Doll land

Wpisy

  • sobota, 22 czerwca 2013
    • Miało być o piracie, ale ...

      Podczas rozmowy na "Dolls forum" Dollby poddał mi myśl, aby zrobić fotografię wszystkich figurek od Hot Toys, które mam "na stanie". W związku z tym, że jest ich niedużo, zmieściły się w jednym kadrze:


      During the discussion at the „Dolls forum”, my friend, Dollby, made a suggestion, that I should take a photo of all figurines by Hot Toys that I own. As there are not so many of them I managed to present the whole collection in a single frame:


      

       

      01

       

      Panowie "w kupie" wyglądają dość abstrakcyjnie, bo każdy pochodzi z innej "parafii". Jedyną cechą wspólną jest atrakcyjność wizualna :P


      Although the gentleman vary a lot, as each of them comes from a different movie, they share a common feature – hunky attractiveness. :P


       

      Wśród chłopaków widać jedną postać, o której jeszcze nie wspominałam na blogu. Jest to stojący w samym środku grupy Wolverine. Ponieważ listonosz przyniósł mi go tylko dwa dni później niż Jacka Sparrowa, obecnie obydwu traktuję jako "świeżynki" i kompletnie nie umiem powiedzieć, który podoba mi się bardziej. Można powiedzieć, że cieszę się na dwa fronty :) To dla mnie dość ciężkie, bo nie wiem której z figurek udzielić więcej uwagi. Dotychczas docierały do mnie pojedyncze laleczki, tak więc mogłam się na nich bezproblemowo skupić. Dwójka na raz trochę mnie przerasta - chciałabym obydwu pokazać jednocześnie i mam problem z ustawieniem "priorytetów".

       

      One of the figurines presented in the photo hasn't been introduced to you yet. I mean Wolverine who’s hiding in the middle of the group. He arrived to me only 2 days later then Jack Sparrow, so I treat them both as total novelties and find it hard to tell which one I like more. You might say that I feel “double joy”. Interestingly this situation is quite hard for me as I’m not used to buying 2 figurines at the same time. I’m torn between my new hotties and I don’t know which figurine shall I pay more attention to. I usually buy one doll at a time, in order to avoid such problems.
      

       

      Z winy Wolverine'a nie udało mi się skupić na przygotowaniu recenzji Jacka, tak więc postanowiłam, że przed baczniejszym przyjrzeniem się piratowi poświęcę krótką notkę nowo przybyłemu mutantowi. To trochę mnie uspokoi i pozwoli poukładać pomysły na kolejne wpisy. Obiecuję, że "piracka" recenzja pojawi się już niedługo.

       

      Because of Wolverine’s arrival  I haven’t managed to prepare Jack’s review. I’ve decided to post a short note on the mutant prior to taking a closer look at the pirate. I hope that you shall not mind my change of plans. I promise to make up for you soon.
      

      - - - -


      Wolverine to dla mnie szczególna postać - jako dzieciak uwielbiałam komiksy w których się pojawiał, bardzo podobały mi się pełnometrażowe filmy z jego udziałem, no i w dodatku podkochiwałam się w aktorze, który  się w niego wcielił wcielał (Hugh Jackman). Zresztą, w kim to się ja nie podkochiwałam! Lista muzyczno-filmowych idoli jest bardzo długa i gdyby tak zebrać ich razem w jednym pomieszczeniu, to można byłoby utworzyć niezły harem.

       

      Wolverine is a very special character for me - as a child I loved comic books he appeared in, I really enjoyed films about X-Men and additionally I had a crush on Hugh Jackman, who starred in the main role.
      

       

      O tym, że istnieje figurka Wolverine'a wiedziałam od dość dawna, jednak nie decydowałam się na zakup, bo firma Hot Toys w 2013 roku zaplanowała wypuszczenie na rynek drugiej edycji zabawki. Kiedy jednak zobaczyłam, jak wygląda prototyp nowego Wolverine'a natychmiast przeszła mi na niego ochota. Owszem, był świetny, ale bardzo przeszkadzał mi wściekły grymas na jego twarzy. Mnie marzyła się figurka o spokojniejszym wejrzeniu, nie maszyna bojowa z wyszczerzonymi zębami, taka jak na zdjęciu poniżej:

       

      I’ve known that figures of Wolverine had been available on the market for quite a long time, yet I have not decided to buy one, as Hot Toys announced to release a new edition of their product in 2013. But when I saw the prototype my heart dropped. The new Wolvie was incredible, no doubt about it, but I couldn’t bare the angry grimace on his face. What I needed was a figure with more calm reflection in the eyes, not a war machine with a grin like this:
      


      01

       

      Zdjęcie promocyjne Wolverina z 2013 r. pobrane ze strony Flickr, gdzie zostało zamieszczone przez użytkownika marvelousRoland. Jak widać mutant dba o zęby i regularnie chadza do dentysty.

