Doll land

Wpisy

  • poniedziałek, 26 grudnia 2011
    • Łysa łysica

      Prezent wcale nie musi być nowy i pachnący świeżością. W niczym nie szkodzi, jeśli ma więcej iż 10 lat i jest łysy, ciut nadgryziony zębem czasu oraz zdekoloryzowany. Co ciekawe, czasami taki zużyty staroć ma szansę być bardziej kochany niż jego nowiuteńki odpowiednik. Myślę, że tak właśnie będzie z barbioszką, która czekała na mnie pod choinką - "Spiel mit Barbie 1978" (tłum. - baw się z Barbie)


      Basia "spiel mit" powstała w oparciu o bardzo popularny wzór matellowskiej lalki - to jest Malibu Barbie. Z tego powodu jest bardzo do niej podobna, choć można zaobserwować kilka istotnych różnic - w kształcie namalowanych oczu, brwi oraz kolorze ust. Różnice te mogę zaprezentować dzięki uprzejmości miłego człowieka z serwisu Flickr: Alya12


      Poniżej wklejam fotografię jej autorstwa, pobraną z konta dostępnego dla zwiedzających pod adresem: http://www.flickr.com/photos/alyaalya12/4835798756/#/

      photo by Alya12

      Spiel mit Barbie to ta miła dama w długiej, różowej sukni. Śliczna dziewuszka, nieprawdaż? Moja nie jest tak ładna, ale za to - moja :D

       

      Basia nie byłaby Basią gdyby tuż po wyjściu z opakowania nie zrobiła sobie zdjęcia świątecznego przy choince.

       

      01

       

      W świetle flesza wyraźnie widać, że łepetyna panny Barbary jest co najmniej o ton ciemniejsza od reszty ciała. Cóż począć, wpływ światła i powietrza na gumę główki zrobił przez lata swoje. Warunki atmosferyczne nie miały również litości dla włosów lali. Ciemnorude kosmyki, które wymykają się spod pasiastej czapeczki to "owłosienie zastępcze". Jak za  moment zobaczycie Basia jest łysiutka jak kolano pradziadka ;)

       

      Zanim jednak przejdziemy do drastycznych fotek - spójrzmy na zdjęcie ogólnopoglądowe przedstawiające obecny stan lali (chciałam zwrócić waszą uwagę na to, że charakter fotografii jest zupełnie przyzwoity, gdyż prezentuje ona lakę ubraną. Jak nietrudno się domyślić w dalszej części notki pojawią się nieskromne, gołe portrety)

       

      2

       

      I jeszcze łepetyna z peruczką:

       

      03

       

      Ciemny kolor włosów nie jest taki zły (pasuje do brwi!), ale że w oryginale Baśka jest blondynką, będę się starać  przywrócić jej urok pierwowzoru - to jest wygląd jasnowłosej, cycatej, rozrośniętej niemieckiej "Helgi", znanej wszystkim miłośnikom przaśnej pornografii "z krainy szkopa". Nic nie poradzę na to, że ta konkretna Baśka właśnie tak mi się kojarzy.

       

      Hahahaha! - a teraz przygotujcie się na widok łysiny i golizny!

       

      04


      Czasami się zastanawiam czy poprzedni właściciele lalek nie cierpią na chroniczne niedożywienie, bo lalki, które do mnie trafiają wyglądają jakby im ktoś kłaki z łepetyny wygryzł. Trochę się temu dziwię, bo takie sztuczne włosy są strasznie ciężkostrawne. Czy nie lepiej byłoby nawpychać w siebie kociego lub psiego futra? Masa zwierzęcych kłaków zalega na dywanach, kanapach i w innych łatwo dostępnych miejscach - jest czym się pożywić. Tylko brać i się częstować!

       

      A teraz - przez wszystkich oczekiwana: GOŁA BABA!

       

      05

       

      Niby to nic wielkiego, ale przyjemnie się robi na sercu, kiedy pomyśleć, że lalka odziedziczyła typ ciała po swojej popularnej poprzedniczce - "Malibu Barbie". Jej kształty poszły zresztą dalej w świat, co zobrazuje kolejna fotografia:

       

      06

       

      Czy dziewczęta nie są do siebie podobne pod względem figury? (no, może oprócz tego, że nowsza barbioszka ma nóżki "rozchodzące się" na boki i nie umie usiąść jak dama). Co drugi model superstara to prawie "spiel mit", tyle że łepek i takie różne drobne niuanse są ciut inne.

