Doll land

Wpisy

  • poniedziałek, 05 stycznia 2015
    • Zmasowany atak ciemnej siły umysłowej

      Asha. Typ barbiowej twarzy, który ani mnie nie rozpłomienia, ani nie rozpala. A to niedobrze, bo mamy zimę i jakiś mały, ciepły ogieniek byłby jak znalazł. No nic to, jak się znam, to znajdę sobie jakieś inne źródło ciepła, a laleczki, o których będę dziś pisać, potraktuję z zimnym dystansem. Nie ma to jak bycie wrednym ownerem.


      The "Asha" face mold  is the kind of Barbie face that doesn't make me burn with desire or feel the heat, which is a pity, cause there's winter all around here and a source of warmth would be highly desirable. Unfortunately the dolls I'm gonna write about all share this particular face mold which makes me feel nothing more than cold indefference towards them. I'm a nasty owner, I know.


      01

      02

      03

       

      Tu krótki apel do was, drodzy czytacze. Nie łamcie rąk z tego powodu, że się z Ashami nie lubimy. Pozwólcie rozweselić się wiadomością, że od dobrego tygodnia nie jestem już ich właścicielką, a lalki występują na blogu gościnnie. Udało mi się wymienić je na dwóch lalkowych przystojniaków i wprost doczekać się nie mogę, kiedy śliczne (podobno) plastikowe dziewczyny, wyniosą się ode mnie z domu i ustąpią miejsca kolegom.


      Dear readers, please don't consider me a monster because of this confession. I have some good news for you. You see - I'm not the owner of these dolls anymore. They found a better place to live in, where they'll be loved and appreciated. Last week I exchanged them for two handsome doll-guys and I can't wait for the moment when the cute female trio will leave me and be replaced with the anticipated new boys.

       

      01

       

      Tymczasem jednak, dopóki jeszcze są ze mną, pokażę je światu. Niech się babiny nacieszą minutą sławy na blogu.


      In the meantime, however, I'll show them to the world. I believe that they deserve a minute of fame.

       

      Tu mogłoby paść pytanie: "Skoro ich nie lubisz, to po co je kupiłaś?" No więc, moi złoci, aż do dziś zielonego pojęcia nie miałam. Tak jakoś samo się zdarzyło. Ale, o cudzie, już wiem! Olśniło mnie! Otóż przybyły do mnie po to, bym mogła opowiedzieć Wam bardzo głupią bajkę, bo po cóż by innego?


      You could ask me the following question here: What did you buy them for if you don't even like them? I'll be onest with you. I don't have the slightest idea. It must have been an impulse purchase. But (tadaaaa!) I came up with a purpose for them! I will use them as the main characters of the little story that I want to tell you today.

       

      03

       

      Tu ostrzeżenie. Poniższa opowieść karmi moje zboczone fascynacje i w dodatku zawiera język daleki od literackiego. Zaklinam, niech nie czyta jej ten, kto nie lubi świntuszenia. A jak lubicie, to nie ma się czego bać. Proszę wsiadać, drzwi zamykać :)


      Before you start reading - please be warned that the story is full of my perverted thoughts and contains dirty language. If you can't accept it - please, cease further reading. If you're open to new experiences, don't hesitate and dive headfirst into the story. Here we go:

       

      02


      Dawno, dawno temu żył sobie w kraju za siedmioma górami i siedmioma lasami książę Parys. Leniuch to był i łajza straszna, ale dla biegu niniejszej historii nie ma to nic do rzeczy.

       

      Once upon a time, in a faraway land there lived a prince called Paris. He was a lazybones and a bum, but this has nothing to do with the course of this story.


      Pewnego dnia, wybrał się książę na przechadzkę po zielonych łąkach, na których pasły się cycaste, pełne mleka krowy (A mówiłam, że perwersja będzie? No to jest! Dla zoofilów. A teraz, drodzy zoofile, powtarzajcie za mną: krowie cycki, krowie cycki, krowie cycki! Czujecie jak myśli w głowie zaczynają kosmacieć? O to właśnie chodziło!).