       

      The promotional photo of Wolverine 2013 was taken from Flickr, where it had been posted by marvelousRoland. As you can see the mutant takes care of his teeth and understands the importance of regular dental visits.
      

       

      Sytuacja na rynku zabawek zmusiła mnie do odkurzenia pomysłu o zakupie starszego modelu. I tu znów pojawiły się problemy. O nabyciu nowego egzemplarza nie było co marzyć - ceny tej figurki w stanie NRFB są zabójcze. Niestety, nawet zdobycie używanego egzemplarza mogło sprawić spore problemy - dzięki kolegom z forum figurkowego dowiedziałam się, że to, co można odszukać w zasobach serwisu eBay, to w większości chińskie podróbki, sprzedawane po słonych cenach jako oryginały! Na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie jak produkty od Hot Toys, ale po bliższym przyjrzeniu się widać wyraźne różnice - inny odcień plastiku, niestaranną malaturę, gorzej zszyte stroje. Problem podróbek był na tyle poważny, że firma Hot Toys wypuściła formalne ostrzeżenie przed kupnem klonów i wskazała w jaki sposób je rozpoznawać. Kierując się jej wskazówkami musiałam odrzucić zakup u kilku sprzedawców z Azji, którzy ewidentnie nie proponowali oryginałów.

       

      The situation in the toy market forced me to re-think the idea of getting the older model of Wolverine. But, as you surely know, this figure is quite costly, especially when never removed from box. Unfortunately, even “played with” toys are very hard to find – as eBay is literally flooded with numerous counterfeit products sold as originals, especially by Sellers from China. At first glance these knock-offs look exactly like Hot Toys figurines, but upon a closer inspection they reveal their true nature: low quality of plastic and horrible painting technique (not to mention details and packing). In order to protect their customers from putting money down the drain Hot Toys have spread the formal counterfeit product alert, warning the collectors how to identify fake products. Thanks to this alert I was able to turn down a few sellers from Asia who offered knock-offs.
      
      

       

      Swojego Wolviego namierzyłam u sprzedawcy ze Stanów, który okazał się na tyle uprzejmy, że zgodził się na zakup w ratach. Dzięki jego pomocy moja wymarzona figurka w końcu do mnie dotarła i u mnie pozostanie.

       

      I found my Wolverine at an auction ran by an american seller. He turned out to be a very kind man and agreed to receive payment in 2 installments. Had it not been for his good will I could have hunted for this figure for long time and actually be very far from getting it!.
      


      Wiem, że Wolverine nie należy do klasycznych przystojniaków, nie ma urody typowego amanta i jest dość toporny jeśli chodzi o ubiór i styl, ale pomimo to myślę, że to jeden z najseksowniejszych filmowych "potworów" :)

       

      I know that Wolverine is not a classic „hottie”, hasn't got the looks of a catwalk model and his style is rather raw, but despite all of that I find him very sexy :)
      

       

      01

       

      02

       

      03

       

      Dla mnie jest wspaniały z jednym małym wyjątkiem. Otóż ten twardziel boi się psów i mdleje na ich widok!

       

      I find him magnificent and very manly in every aspect, with only one exception – you need to know that this man's man is afraid of dogs and faints at the sight of them!
      

       

      04

       

      Mam cichą nadzieję, że Wolvie pokona tę słabość, bo z psiulą spotka się jeszcze niejeden raz. To ona jest "panią domu" i musi się do niej przyzwyczaić. Zresztą, psina nie miała względem plastika żadnych złych zamiarów. Chciała go tylko spokojnie obwąchać.

       

      I secretly hope that he will overcome the weakness as he shall meet the doggie again. Funia is the mistress of the house and he needs to get accustomed to her. I'm sure that she didn't mean to bully Wolvie, she only wanted to take a closer look at him and maybe to take a quick sniff.
      

       

      06

       

      Tak wygląda bardzo nierasowy lecz bardzo kochający buldożek francuski, którego zląkł się Wolverine.

