Doll land

Wpisy

  • sobota, 30 czerwca 2012
    • Patrząc obiektywnie - jest to brzydal

      Gdyby na "Joannę" od polskiej firmy "Krawal" patrzeć obiektywnie, to trzeba byłoby uznać ją za jedną z najmniej urodziwych fashion dolls. Po pierwsze - laleczkę obdarzono dziecięcą twarzą, kontrastującą z dorosłym ciałem (coś dla zboczuchów!), a po drugie, jakość makijażu, rozmieszczonego na jej buziaku woła o pomstę do nieba. Podobno lalki Krawalu malowane były ręcznie, co w jakichś sposób może tłumaczyć sprawę, o ile nakładaniem farby zajmowali się niewidomi. Możliwe, że Krawal postanowił na przykładzie lalki przybliżyć swoim klientom jakieś znane polski powiedzenie. Szkoda, że wybrał frazę: "Jedno oko na Maroko a drugie na Kaukaz"!

       

      1

       

      Nawet jeśli założymy, że "spec od makijażu" naprawdę się starał, to jego wysiłki i tak poszły na marne. To dość smutne, zważywszy na to, że tak łagodny i delikatny mold zasługuje na trochę dopieszczenia.

      Ponieważ przyglądanie się buziakowi wywołuje u mnie morderczy nastój i chęć skopania komuś czterech liter, przejdźmy do reszty cielesnej powłoki Joanny. Fragmenty nie ruszone farbą (znaczy korpus) nie są takie złe. Przede wszystkim wykonano je z dość dobrej jakości tworzywa: nogi i ręce są z gumy, która do dziś dzień się "nie siepie", a korpus z twardego plastiku.

      Zarówno górne jak i dolne kończyny są zginalne. Nogi chodzą "na dwa kliknięcia" jak u Barbie:

       

      2

       

      Za to ręce to już zupełnie inna bajka! Krawal podpatrzył chyba patent stosowany u producenta lalek Fleur i zaopatrzył Joannę w rączki, które można dowolnie układać, bo w środku umieszczono silne druty. Joanna może więc zginać łapki w łokciach, wziąć się pod boki, podrapać po głowie, a nawet zawinąć ramiona jak precelki, co widać na poniższej fotografii. Po co jej ta umiejętność - nie mam pojęcia, ale muszę przyznać że lala po przyjęciu tak awangardowej pozy wygląda dość malowniczo i przerażająco zarazem.


      3

       

      Po rozprostowaniu rączek ciało wraca do "normalności" i lala wcale wdzięcznie pozuje.


      4

       

      Czy zwróciliście uwagę na długość włosów Joanny? - bo ja tak! Rozpuszczone sięgają jej aż do kostek, tak więc można przypuszczać, że laleczka to jakaś polska Roszpunka :)


      Włosy są całkiem niezłej jakości - po umyciu i rozczesaniu zaczęły się równo układać  i ładnie błyszczeć. Byłyby wprost idealne, gdyby wszywano je nieco gęściej, tak, aby między poszczególnymi kępkami nie ziały bardzo widoczne odstępy.


      5

       

      Charakterystyczną cechą laleczki jest markowanie. Na ciele znajduje się tylko jedno logo, wskazujące na jej pochodzenie. Jest to "twarz wesołego przedszkolaka" wybita na plecach:

       

      6

       

      Dziwna dziewczyna z tej Joanny. Choć ma zadatki na ładną kobitkę, to z nich nie korzysta. Ale i tak miło jest mieć świadomość, że istnieje jedna, jedyna polska "fashion doll". I nawet jeśli nie należy do najpiękniejszych, to jej wartość jest wysoka - bo sentymentalna.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Patrząc obiektywnie - jest to brzydal”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 30 czerwca 2012 15:00
  • piątek, 08 czerwca 2012
    • Potwory, duchy i demony

      Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, to strasznie fascynowały mnie horrory. Filmy grozy były tym bardziej pociągające, że zakazane przez rodziców. W domu oglądać ich nie mogłam, bo dostęp do telewizora był w godzinach wieczornych bardzo ograniczony (szklane okienko okupował tata), a że nie mieliśmy magnetowidu, więc odpadało oglądanie "strasznych kaset" z wypożyczalni wideo. Seanse mogłam nadrabiać wyłącznie na wieczorkach u koleżanek i kolegów, którzy (o szczęśliwcy!) mieli bardziej wyrozumiałych rodziców i odpowiedni sprzęt :)


       

      sprzęcior

       

      Tak wyglądał wypasiony sprzęcior z czasów mojej młodości (zdjęcie z sieci)


      Do dziś pamiętam potężne wrażenie, jakie zrobiły na mnie filmy "Egzorcysta" i "Omen". Oba wprowadzały tematykę opętania diabelskiego, które tak silnie zawładnęło moją wyobraźnią, że blisko przez miesiąc po obejrzeniu tych produkcji miałam problemy z zasypianiem. Bałam się, że w nocy zaatakuje mnie demon i przejmie kontrolę nad moim ciałem. Rodzice zaobserwowali w tym czasie dość dziwne u mnie zainteresowanie sprawami religii i wzrost pobożności. Nie wiedzieli, biedni, że ich strachliwa córka każdego wieczora drży przed wizytą okropnego pana z rogami i ogonem, który został powołany na świat po to, by szerzyć na nim zło.


      Na szczęście trauma po obejrzeniu "diabelskich" filmów minęła w miarę bezboleśnie. Niestety, przykre doświadczenie nie odstraszyło mnie od oglądania kolejnych arcydzieł grozy, w których aż roiło się od krwiożerczych potworów i straszydeł. Przewinęli się wśród nich Freddy Kruger, okropny klaun z filmu "To", Candyman i Leatherface.


      Wszystkie te potwory, wyjątkowo paskudne z wyglądu i charakteru, już od dawna czekają, bym wyciągnęła z szafy stare kasety wideo i odpaliła je na jakimś prehistorycznym odtwarzaczu, a ja - zamiast się nimi zająć, cieszę się z obecności zupełnie niefilmowego monstrum, które należy do świata Mattel.

       

      Potwór, oglądany na golasa, wygląda tak:

      1

       

      Choć jego kształty są po kobiecemu opływowe, to bez dwóch zdań, brzydactwo do zwyczajnych plastikowych ślicznotek nie należy. "Buziak", odhumanizowany i pozbawiony oczu  wydaje się przejawiać krwiożercze skłonności :D


      2

       

      3

       

      Paskudztwo, prawda? Na szczęście to okropieństwo można zakryć naciąganą "skórką", której nie powstydziłby się sam Hannibal Lecter:

       

      4

       

      Choć przedstawione wyżej zdjęcia nie wyglądają szczególnie zachęcająco, to po złożeniu korpusu i "skórki" do kupki powstaje całkiem ciekawe dziewczątko - czyli Kissing Barbie.


       5

      Na moje oko buziak wygląda jak połączenie superstara z laleczką typu "Steffi"

       

      Dziś jeszcze nie pokażę jej Wam w całej okazałości, bo panienka wymaga intensywnej regeneracji i napraw. Myślę jednak, że za jakiś czas, gdy uda mi się odmalować trochę jej pyszczek i zdobyć nowe ciało, to powróci ona na bloga, by pochwalić się odzyskaną uroda. Na razie pozwolę sobie zaprezentować jedynie zdjęcie zastępcze. Tak "Kissing Barbie" powinna wyglądać po naprawach:

       

      6

       

      Trzymajcie, proszę, kciuki za powodzenie operacji :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „Potwory, duchy i demony”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 08 czerwca 2012 18:55

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com