      Chodził sobie Parys bezmyślnie, pomiędzy krowami i chodziłby tak do samego wieczora, gdyby z jasnego nieba, wprost na jego głowę, nie spadło w pewnym momencie złote jabłko.

       

      One fine day prince Paris went out for a walk. He wandered around in the fields where hundreds of cows were digesting the grass and producing milk in the large pendulous organs, located on their bellies, consisting of two or more mammary glands enclosed in a common envelope and each provided with a single nipple (in case you didn't notice - you've just read a desription of cows' udders. What a perversion! Ugh! But ... haven't I warned you?)

      The prince walked around for some time and he would have walked twice as long had it not been for a gold apple that miraculously fell from the sky and hit him on the head. 

       

      04

       

      "A co to za ch.joza pozłocista z nieba spadła! O mój boże, cóż to się dzieje!" zakrzyknął wielkim głosem książę, gdyż jabłko pizgło go w głowę nadzwyczaj mocno i boleśnie.

       

      "What kind of f...ckery is this! Oh my god, what's going on!" exclaimed Paris when the apple landed on his head with a loud "thud!"

       

      "Zamilknij śmiertelniku, gdyż doznałeś dotyku bogów!" - przemówił jakiś głos z tyłu i gdy książę obrócił się w kierunku, który jeszcze przed chwilą wyznaczały jego pośladki, niecodzienny ujrzał widok. Otóż stanęły przed nim trzy nieziemskie piękności.

       

      "Silence, mortal! You've just beein touched by the power of gods" - said someone from behind and when the prince turned around he saw three unearthly beauties.


      "No więc śmiertelniku ..." - zaczęła przemowę jedna ze ślicznotek, ale Parys, przebrzydły cham i prostak, przerwał jej w pół słowa:

       

      "So, we're here, because ... ..." - tried to continue the goddess but Paris, never gentelman to be, interrupted her rudely in mid-sentence. 

       

      "A wy łajdaczki jedne, na Olimpie chowane! Coście wy mi za cholerstwo na łeb zrzuciły! Zabić mnie chciałyście?! Mnie, księcia trojańskiego! A niedoczekanie wasze! Spadam stąd!" - i rzeczywiście, obrócił się na pięcie i spadł.


      "Shut up you wench! - exclaimed Paris "I know why you're here for. You wanted to kill me. Me, the prince of Troy! But know this - you won't catch me in a million years. I get out of here!" - and ideed he got out of there. 

       

      "Ale kto teraz rozsądzi która z nas jest najpiękniejsza?" - zmartwiła się Afrodyta

       

      "But who's gonna judge our beauty now?" - Aphrodite was truly concerned.


      "Ja tam nie wiem!" - odpowiedział z zamyśleniem Kuba Rozpruwacz, który niepostrzeżenie wychynął zza pobliskiego krzaka jagód i równie niepostrzeżenie za nim zniknął.


      "I wish I knew..." - answered with a meditative air Jack the Ripper, who appeared, unnoticed, behind the nearby blueberry bush and two heartbeats later dissapeared into thin air, as if he hadn't been there at all.


      "Dziewczęta, tu się dzieją dziwne rzeczy!", podsumowała sytuację Atena, zaś Hera wymruczała coś zupełnie nierozpoznawalnego, zajęta znikaniem wraz z Kubą.

       

      "Girls, strange things are happening here!" noticed Athena, and Hera mumbled something in an inarticulate manner as she was busy vanishing with Jack the Ripper.

       

      A morał z tej bajki taki, że jak się nie ma pomysłu na notkę, to się głupoty wypisuje :P


      The moral of this story is that you shouldn't try to create a blog entry if you don't have the slightest idea what you want to write about :P


      facepalm

       

       

      Proszę, nie zabijajcie mnie za bzdurność tego wpisu. Obiecuję, że Wam to wynagrodzę!

       

      Please, don't kill me for the stupidity of this blog note. I'll make it up to you, I promise!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (29) Pokaż komentarze do wpisu „Zmasowany atak ciemnej siły umysłowej”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 stycznia 2015 15:47

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com