Doll land

Wpisy

  • sobota, 19 listopada 2011
    • Cyganeczka

      Gdy zobaczycie o jakiej lalce traktuje dzisiejszy wpis część z was wzruszy pewnie ramionami. Zabawki firmy "Simba" nie należą do kolekcjonerskich skarbów, wszędzie ich (podobno) pełno i przede wszystkim - uważane są za twory o niskiej jakości i estetyce wykonania. Nie zmienia to faktu, że od jakiegoś czasu "chorowałam" na laleczkę Steffi. Myślę, że moja "chcica" wynikła stąd, że w dzieciństwie nie miałam ani jednej takiej "brzydulki" i odkryłam Stefki dopiero w dorosłym życiu.

       

      0

       

      Lalki od Simby widziałam już na kilku Waszych blogach i muszę przyznać, że podobał mi się każdy z oglądanych egzemplarzy, niezależnie od tego, czy należał do nowszej czy też starszej generacji. Stefki to bardzo "ciepłe", pozbawione wyniosłości lalki. Nie są przeznaczone do tego, by stawiać je w witrynkach i podziwiać zza szybki, a do zabawy i częstego używania. Każda z nich kojarzy mi się z przysłowiową "dziewczyną z sąsiedztwa", w obecności której  czujemy się dobrze i swobodnie.

       

      Stefki oglądane u Was były w większości blondynkami. Choć bardzo lubię ten kolor włosów, to marzyło mi się zdobycie lalki - brunetki. Trochę w tym przekory, bo chciałam aby moja Stefania odróżniała się na tle jasnowłosych koleżanek. "Tę jedyną" udało mi się namierzyć na Allegro i choć jej cena przekraczała kwotę przeznaczoną na zakup, zdecydowałam się "zaszaleć" i uszczuplić zasoby portfela by móc cieszyć się posiadaniem miłej, śniadej laleczki.

       

      1

       

      Oprócz koloru włosów i ciemnej karnacji laleczka niczym nie różni się od innych Stefek swojego czasu. Jej twarz widzieliśmy wszyscy w niezliczonych odsłonach. Zabawna, trochę nadąsana i pozbawiona uśmiechu mordka, bardzo wysokie (zbyt wysokie?) czoło, małe, charakterystycznie umalowane oczy, prościutkie graficznie brewki w kształcie łuku. Minimalizm w czystej postaci :)

       

      2

       

      2.1

       

      Dużą ozdobą lalki jest jej strój. Mnie przypomina on bardzo wdzianko Cyganki Esmeraldy, którą znamy z powieści Wiktora Hugo i z disneyowskiego filmu animowanego. Połączenie kolorów nie jest może szczególnie wykwintne, ale ładnie podkreśla ciemny kolor "skóry" lalki.

       

      3

       

      4

       

      Simba nie pożałowała laleczce biżuterii - oprócz korali Stefcia dostała jeszcze ciekawe, bo składające się z dwóch oddzielnych elementów kolczyki Dość interesującą sprawą jest ich rozmieszczenie - wygląda na to, że  większa kulka została wbita do środka ucha lali, podczas gdy mniejsza - w małżowinę. Mam nadzieję, że producent nie chciał celowo "ogłuszyć" Steffi, barbarzyńsko przebijając jej bębenki.

       

      5

       

      Gdy zastanawiałam się, na której z półek umieścić Stefcię po zakończeniu króciutkiej fotosesji, zauważyłam, że do nowo przybyłej ktoś się przyplątał. Z początku trudno mi było rozeznać kto to, bo nie dojrzałam twarzy ...

       

      6

       

      ... ale po chwili stało się jasne, że to nałogowy podrywacz i bad-boy - Blaine. 

       

      Muszę przyznać, że chłopak zna się na rzeczy i wykazał  sporą dozę romantyzmu (a nie wygląda na takiego!) - bo rozpoczął znajomość z "Cyganeczką" od delikatnego trzymania za łapkę i głębokiego spoglądania w oczy. Myślę, że spodobała mu się lalka tak niepodobna do standardowych barbioszek, a i Steffi robiła wrażenie zafascynowanej przystojnym kenem z dziwną i raczej niemodną fryzurą (wpatrywała się w Blaine'a  jak w obraz). A podobno produkty firm Mattel i Simba się nie lubią ...