       

      07

       

      Buziaki są zupełnie odmienne. A niby ta sama firma - matka :) Gdyby spojrzeć na te mordki z perspektywy osoby, która nie interesuje się "barbiami", to można byłoby dojść do wniosku, że to dwie, kompletnie różne lale.

       

      Na uwagę zasługuje wielkość główki Helgi. Łepetyna panny superstar wygląda przy główce "spiel mit" jak wieeeeelki baniak. Spiel ma też wyraźnie mniejszy nosek!

       

      07a

       


      Najwdzięczniejszym elementem ciała "Helgi" są stópki - kanciaste, kopytkowate, ale za to - z paluszkami. Malutkimi, wyraźnymi paluszkami!

       

      08

       

      Sygnatura, jak to bywa u barbiowatych stworów, kryje się na pupie.

       

      09

       

      Ponieważ z barbioszką nie dotarły żadne butki (wydaje się, że w oryginale takowych nie posiadała), na razie lala paraduje boso. Czeka też na przeszczep włosów i ufam, że ma w sobie trochę cierpliwości, bo w kolejce do rerootu stoją już dwie panie. Poza tym trochę boję się zdejmować Heldze głowę, bo łepek siedzi na karku podejrzanie mocno. W najgorszym wypadku lala będzie ratować się peruczką od Steffi (w sprzedaży ostatnio jest sporo peruczkowych Stefek). Tak czy siak - mam nadzieję, że odzyska w którymś momencie swoją blond fryzurę i być może - oryginalne ubranko (kostium kąpielowy).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Łysa łysica”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 grudnia 2011 17:39
  • piątek, 23 grudnia 2011
    • Życzenia świąteczne

      Drodzy, Kochani, Szanowni!

       

      Korzystając z tego, że wchodzimy w radosny, bożonarodzeniowy okres, chciałam złożyć Wam wszystkim życzenia pogodnych i uśmiechniętych od ucha do ucha świąt. Niech najbliższe dni przyniosą wszystko co najlepsze: miłość bliskich, wesołe rozmowy przy pysznie zastawionym wigilijnym stole i piękne prezenty pod choinką.

       

      Dziękuję Wam za to, że przyjęliście mnie do swojego grona, pozwoliliście się poznać, zaraziliście tysiącem świetnych pomysłów, olśniliście pięknem i różnorodnością swoich kolekcji. Strasznie cieszy mi się gębula na myśl, że tyle jest w Polsce i na świecie pasjonatów, gotowych dzielić się swoją wiedzą, a także nieść pomoc i wsparcie tym mniej doświadczonym  miłośnikom lalek. Jesteście cudowni i czuję się zaszczycona, że mogę się poruszać w Waszym towarzystwie.

       

      Ślę do wszystkim gorące uściski, zbereźne myśli i życzenia najpiękniejszej, najweselszej Gwiazdki oraz świąt na świecie!

       

      choinka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Życzenia świąteczne”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 23 grudnia 2011 12:55
  • środa, 21 grudnia 2011
    • NRFB

      Stało się! Do zbioru moich lal trafiła zabawka, która prawdopodobnie do końca swoich dni nie zostanie uwolniona z pudełka. Lalka zagnieździła się u mnie 14 grudnia, czyli w dzień  urodzin, a pojawiła się za sprawą młodszej siostry, która doskonale wie, że przepadam za plastikowymi lachonkami. Kasia wybrała dla mnie lalkę, którą uznała za najpiękniejszą i najciekawszą spośród dostępnych barbioszek i jeśli chodzi o mój gust to ... trafiła kulą w płot ! Nie zmienia to faktu, że prezent jest dla mnie niezmiernie cenny - po pierwsze, otrzymałam go z rąk kochanego człowieka, a po wtóre, siostra chciała podarować coś (w jej przekonaniu) wyjątkowego i nieźle nagłowiła się przy wyborze "tej jednej, jedynej". Dlatego, pomimo niechęci do Barbie z moldem "Mackie", ta konkretna laleczka zawsze będzie mi bardzo bliska.

