jakaś balowa sukienczyna także się znalazła!

       

      01 

       

      Nowoprzybyła laleczka to ta w fiolecie. Wygląda zupełnie jak bliźniaczka "różowej landrynki" - choć są pewne różnice: w kolorze oczu, skóry, no i oczywiście w uczesaniu. Trochę mi szkoda, że lala musi zadowalać się na razie peruką, ale jeśli się jej bliżej przyjrzeć, to wygląda w niej całkiem twarzowo. Firma SIMBA zrobiła kawał dobrej roboty - dzięki perukowej Steffi będę mogła "uratować" przed łysiną jeszcze dwie lalki!

       

      01 

       

      Im dłużej wiem o istnieniu lalek typu Betty Teen tym bardziej je lubię i cenię. Są wykonane z dobrych jakościowo materiałów, mają miłe, dziecinne buzie i ładne, starannie uszyte ciuszki.  Najsympatyczniejszą częścią twarzyczek są chyba oczęta z "prawdziwymi" rzęsami.

       

      01 

       

      01

       

      01 

       

      Betty Teen mają w sobie sporo z bohaterek japońskich filmów anime, które bardzo często bywają obdarzane twarzami niedorosłych dziewczynek i ciałami, których nie powstydziłyby się panie pozujące dla Playboya.

       

      01

       

      Błękitne oczęta lali wskazują na to, że była ona kiedyś blondynką (błękitnookie lale firmy TONG zawsze dostawały jasne włosy, a brązowookie były brunetkami). Wybierając dla mojej Betty ciemną perukę postąpiłam wbrew "tradycji" producenta, ale wcale nie żałuję. 

       

      01 

       

      Nie umiem zdecydować która z sióstr jest ładniejsza. Podobają mi się obie :) Jeśli kiedyś nadarzy się jeszcze okazja, to z przyjemnością wzbogacę stadko o następne dziewczyny.

      - - - -

      Steffi z perukami wyglądają tak:

      steffi

      Na Allegro oraz w sklepach internetowych są sprzedawane zestawy pod nazwą Simba - Steffi Love - Supermodelka Z Perukami 5737960

      Peruki pasują na lalki o stosunkowo dużych łebkach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Co dwie głowy to nie jedna”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 14 stycznia 2012 14:12
  • sobota, 07 stycznia 2012
    • Miłość do seriali ...

      ... jest uczuciem, które może doprowadzić człowieka do dziwnych stanów a nawet uzależnienia. Z przykrością muszę przyznać, że jestem serialową bestią, która nie umie żyć bez telewizyjnych tasiemców. Myślę, że miłość do długich serii wykluła się u mnie już w latach dziecinnych, kiedy na ekranach polskich telewizorów emitowano kultową telenowelę "Niewolnica Isaura". Dla dziewczynki, spragnionej widoku pań w pięknych sukniach, eleganckich panów i kapiących złotem wnętrz bogatych domów nie miało znaczenia to, że  tytułowa bohaterka miała zeza, jej ukochany był podstarzałym lowelasem a główny szwarccharakter grał z nadekspresją godną Borisa Carloffa :) Dziś niewiele pamiętam już z fabuły "Isaury"i nie żywię żadnej chęci, aby ją sobie odświeżyć. Biedna niewolnica przegrała starcie z tuzami rodzimej rozrywki telewizyjnej, czyli "Czterema pancernymi"!


      Pancerni byli strasznie fajni - chodzili w mundurach, mieli czołg, strzelali do Niemców z broni palnej, bili się na potęgę (i nikt ich za to nie karał)! ale najważniejsze - mieli psa, Szarika, którego pożądał chyba każdy dzieciak urodzony w późnych latach siedemdziesiątych. Mieć psa, który przeczołga przez pole minowe, przeniesie przez linie wroga zaszyfrowaną wiadomość i dla swojego pana przepłynie rwąca rzekę, byłoby spełnieniem marzeń. Niestety, psina, mieszkająca ze mną w latach młodości nijak nie chciała przypominać bohaterskiego wilczura, tak więc pozostawała mi wyłącznie adoracja czworonogiego członka załogi na ekranie.