       

      7

       

      8

       

      W ten sposób problem ze znalezieniem miejsca dla Stefci sam się rozwiązał - lala zasiadła na półce, gdzie do tej pory rezydował samotnie Blaine. Mam nadzieję, że  znajomość tych dwojga nie zaowocuje pojawieniem się gromadki ciemno- lub jasnowłosych maluchów ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Cyganeczka”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 19 listopada 2011 19:18
  • piątek, 11 listopada 2011
    • O kloniku bajka niedługa

      Dawno, dawno temu, w głębinie zimnego morza Bałtyckiego żyła różowa syrenka o wdzięcznym imieniu Nekrofilcia. Choć z wyglądu wydawała się miłą i bezbronną istotką, to jej serce  było czarne jak złoża węgla na Śląsku.

       

      Nekrofilcia obdarzona była pięknym głosem, którym mamiła młodych żeglarzy, rybaków i surferów. Mężczyźni, oczarowani syrenim śpiewem, rzucali się do morza, gdzie Nekrofilcia wciągała ich na głębinę i pozbawiała życia.


      1

       

      Mniej atrakcyjni żeglarze lądowali w garnkach, gdzie w towarzystwie cebulki, papryki i marchewki zamieniali się w smakowite leczo, a ci bardziej hoży byli wykorzystywani do lubieżnych praktyk, o których dużo nie napiszę, bo nekrofilia (szczególnie w podwodnym, syrenim wydaniu) jest „be”.

       

      2

       

      Pewnego dnia w pobliżu podmorskiego domku syrenki przepływał w łódce młodziutki, nadzwyczaj urodziwy rybak. Nieświadomy obecności groźnej Nekrofilci zarzucił w morze sieć i czekał aż napłyną w nią ryby. Tymczasem spod wody obserwowała go para czujnych, złych oczu.

       

      3

       

      - „Oho! Ależ mi się trafił smakowity kąsek!” – pomyślała sobie różowa syrenka – „Chłopak jest urodziwy i jędrny, więc w sam raz nada  się do nekro-figli, a kiedy już mi się znudzi, to ugotuję na tym koguciku wspaniały, chudziutki rosołek!”

       

      4


      Pogrążona w słodkich marzeniach Nekrofilcia już, już miała zaatakować młodzieńca, gdy nagle z przestworzy spadło jak błyskawica uskrzydlone jajko czarnej kury ubrane w podkoszulek z podobizną Zbigniewa Ziobry i spodnie od dresu marki "adidos". Jajko przeraźliwie zaskrzeczało po czym porwało młodego rybaka za łeb i poniosło go w kierunku pobliskiej wysepki.

       

      5

      rysunek pobrany z serwisu Deviantart


      - „Ty w żółtko hędożona pokrako! Zostaw natychmiast mój obiad!” – wrzasnęła z wściekłością Nekrofilcia i rzuciła się za mutantem w pogoń. I byłaby, może, dopadła jajko, gdyby kurzy pomiot nie schronił się ze swoją zdobyczą na jednej z dzikich plaż (na której zbierałaś bursztyny), gdzie z przyjemnością zaczął wysysać nieszczęsnej ofierze flaczki (przez pępek).

       

      6

       

      Gdyby Nakrofilcia miała nóżki, to z pewnością raz-dwa podbiegłaby  po piasku do jajo-stwora i wydarła mu młodego rybaka, ale niestety – jej korpus kończył się rybim ogonem, tak więc z biegania i z pysznego rosołku wyszły nici. Biedna Nekrofilcia wróciła do domu smutna i głodna. Na pociechę zostały jej tylko nici z których  wydziergała sobie ciepłe nauszniki na zimę.

       

      7

       

      W roli żarłocznej syrenki wystąpił beznogi klonik niewiadomego pochodzenia (brak jakichkolwiek sygnatur). Trochę mi go żal, więc postanowiłam, że dostanie główną rolę w tej ciut przygłupiej bajeczce. Klonik nie oponował  ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „O kloniku bajka niedługa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 11 listopada 2011 13:38
  • niedziela, 06 listopada 2011
    • Męska cześć serii "My generation

      1999 rok odznaczył się w historii firmy Mattel ciekawą serią nastoletnich lalek, "My generation", którą wzbogacono o całkiem nowego przedstawiciela męskiego świata Barbie - Blaine'a. W założeniu Blaine miał stać się konkurentem Kena, ale króla trudno było wysadzić z siodła i Blaine, chcąc-nie chcąc, musiał zadowolić się miejscem drugim (jak kiedyś Steven). Trochę szkoda, bo nowy chłopak w porównaniu z dostępnymi na rynku Kenami prezentował się  znacznie ciekawiej, zwłaszcza ze względu na bardziej "dorosły", męski, pozbawiony maślanego uśmiechu headmold.