       

      Oto fotografia nowo przybyłej, wyglądającej zza plastikowej szybki:

       

      01

       

      Na plus zasługuje to, że lalka nie jest ubrana w infantylne różowości., które przy jej rudych włosach z pewnością nie wyglądałyby korzystnie. Pudełko utrzymane w  zgodzie z estetyką wiersza "wsi spokojna, wsi wesoła" :D


      02

       

      U boku lalki chowa się mała, biała owieczka.  Wyraz jej oczu wskazuje na psotny charakter zwierzątka, uwieczniony w wierszyku "Mary had a little lamb"

       

      02

       

      Największą ozdobą Barbie są rude włosy, ułożone w loki-sprężynki.

       

      03

       

      Wyraz twarzy lali wydaje mi się dziwnie obojętny. Może Barbie znudziła się długim staniem w pudełku?

       

      Dość ciekawie przedstawia się makijaż oka - z nietypowym, żółtym cieniem nad górną powieką.

       

      04

       

      Ogólne ważenie - pozytywne, choć szału nie ma.

       

      05

       

      Na koniec - krótkie wyjaśnienie dlaczego lalka na zawsze zostanie  NRFB. Otóż nie wywołała we mnie chęci "pomacania" i  została przeznaczona na element ozdobny mieszkania (tak zwany "kurzołap pospolity"). A ponieważ w pudełku jej do twarzy - na wiek wieków pozostanie w jego wnętrzu.

       

      mary

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „NRFB”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      środa, 21 grudnia 2011 19:52
  • wtorek, 20 grudnia 2011
    • Susy od Shenzhen Jingyitian Trade

      To aż niesamowite, że jak się człowiek o coś nie stara i nie zabiega, to "samo w ręce wpada". Ostatnio, z powodu wydatków przedświątecznych nie kupowałam absolutnie żadnych lalek i nie miałam w planach zabawkowych nabytków. I stało się "jakoś tak", że lalki same do mnie przyszły. Wśród nich - Susy firmy Shenzhen Jingyitian Trade, przekazana przez miłego człowieka, który stwierdził, że u niego lalka się marnuje, a u mnie - będzie jej dobrze. 


      O Susy wiedziałam tylko tyle, że jest jedną z najmilszych chińskich lal dostępnych obecnie na rynku, że jej produkcja rozpoczęła się w końcu lat 90-tych i że w sprzedaży można najczęściej dostać blondynki. Susy za towarzysza życia ma niejakiego Mike'a, który (szczerze mówiąc) niespecjalnie mi się spodobał, a to ze względu na specyficzną, dość toporną urodę i brak inteligencji w spojrzeniu:

       

      01

      Zdjęcie Mike'a podkradłam z sieci

       

      Susy, w przeciwieństwie do Mike'a, ujęła mnie swoją delikatnością i gdy przybyła do mnie w gości, przez jakiś czas nie mogłam nacieszyć się jej obecnością. Myślę, że to ze względu na bajkowy klimat, który roztacza wokół siebie lala - odziana niczym wybierający się na bal Kopciuszek.

       

      02

      Do łezki łezka i będę niebieska

      02a

      Pozdrafiam pielgszymuf s Polski.

      02b

       

      Nie przepadam za wszechobecnym wśród lalek różem, więc strój w odcieniach niebieskości przypadł mi do gustu. Nie przeszkadzają mi nawet  jego bardzo błyszczące elementy - korona i naszyjnik - bo wyraźnie widać, że laleczka adresowana jest do najmłodszego odbiorcy, który takimi detalami z pewnością się zachwyca. Myślę, że starszym osobom, zbierającym lalki też one nie wadzą. W końcu większość lal, wyprodukowanych dla dzieci (a nie dorosłego odbiorcy-kolekcjonera), niesie w sobie pewną "baśniowość" i kiczowatość.

       

      Po uważnym zlustrowaniu buziaka Susy doszłam do wniosku, że lalka bardzo przypomina mi Paris Hilton. Charakterystyczny kształt ust i nosa oraz owal twarzy przywodzi na myśl kapryśną dziedziczkę z rodu hotelowych miliarderów. Nawet kolor włosów jest podobny ;)

      03

       

      Susy nie jest klasyczną pięknością, ale do brzydul także nie należy. W porównaniu z szeregową barbioszką nie wypada wcale gorzej, choć z pewnością bardziej dziecięco.