      Z czasem ilość oglądanych seriali znacznie się zwiększyła - Telewizja Polska zaczęła rozpieszczać widzów takimi perłami jak "Siedemnaście mgnień wiosny", "Stawka większa niż życie", "Kobieta za ladą", "Szpital na peryferiach'", "Czterdziestolatek", "Janosik", "Doktor Ewa", a także hitami sprowadzanymi zza zachodniej granicy, z których najsilniej w pamięci utkwiły mi cztery tytuły, wyświetlane, zdaje się, już po upadku muru berlińskiego. Były to: "M.A.S.H", "Drużyna A", "Mac Gyver" i "Star Trek"! Myślę, że nie zdziwi was wyznanie iż wszystkie coglądałam z wielką zachłannością :)


      Późniejsze sympatie skierowały się w stronę serialowych przystojniaków, grających główne role w produkcjach o zabarwieniu fantastyczno - historycznym ("Robin z Sherwood"), mistyczno-detektywistycznym ("Miasteczko Twin Peaks", "Z archiwum X") i komediowym ("Skrzydła"!). Co ciekawe, fascynacja nie wygasła do dziś i gdy pojawiła się szansa zakupu wspomnianych wyżej serii to leciałam do sklepu jak na skrzydłach!

       

      Współczesne seriale  również wzbudzają moje żywe zainteresowanie.  Jest ich obecnie tak dużo, że trudno byłoby wymienić i choćby w części dokonać ich prezentacji, tak więc pozwolę sobie pominąć je milczeniem, za wyjątkiem serii "Mad Men", związanej z lalkowym bohaterem dzisiejszego wpisu.

       

      Akcja "Mad Men" rozgrywa się w latach 60-tych XX wieku w środowisku ludzi biznesu, prowadzących wielkie biura i robiących wielki przekręty. Główny bohater to Don Draper, facet diabelnie inteligentny, przystojny i ustawiony w życiu. Ma na swoje usługi najpiękniejsze kobiety, najszybsze samochody i luksusowe domy -  nie waha się sięgać po  nic co najdroższe lub najwyższej jakości Można byłoby zaryzykować stwierdzenie, że pod względem ambicji Don Draper to brat bliźniak Patricka Batemana ("American Psycho"), choć pozbawiony jest jego "morderczej" pasji.


      Wydawać by się mogło, że człowiek taki jak Draper powinien czuć się w życiu jak pączek w maśle, lecz jak to w serialach bywa, życiem głównego bohatera rządzi pewna tajemnica z przeszłości, która jest na tyle poważna, że jej ujawnienie mogłoby strącić Dona z wyżyn społecznych na samo dno piekła. Jaka to tajemnica oczywiście nie zdradzę, mając nadzieję, że osoby, które nie znają serialu "Mad Men" z zaciekawieniem po niego sięgną. A dla miłośników lalkowych doznań mam fotki przystojnego Dona w wersji "silkstone":


      01

       

      02

       

      Pudełko jak pudełko, ale chłopak fajny! ;)

       

      03

       

      Włoski co prawda wrootowane, ale na niedostatki Dona Drapera mogę przymknąć oczy.

       

      04

       

      Sympatyczne, zielone ślipia, miła mordka. Któż by pomyślał, że tak niewinna fizjonomia należy do krwiożerczego rekina ze świata biznesu.

       

      05

       

      W najbliższym czasie planuję uwolnienie przystojniaka z  "czterech ścianek". Nie dam rady wysiedzieć spokojnie wiedząc, że kisi się w ciasnym pudle. Myślę, że Don pojawi się jeszcze w przyszłych notkach. Ładny z niego chłopak i jestem pewna, że ożywi nieco mój ponury babiniec!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Miłość do seriali ...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 07 stycznia 2012 17:31

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com