       

      W dzisiejszej notce chciałabym przedstawić jedynego Blaine'a, którego posiadam w "kolekcji" (to za duże słowo na moją zbieraninę). Chłopina produkowany był w serii "Generation Girl Dance Party Blaine" i w oryginalnym pudełku wyglądał bardzo "wypaśnie":

       

      1

      Fotografia podkradziona z serwisu "Keeping Ken"

       

      Lalka, która dotarła do mnie jest od dawna  rozpudełkowana i pozbawiona części "hip-hopowych" akcesoriów, tak więc nie ma szans na to, by wykonywać pracę DJ'a. Nie zachował się ani srebrny płaszcz ani  dyskotekowa konsola. O słuchawkach i pudełku na płyty mogę sobie pomarzyć. Na szczęście męskie lalki od Mattel'a maja u mnie taryfę ulgowa, więc cieszę się i z "nieboszczyka".

       

      2

       

      Chłopina nie wygląda na miłego gościa. Ślipia patrzą jakoś tak nieprzyjemnie, gęba skrzywiona a pod oczami widać wory! Mam wrażenie, że Blaine nie należy do osobników, którzy grzecznie przesypiają nocki i pakują się do łóżka po wieczorynce. Dodatkowo cała twarz tchnie czymś w rodzaju znudzenia czy zblazowania. O nie -  Blaine'a stanowczo nie da się nazwać sympatycznym.

       

      3


      Blaine nie należy także do delikatnych elegancików - tyle w nim uroku co w ruskim czołgu. Po rozebraniu delikwenta do rosołu spod ubrania ukazują się bary gladiatora, potężne bicepsy i umięśnione łydki. Chłopak pakuje pewnie w wolnych chwilach na siłowni. Do Pudziana trochę jeszcze brakuje, ale znowóż nie tak dużo.

       

      5

       

      5a

       

      Pewną formą złagodzenia srogiego wizerunku miała być pewnie "modna" fryzura (pasemka we włosach, cięcie jak pod garnek i baczki!). Dziś takie uczesanie traci już ostro myszą, ale w czasach, gdy Blaine był na fali  pewnie ją akceptowano.


      5


      6

       

      Pomimo, ze Blaine nie należy do typowych przystojniaków znajduję w jego twarzy coś przyciągającego. Może chodzi o niebieskie ślipia? - nie mam pojęcia.

       

      7

       

      Przyglądając się ubraniu lalka stwierdzam z całą pewnością, że strój  Blaine'a nie został zaprojektowany przez  Tommy'ego Hilfigera.

       

      8

       

      Buty pewnie przydadzą się gdy spadnie śnieg ...

       

      9

       

       

      Mimo tego, że Blaine'owi brak delikatności i robi dość toporne wrażenie to lalek mi się podoba. Taki "prawdziwy chłop" z niego ;)

       

      11

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Męska cześć serii "My generation”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 listopada 2011 15:27
  • sobota, 05 listopada 2011
    • Małe, rude, wredne

      Niedawny wypad do "Taniego Armaniego" w celu nabycia  niedrogich książek zakończył się wyniesieniem z tego przybytku barbiowego trupka. Co prawda jakiś czas temu przyrzekałam sobie, że z nieboszczkami koniec, ale, jak sądzę - przyrzeczenie to wielkiej mocy nie miało. W rezultacie mój portfel zmniejszył swoją zawartość o 2 złote, zaś lalkowy świat Zgreda wzbogacił się o kolejną laleczkę. Jak zaraz zobaczycie na zdjęciu nowo przybyła to nie Barbara, choć z całą pewnością należy do wielkiej rodziny lalek Mattel.