       

      04

       

      Wrażenie niewinności Susy mija dość szybko ...

       

      05

       

      06

      ... po przyjrzeniu się fotografiom z "członkiem Rasputina".

       

      "Hola, hola!" zakrzykniecie, "A co ty nam tu znowu za członki pokazujesz, świntuchu paskudny!"

       

      Już spieszę uspokoić - w roli legendarnego organu wystąpił niewinny i nieskażony zbereźnymi myślami korzeń chrzanu. Natura ukształtowała go dość niefortunnie, a pokaźne rozmiary przywiodły na myśl rozpustnego  rosyjskiego mnicha ;)

       

      Lalka - księżniczka powinna mieć jakiegoś księcia. Mike'a w zasobach nie posiadam, więc chwilowo "los padł" na rosyjskiego kena - Nikołaja. Susy zagarnęła go dla siebie podstępem, wykorzystując patent znany z "Krzyżaków" Sienkiewicza. Narzuciła, niczego nie podejrzewającemu kawalerowi białą chustę na głowę, wrzasnęła "Mój ci on!" - i chłopak został błyskawicznie zagarnięty pod pantofelek jasnowłosej hetery. Nie pomogły mu nawet tłumaczenia, że musi opiekować się przybraną córką - Skipper. Susy stwierdziła, że z przyjemnością adoptuje nastolatkę i Nikołka musiał się poddać.

       

      07


      Na znak "objęcia władzy" Zuźka silnie złapała młodego oficera pod ramię i do dziś go nie wypuściła z objęć. Jest strasznie czuła na kwestie "własności prywatnej". Nikołaj na razie trzyma się dość dobrze, choć zezuje z nadzieją na lewo, wypatrując kogoś, kto zbawi go od zaborczej błękitnej księżniczki.

       

      08


      Niestety o ratunku trudno myśleć, gdy dookoła rozsiadły się same gruchające czule parki ;)

       

      09

       

      Być może los przyniesie Nikołajowi wolność, ale do tego czasu musi pomęczyć się trochę u boku jasnowłosej Susy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Susy od Shenzhen Jingyitian Trade”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 grudnia 2011 15:50
  • niedziela, 11 grudnia 2011
    • Kenny. Handsome boys.

      Zaczęło się od telefonu. W słuchawce - głos przyjaciela:


      - "Zgredzina, kupić ci po okazyjnej cenie chińską podróbkę Kena?"


      - "A jaka jest ta okazyjna cena?"


      -"7 złotych."


      -"Bierz w ciemno! Przyda mi się klonik na OOAK". (od pewnego czasu marzy mi się Ken-Data - bohater serii Star-Trek)


      Tym sposobem mój męski harem wzbogacił się o  plastikowego przystojniaka, który według napisu na pudełku nosi wdzięczne imię "Kenny" i należy do grupy męskich lalek-playboyów, spędzających większość czasu na plaży, w towarzystwie ładnych dziewcząt i drinków "z palemką".

       

      01

       

      02

       

      Na tylnej ściance pudełka widnieje podobizna atrakcyjnego Kenny'ego w towarzystwie zapatrzonych w niego koleżanek.

       

      03

       

      Jeśli wierzyć zdjęciu, w  pudełku miał się chować sympatyczny, ciemnowłosy przystojniak o bladej, arystokratycznej cerze. Tymczasem w środku zagnieździł się jakiś dziwoląg, ani trochę nie przypominający podobizny na opakowaniu. Czary jakieś czy co?

       

      04

       

      Po oswobodzeniu blondasa z tekturki niespodziewany gość stanął w kącie i nadal nie chciał wyglądać jak "oryginalny" Kenny. Nie dość, że włosy nie w tym kolorze co trzeba, to jeszcze bestia opalona i nieszczerze uśmiechnięta, a do tego - w bardzo widoczny sposób należąca do starszego pokolenia lalek. Taka to perfidna kreatura!