       

      That's Funia's portrait. She might be a mongrel but she has a big heart and I totally don't mind that she hasn't taken much after her mother (who is a lovely french bulldog).


       

      Oj, po napisaniu tej notki ulżyło mi! Teraz wiecie już o obydwu przystojniakach, którzy równocześnie się u mnie pojawili, więc jestem fair w stosunku do każdego z nich. I mogę spokojnie powrócić do Jacka. Nie będzie mi już ciążyło to, że pokazałam tylko jednego chłopaka :)

       

      Wooo - hooo! I feel so relieved once I've finished this note. Now you know of both hotties who arrived to me lately, and I feel free to continue to Jack Sparrow's review :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (37) Pokaż komentarze do wpisu „Miało być o piracie, ale ...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 22 czerwca 2013 22:09
  • sobota, 15 czerwca 2013
    • Nie wysyłam do Polski

      Znacie serwis eBay? Wiem, że znacie! I na pewno zetknęliście się z sytuacją, kiedy na jakiejś aukcji udało się wam namierzyć lalkę, która od długiego czasu wręcz się napraszała, by ją kupić, ale kiedy dochodziło do kontaktu ze sprzedawcą, to sen o zdobyciu "tej wymarzonej" pryskał niczym mydlana baniuszka, bowiem eBay'owicz "NIE WYSYŁA DO POLSKI" (ani w żadne inne miejsce, poza swoim krajem).


       

      Z moich obserwacji wynika, że w numerach tego typu przodują Amerykanie. Dajmy na to, że na eBayu pojawia się aukcja, którą nie interesuje się pies z kulawą nogą, oprócz mnie. Pytam więc sprzedawcę, czy wyraziłby zgodę na wysyłkę do Polski, oczywiście, za odpowiednią dopłatą. Odpowiedź zazwyczaj brzmi: "Nie ma takiej opcji!". Jak nie ma, to nie ma. Trudno. Zapominam o aukcji na jakiś miesiąc i po tym czasie próbuję sprawdzić, czy przedmiot się sprzedał. I co odkrywam? Że aukcja nadal sobie wisi w sieci i że nadal się nią nikt nie interesuje. Podejmuję zatem drugą próbę kontaktu. Powołuję się na poprzedni mail i pytam, czy w związku z tym, że przedmiot nadal jest dostępny, sprzedawca łaskawie rozważyłby możliwość zmiany ustawień wysyłkowych. Wystawca lalki zazwyczaj zgadza się przemyśleć sprawę, kiwa dobrotliwie głową, ale na tym jego działanie się kończy, zaś kontakt - urywa. Aż chciałoby się niecenzuralnie rzec: WTF? Skoro nie zależy ci człowieku na sprzedaży, to po co robisz mi nadzieję? Dla jaj? Dla pognębienia "polaczka"? Nie ogarniam tego swoim małym móżdżkiem, tym bardziej, że po kolejnym miesiącu okazuje się, że lali znów nikt nie kupił.

       

       

      No piknie. Sprawa wydaje się przegrana. Można iść i zakopać głowę w piasek, albo wyżalić się komuś znajomemu. I, jak się okazuje, ta ostatnia opcja jest bardzo mądra, bo drugi człowiek i rozwiązanie poda i jeszcze zaoferuje pomoc w ściągnięciu laluchy do miejsca zamieszkania osoby jej pożądającej. Stąd wniosek, że wśród całej masy spotworniałych potworów istnieją tzw. "dobrzy ludzie" i dzięki za nich Bogu, bo bez nich świat kręciłby się wolniej. A tak w ogóle, to ja to wszystko piszę, bo bez pomocnej dłoni pewnej pięknej i uroczej niewiasty ukrywającej się pod nickiem "Marshalka" o przedstawieniu Wam bohatera dzisiejszego wpisu, mogłabym sobie tylko pomarzyć.

       

       

      Lalek pojawiał się już u mnie w odsłonie "matellowskiej", ale że nie wystarczała mi ona do szczęścia, więc tajemniczy "on", który już za chwilę odsłoni lica, doznał rozdwojenia i tym razem zaprezentuje się jako "czarny kuń" ze stajni Hot Toys. Wiem, że moje uwielbienie dla tej firmy zaczyna już powoli przekształcać się w fiksum dyrdum, ale liczę na Wasz łagodny osąd - wszak wszyscy jesteśmy nieco szurnięci.

       


      A teraz, jak na dobrego gospodarza przystało, pozwolę sobie przedstawić Szanownym Czytelnikom Jacka nad Jackami, czyli monsieura Sparrowa. Jacuś, ukłoń się Państwu!