       

      1

       

      Skipper starszego typu, którą udało mi się wypatrzeć w koszu z zabawkami, początkowo miała tam zostać. Niespecjalnie lubię lalki-dzieci więc i ta pannica nie wzbudziła we mnie jakiejś szczególnej chęci posiadania. Z drugiej strony - jej zabójczo niska cena zachęcała do zakupu no i stało się - zabrałam ją do siebie. Do domu niosłam ją z pewnym obrzydzeniem, szczelnie zawiniętą w plastikową torebkę - bo zabawka aż lepiła się z brudu.  Gdybym nie zabrała ze sobą do ciuchaka pary plastikowych rękawiczek, to prawdopodobnie nigdy bym tak upapranej lali nie wzięła do ręki.

       

      2

       

      Buzia lalki nie grzeszy nadzwyczajną urodą, ale ma w sobie pewien optymistyczny rys, który przydaje jej sympatycznego wyrazu. Cieszy mnie to, że makijaż zachował się w dobrej kondycji - brak odprysków farby, zadrapań, plam od długopisu. Włosy także dotrwały do naszych czasów w porządnym stanie - nikt ich nie skracał ani nie wyrywał.

       

      3

       

      Nie jestem przekonana, czy strój lalki jest oryginalny, ponieważ nie został opatrzony metką z logo "Barbie". Z drugiej strony - jest dopasowany do rozmiarów Skipper, więc jest szansa, że należał do niej od nowości.

       

      4

       

      Po dokładnemu przyjrzeniu się kolorytowi ciała można zauważyć, że głowa jest co najmniej o  jeden ton ciemniejsza od korpusu. Myślę, że plastik łebka wszedł w jakąś reakcję chemiczną ze składnikami powietrza i to go przyciemniło. Prawdopodobnie nie da się tego procesu cofnąć. Wygląda na to, że czas nałożył na zabawkę swoją pieczęć :)

       

      5

       

      Po dokładnym obejrzeniu zabawki stwierdzam, że najbardziej podobają mi się w niej włosy  - bo są rude i z grzywką. Fryzura lali kojarzy mi się z dzieciństwem. Na starych zdjęciach mam bardzo podobne uczesanie.

       

      6

       

      Skipper należała prawdopodobnie do serii plażowej na co wskazuje kształt stóp o płaskim podbiciu. Lala na pewno więc nie chadzała w pantofelkach na wysokim obcasie.

      Nogi rudaski nie zginają się w kolanach i są wykonane z twardego plastiku, w pasie - brak wcięcia pozwalającego obracać się Skipce na boki. Możliwości artykulacyjne są minimalne, ale za to główka osadzona jest na wygodnym bolcu, który pozwala bez problemu "zdekapitować" lalkę. Szkoda, że dzisiejsze barbioszki wyposażone są w mniej poręczne mocowania głowy.

       

      7

       

      Skipper nie ma żadnych oznaczeń wewnątrz główki. Jedyna podpowiedź do jakiej serii nalezy to znak firmowy Mattel odciśnięty na prawym pośladku.

       

      8

       

      Po obejrzeniu szczegółów anatomicznych zabrałam lalkę na krótką sesję zdjęciową do ogródka. Nie siedziałyśmy tam długo, ze względu na zimny wiatr, ale mimo  niesprzyjających warunków pogodowych udało się "ustrzelić" kilka fotografii.

       

      9

       

      10

       

      11

       

      12

       

      Po powrocie do domu trochę się zastanawiałam gdzie ustawić lalkę. Ponieważ Skipper jest niepełnoletnia i wymaga opieki osoby dorosłej dostała się pod kuratelę srogiego wojskowego - czyli oficera Nikołaja. Mała pasuje do niego pod względem koloru ubranka :)

      Ufam, że pod jego czujnym okiem rudaska będzie czuła się bezpieczna.

       

      13

      EDIT: Prezentowana lalka odnalazła swoją tożsamość - 1963 Barbie Skipper Titian Red Swimsuit. Dzięki zdjęciom w sieci widać, że strój kąpielowy lalki jest oryginalny. To miła niespodzianka :) Lalę można łatwo kupić na eBayu

      http://www.ebay.com/itm/Vintage-1963-Barbie-Skipper-Titian-Red-Swimsuit-w-Box-/130564517471

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Małe, rude, wredne”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 05 listopada 2011 17:41

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com