      05

       

      Nie byłabym sobą, gdybym w pierwszym odruchu nie zajrzała chłopakowi w gatki, w celu ustalenia jego tożsamości (no bo przecież nie po to, aby świntuszyć - rozumie się samo przez się!). Kenik nie bardzo się buntował - widocznie lubi być macany przez baby. Pozwolił się obfotografować i choć zdjęcia do czasopisma "Playgirl" raczej nie trafią to i tak z chęcią wypinał dolną część pleców w kierunku obiektywu. Mam niejakie podejrzenia, że lalek kryje w sobie duszę bezwstydnej nimfomanki.

       

      06

       

      Oznaczenie na głowie wskazuje na rok 1968. Wniosek z tego jest taki, że nadal nie wiem kto do mnie trafił. Serii zabawek z  identycznym znakowaniem jest kilka i trudno  zdecydować, do której z nich należy tajemniczy jegomość. Sądząc po kolorze skóry musi to być jakaś plażowa poczwara. Mam nadzieję, że w identyfikacji pomoże serwis "Keeping ken" - prawdziwa kopalnia wiedzy o chłopakach ze "stajni" Mattel'a  ;)


      08

       

      Ryjek w moim odczuciu - całkiem sympatyczny, choć muszę przyznać, że trochę razi mnie różowiutka "szminka" na wargach. Myślę, że chłopak  wyglądał by znacznie bardziej męsko bez takiej ozdoby, choć z drugiej strony - może należy do osób którym bardzo wysychają wargi i musi się ratować używając nawilżającej pomadki?


      07

       

      Kenik niejedno w życiu przeszedł i prawdopodobnie ma za sobą ciekawą przeszłość, o czym świadczy jego "sfatygowanie" i widoczne na pierwszy rzut oka ubytki w "owłosieniu". Mam niecny plan, związany z użyciem farb akrylowych, dzięki którym, być może, uda mi się przywrócić lalce jej pierwotną formę. I choć  męczy mnie mały moralniak, bo będę ingerować w oryginalny wygląd zabawki, to ciekawość wyniku jest silniejsza.

       

      09

       

      Pojawienie się blondyna zelektryzowało stado "starych" mieszkańców lalkowych półek. Keny wysłały do "plażowego" delegację powitalną. Przy okazji zrobiły sobie z nowym kolegą grupowe zdjęcie, ujawniające niesamowitą i fascynującą różnorodność typów twarzy, fryzur i odcieni skóry w świecie lalek-mężczyzn.

       

      EDIT: Dzięki pomocy Joachima wiem już, że mój Ken to "The Sun Set Malibu Ken". W oryginalnym opakowaniu wyglądał następująco:

      oryginał

      DZIĘKUJĘ ZA POMOC JOACHIMIE!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Kenny. Handsome boys.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 grudnia 2011 13:37
  • niedziela, 04 grudnia 2011
    • Babciu, a dlaczego masz taką wielką głowę?

      Pytanie w tytule to trawestacja słynnej frazy z bajki "Czerwony Kapturek", mająca wskazywać "wielkogłową" bohaterkę dzisiejszego wpisu - laleczkę Sindy. Sindy jest drugą, obok Fleur, lalą w mojej kolekcji, która obdarzona została tak rzucającą się w oczy łepetyną. Z powodu tej  anatomicznej "deformacji" jest i pozostanie dla mnie zabawką wyjątkową.

       

      Tuż po wniesieniu Sindy do domu "cyknęłam" jej na szybko fotkę porównawczą z Barbie.

      00

       

      Być może to, co napiszę za chwilę jest dość wredne, ale im bardziej wpatruję się w powyższe zdjęcie, tym bardziej nabieram wrażenia, że Basia-brunetka wydaje się w porównaniu z Sindy dość "bezmyślna". Jej spojrzenie przypomina wyuczony grymas pewnej swej urody modelki, gdy tymczasem Sindy prezentuje wejrzenie typu "Marceli Szpak dziwi się światu", sugerujące, że w plastikowej łepetynie zachodzą jakieś procesy myślowe :)

       

      Sindy przyjechała do mnie z Allegro, wraz z grupą innych, ciekawych i mniej ciekawych laleczek. Pomimo wielu różnic w wyglądzie twarzy i budowie ciał łączyła je jedna, wspólna cecha - wszystkie były brudne! Bardzo mnie to zdziwiło, bo sprzedawca, od którego kupiłam grupkę zadał sobie wiele trudu, by lale dobrze zapakować i zabezpieczyć, natomiast ich umycie już mu do głowy nie przyszło. W rezultacie w eleganckiej paczuszce przybyły same brudasy, które bardzo potrzebowały wody i mydła.