       

      01

      Jack: - No jak mam się ukłonić, skoro trzymam ster? Jak go puszczę to zaraz mi statek wpadnie na skały albo cuś! Kobity to mają głupie pomysły ...

       

       

      Recenzja "produktu" pojawi się, oczywiście, w którymś z kolejnych wpisów, a na razie, jako leń patentowany, rzucę Wam na żer kilka artystycznych fotografii (artystycznych, czyli: niedoświetlonych, nieostrych, z jakimś badziewiem w tle itp., itd. - w sumie to się tym nie bardzo przejmuję, bo nie mam ani dobrego oka, ani rozwiniętego zmysłu smaku, więc cudów się po swojej działalności fotograficznej nie spodziewam).

       

      02

       

      03

       

       04

       

      W związku z tym, że Jack został przesłany do biura gdzie pracuję, jego odpakowanie wzbudziło pewne zainteresowanie wśród kolegów. Piracik został gruntownie obmacany i - konstatuję to z przyjemnością - spodobał się towarzystwu. W domu zresztą też, choć bliscy ubolewają trochę nad moim szaleństwem zakupowym. "Buty byś sobie, dziecko, jakieś eleganckie kupiła, a nie te lalki wiecznie do domu ściągasz!". Buty butami, a ja i tak wolę lalki. Zresztą, większość eleganckich człapaków jest na obcasie, a ja ni hu hu w takich chodzić nie umiem, więc nie czuję żadnych pokus. Na widok butów nigdy mi gula do gardła nie podeszła, a na widok lalki - owszem, tak więc priorytety są dość jasne :)

       

      Przyjazd Jacka do domu spowodował pewną konsternację wśród starszych mieszkańców, a szczególnie u jednego rodzynka, który uważa się za mistera wszechświata. Przez chwilę bałam się, że zrobi krzywdę nowemu nabytkowi, bo jest skory do bitki, ale o dziwo, zachowywał się spokojnie, choć ukradł Jackowi piracki kapelusz.

       

      05

      Ja: - Loki, jesteś piękny, ale w tym kapeluszu ci kompletnie nie do twarzy!

      Loki: - A mnie się podoba! Od dziś jestem piratem!

       

      Ponieważ opracowanie dzisiejszego wpisu wyczerpało moje siły fizyczne i duchowe, pozwolę sobie na jakiś czas się oddalić. Wrócę niebawem, z obszerniejszą recenzją Jacka!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (32) Pokaż komentarze do wpisu „Nie wysyłam do Polski”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 15 czerwca 2013 14:22
  • niedziela, 02 czerwca 2013
    • Może trójkącik? Nie, dziękuję, wolę kwadracik!

      Czy widzieliście już wpis Mangalargi: http://mangalarga-dolls.blogspot.com/2013/05/lalkowe-spotkanie-28042013.html#comment-form ? Ja właśnie go przeczytałam i odświeżyły mi się wspomnienia ze spotkania, które miało miejsce, ho-ho!, cały miesiąc temu. Do jego opisania zabierałam się równie aktywnie, co sójka za morze i gdyby Mangalarga nie pobudziła mnie (jak to brzmi!), swoim wpisem do działania, to relacja pojawiłaby się na święty nigdy.


       

      Spotkać się w Warszawie jest dość przyjemnie, szczególnie, jeśli umówić się pod kolumną Zygmunta. Oczywiście, wokół pomnika kręci się dużo ludzi, ale nie rozpoznać swojej grupy się po prostu nie da, bo jak wiadomo osoby zbierające lalki to ludzie wyjątkowo urodziwi, inteligentni i jaśniejący wewnętrznym pięknem, które promieniuje na wszystkich wokoło. Dlatego bez problemu namierzyłam "swojaków", a to, że KiciaKocia trzymała w ręku monsterkę Howleen i miała na sobie umówioną, pomarańczową bluzę, nie miało tu nic do rzeczy :P


       

      Pogoda postanowiła nas nie rozpieszczać - niebo siusiało z góry, wiaterek podwiewał z dołu, nosy marzły i kapały, no po prostu wszystko sprzysięgło się, żeby zagonić nas do pieczary diabła, czyli fast-foodowni (Pizza Hut)! W tym przybytku wszetecznej rozkoszy (kalorie!, kalorie!, kalorie!) mogłam porządnie przyjrzeć się nowym znajomym (tym bardziej, że nieskromnie pościągały kurtki, szaliki i inne ocieplające akcesuary). Na spotkanie stawił się kwiat lalkowego środowiska, czyli: Mangalarga, KiciaKocia i Lacrima, no i ja, co daje seksowny kwadracik (w odróżnieniu od przereklamowanego trójkącika).