       

      01


      Po zmyciu warstwy lepkiego brudu Sindy pokazała światu swe "jaśniejące czystością lica", które choć pućkowate i dziecięce, wydały mi się niezwykle pociągające.

       

      Kąpiel obnażyła pewne niedostatki w urodzie lali - drobne nakłucia na stopach, przebarwienia na ciele (mam nadzieję, że krem przeciw pryszczom sobie z nimi poradzi) i ubytki w owłosieniu (będzie chyba konieczny częściowy reroot?). Najpoważniejszą operacją będzie prawdopodobnie przeszczepienie rzęs, bo poprzedni właściciel lalki dokonał pewnych "skrótów" (widocznych na zdjęciu) i rzęsy, w oryginale przypominające czarne kurtyny, zostały zredukowane do jakichś mizernych ogryzków.

       

      02

       

      Defekty w urodzie Sindy stają się nieco mniej widocznie, gdy na laleczkę zerka się z pewnej perspektywy, po wcześniejszym przyodzianiu jej w ubranka "zastępcze" (oryginalnych wdzianek brak).


      Jak pewnie zauważyliście strój nie jest kompletny - bo wśród kupki bucików zbieranych przeze mnie "na czarną godzinę" nie ma ani jednej pary, która pasowałaby na  nogi lali. Stopy Sindy, w porównaniu z nóżkami barbiowatych kuzynek są naprawdę spore i aby je obuć potrzebne są buciszcza-kajaki (a takich na składzie chwilowo nie posiadam).

       

      Nieświadoma "słoniowatości" nóg Sindy próbowałam założyć jej barbiowe pantofelki. Próba skończyła się jak w bajce o Kopciuszku - buciki za nic nie chciały dać się wcisnąć na nogę lali. W jednej z wersji bajki złe siostry obcinały sobie fragmenty stóp, by zmieścić się w trzewiczek, ale nie wychodziło im to na dobre. Ja także szybko wyrzuciłam z głowy paskudną myśl o tym, by trochę zmniejszyć lalce powierzchnię stóp.

       

      03

       

      Dalsza inspekcja lalki wykazała, że Sindy nie tylko stopy ma  słusznych rozmiarów. Po zdjęciu główki z korpusu ukazała się ogromna kulka-zaczep. Widać, że jak ktoś ma tak dużą głowę to i mocowanie musi być niepośledniej wielkości. Na zdjęciu poniżej - porównanie "kulek" Sindy i Betty Teen:


      04

       

      Z tyłu głowy, w odmęcie blond włosów znalazłam dziwną wypustkę. Nie wiem do czego mogłaby służyć i w związku z tym kieruję w Waszą stronę pytające spojrzenie. Jeśli ktoś  mnie oświeci w kwestii tego dziwnego "cosia" na głowie Sindy, to będę mu bardzo wdzięczna. Chwilowo przyjmuje hipotezę, ze niezidentyfikowany "koreczek" służy po to, aby lalce nie wyciekł z głowy olej (wszak wiadomo, że sprytne i zaradne osobniki mają "olej w głowie").

       

      05

       

      Kończąc dzisiejszy wpis pozwolę sobie przedstawić jeszcze dwa zdjęcia zdobycznej Sindy w towarzystwie koleżanki - klonika. Klonik jest z całą pewnością kopią Sindy (i to całkiem udaną, choć jak przypuszczam - taniutką), za to wyposażoną w ciekawy gadżet - plastikowy, szczelnie zakrywający ciało biusthalter :)

       

      06

       

      07

       

      Lalki wyglądają prawie jak bliźniaczki. Mam nadzieję, że klonik po zdobyciu jakiejś stosownej odzieży zmieni się w szykowną i intrygującą plastikową dziewczynę.

       

      Dziękuję, że wpadliście przeczytać mój wpis! Za pośrednictwem Sindy macham wam łapką na pożegnanie. Do następnego razu! :)

       

      08

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Babciu, a dlaczego masz taką wielką głowę?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 grudnia 2011 16:31

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com