       

      Cztery baby przy jednym stole to nie w kij dmuchał i wiadomo, że po pierwszym obwąchaniu nastąpi kanonada chichotów, gdakania i wyciągania z torem ukrytych skarbów, czyli lalek. A tych było dużo i w dodatku, różnego rodzaju. Jak się okazuje każda z babeczek specjalizuje się w zbieractwie innych plastików.


       

      Lacrima lubi "duże gabaryty" i przyniosła na spotkanie swoje ulubienice od Tonnera - dwie Ellowynki. Te lalki to prawdziwe damy, nie dość, że ubrane w eleganckie ciuchy (kto zgadnie, kto je uszył?) to jeszcze porażające głębią spojrzenia. Gdybym ich nie zobaczyła "w realu" to do dziś żyłabym w nieświadomości jak są piękne. Zdjęcia zazwyczaj nie oddają sprawiedliwości ich urodzie i są po prostu mylące (mam wrażenie, ze obiektyw spłaszcza ich rysy). Lalki Tonnera TRZEBA oglądać na żywo. Dopiero wtedy można je prawidłowo ocenić.


      01

      Ellowynka nr 1 - "Romantyczna". W tle chowa się KiciaKocia. Maskowanie - moje. Zdjęcie (to i wszystkie pozostałe - autorstwa Mangalargi!)


      02 

      Ellowynka nr 2 - "gotycka". W tle znów chowa się KiciaKocia :)

       

      Wśród lalkowych dam od Lacrimy zaczaiła się także mileńka "składaczkówna", która wzbudziła żywe uczucia w sercu mojego Sweeneya. Zakochał się biedny i teraz do niej żałośnie wzdycha. A ona - cóż, pewnie już go nie pamięta ...


      03

       

      Na spotkaniu były lalki duże, ale były też laleczki małe, tycie, tyciutkie - Laloopsiki! Mam wobec nich zbrodnicze plany. Jeśli KiciaKocia przyniesie je raz jeszcze, to je ukradnę (ale o tym cicho-sza, niech ten szatański plan spokojnie sobie dojrzewa)


      04

      Słodziny wcielone, ale charakterne!

       

      Ponieważ moje chłopaki czują w sobie ojcowskie zapędy od razu przejęli maluchy. Dla każdego starczyło po jednej kruszynce.


      05

       

       

      Spotkanie byłoby niepełne, gdyby nie uczestniczyły w nim przedstawicielki świata Mattel. Jak to się mówi - nie ma Barbie, nie ma imprezy!



      06

       Achhhhh, brunetki! Najpiękniejszy kolor włosów lalkowego świata! Mangalarga ma gust, albo, "ma gusta", co ostatecznie układa się we frazę - me gusta :P


       

      07

      A tutaj laleczka, od której wszystko się zaczęło - ona była naszym znakiem rozpoznawczym przy spotkaniu. Świetnie się nadawała do swojej roli - z powodu ognistoróżowej fryzury było ją widać z daleka.

       

      Monsterki zjawiły się we dwie, dopuszczając do swojej grupy laleczkę nieco do nich podobną, ale przecież inną - Sashabellę herbu Bratzillaz. Sasha trzymała się blisko Spektry, co mnie bardzo zdziwiło, bo dziewczęta sa jak ogień i woda - jedna białoskóra, wyniosła, trochę melancholijna, druga - bywalczyni solarium, trzpiotka i urwis w jednym.


      08

      Przeciwieństwa się przyciągają. Jak się okazuje prawda ta jest aktualna również w lalkowym świecie.

       

      A na koniec notki - prawdziwa bomba. Oto objawię wam jak wyglądały uczestniczki spotkania. Przygotujcie się na wzniosłe przeżycia duchowe.

       

       

      Adin

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      Dwa

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      .

      Tri

      .

      .

      .

      .

      .

      i

      .

      .

      .

      .

      .

      Voila - oto my!:

      MY

      Cała czwórka fajnych lachonów. Gdybyście nas rozpoznali na mieście, to można zaczepiać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „Może trójkącik? Nie, dziękuję, wolę kwadracik!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 czerwca 2013 14:13

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com