Doll land

Wpisy

  • niedziela, 28 lipca 2013
    • Włochaty miś vs oskubany kurczak

      Gdy nadchodzi lato, na damskich forach zaczyna się roić od tematów typu "Jakich mężczyzn wolicie: owłosionych misiów czy wydepilowane koguciki?" Głosy "za" i "przeciw" rozkładają się mniej więcej po równo i tak naprawdę, to żadna z dyskutujących kobiecych frakcji nie wygrywa, ale co się człowiek w takich dyskusjach naczyta, to się naczyta. A to, że naturalni, nie usuwający owłosienia panowie wyglądają jak "zarośnięte małpy", że urwali się z epoki kamienia łupanego i że "busz" dawno wyszedł już z mody, albo znowóż, że ci wydepilowani to kompletna degrengolada, na pewno są gejami, zmanierowanymi metroseksualistami którzy zatracili w sobie pierwiastek męskości. Kiedy sobie czytam takie życiowe dyskusje, to aż się za głowę łapię. W końcu chłop - to chłop. Czy będzie obrośnięty, czy wygolony, czy też zachowa złoty środek, który pozwoli mu podobać się zarówno entuzjastkom "kłaków na klacie" jak i wielbicielkom "gładkich połaci" - to już przecież wszystko jedno.

       

      Dzisiejszy wpis będzie, co prawda, skierowany w stronę tych bardziej owłosionych panów, ale nie wynika to z jakiejś mojej szczególnej ku nim admiracji, a wyłącznie z tego, że swojego opisu doczekał się Wolverine, który, jak wskazuje jego przezwisko, nosi na sobie trochę futra.

       

      01

       

       

       

      Wilczysko nieco różni się od innych mieszkających u mnie figurek. Był wyprodukowany znacznie wcześniej niż cała reszta, co przekłada się na niższą jakość opakowania, inny typ ciała (Wolvie jest wyższy od pozostałych kolegów i stojąc u boku Barbie nie musi się wstydzić wzrostu) i - niestety - mniejszą ilość akcesoriów w zestawie.

       

      Aby usystematyzować informacje o nim, pozwolę sobie, po raz kolejny, przedstawić notkę w kształcie punktowanego konspektu. Trochę to zalatuje szkolną poprawnością, ale pozwala o niczym istotnym nie zapomnieć (a przy mojej sklerozie jest to rzecz wielkiej wagi) :)

       

      1. Pudło.

      W dawnych czasach (czyli w 2009 roku, kiedy Wolvie trafił na rynek, a ja nie miałam jeszcze pojęcia, że na starość będę bawić się lalkami), firma Hot Toys robiła pudła w wersji "wypas to nie jest, oj nie!". Mówiąc po ludzku - producent leciał po kosztach i pakował figurki w możliwie najtańsze trumienki. Wierzchnia warstwa opakowania bardzo łatwo się rysuje, a wewnętrzna wygląda na moje oko dość siermiężnie. Nie przekłada się to na zabezpieczenie figurki (tu HT nigdy nie dało plamy), ale wrażenia estetyczne są średnie. Pewnie kręcę nosem jak jakaś zblazowana primadonna, ale HT przyzwyczaiło mnie już do tego, że obecnie wszystko robi na tip-top. No cóż, wysoką jakość wypracowuje się latami i kiedyś po prostu mogło być skromniej niż obecnie.

       

      02

       

      Napisy na pudle i grafiki - jakieś takie rozmyte, mało wyraźne. A wewnątrz - ciemna masa (plastikowa) ...

       

      03

      Nie przepadam za czarnymi wkładkami w lalczanych pudełkach. Jakoś mi się tak ponuro kojarzą.

       

      2. Podobieństwo do prawdziwej postaci.

       

      Kiedy patrzę na chmurny ryjek Wolverina, to od razu widzę przed sobą ucharakteryzowanego Hugha Jackmana, który za chwilę wskoczy mi do łóżka pojawi się na planie filmowym. Chylę czoło przed artystą, który tak dobrze uchwycił charakterystyczne rysy aktora i przeniósł je na plastik. Jego imię i nazwisko podam na końcu notki.

       

      04

       

      Wolverine dzieli z innymi figurkami od HT dość wyraźnie zarysowaną cechę - otóż jego twarz jest neutralna w wyrazie. Ja czytam w niej smutek i skupienie, ale osoba, której wilczek się nie podoba może spokojnie powiedzieć, że jest ona ciut ... bezrefleksyjna. Bardzo chciałabym móc się nie zgodzić z takim stwierdzeniem, ale jest ono, co konstatuję z przykrością, wyjątkowo trafne. Na podobną przypadłość cierpią też pozostali koledzy Wolverine'a - ich twarze wyglądają bardzo dobrze, gdy patrzy się na nie pod odpowiednim kątem, en face - już nieco gorzej. To chyba kwestia ustawienia oczu (podobny problem można zaobserwować u Barbie) - figurki patrzą na wprost i nieco do góry, co u żywych osób jest dość rzadkie (u ludzi oczy mają tendencję do żywego rozglądania się wokół, a gdy zafiksują się na jednym punkcie, wyglądają nienaturalnie). No cóż, plastikowa figurka nie uzyska nigdy doskonałości żywego człowieka, ale można dodać jej nieco dynamizmu, wprowadzając system ruchomych oczu (jak choćby u Jacka Sparrowa!). Może HT odświeżą kiedyś postać Wolverine'a i zaserwują produkt z przesuwnymi ślepkami?

       

       

      3. Ciało.

      Zdecydowanie muskularne. Tors pokryty "skóropodobnym" plastikiem, z wyraźnie zaznaczonymi KŁAKAMI! Odwróćcie oczy, miłośnicy i miłośniczki gładkiej skóry!

       

       

      05

       

      Dla potrzeb naukowych Wolvie został rozebrany. Ale w związku z tym, że wśród czytających mogą być nieletni - nie do rosołu!

       

      06

       

      Pararam, pararam, kłaki mam tu i tam. Lecz modelem mógłbym być, gdyż mam bardzo zgrabną rzyć!

       

      Kłaki są wszechobecne - są na klacie, są na przedramionach i nawet na zewnętrznej części dłoni, ale, co ciekawe - no nogach ich nie ma! W miejscu "strategicznym" też ich nie zaobserwowałam. Producent nie pomyślał o owłosieniu innych partii figurki ze względów praktycznych. Mało który właściciel Wolverine'a byłby zainteresowany prezentacją jego oddolnej golizny. Jeśli już, to ograniczyłby się do wyeksponowania gołego torsu (goły tors jest podobno męski). A że ze mnie taki kolekcjoner jak z koziej dupy trąba, to pokazałam całość :P

       

      Ciało, jak u wszystkich hot-tojsów jest składaczkowe, co oznacza, że można je swobodnie rozłożyć na części pierwsze. I tak - głowa trzyma się na kulce:

       

      7

       

      A ręce i nogi - na łatwo demontowalnych zawiasach:

       

      8

      Łatwość, z jaką można usunąć każdy element ciała trochę mnie przeraża. A co będzie, jeśli jakiś kawałek mi się zgubi? Płacz i zgrzytanie zębów!

       

      4. Akcesoria.

      Hmmm, no cóż, nie ma za bardzo się czym pochwalić. W zestawie kryje się:

       - sześć wymiennych łapek (a to ci niespodzianka! - zazwyczaj figurki dostają nieparzystą liczbę rączek),

      8

       

      - stojak,

       

      8,5

       

      - łańcuszek z nieśmiertelnikami.

       

      9

       

      No i to by było na tyle. Jak mawiał mój guru, świniak Porky z kreskówek Looney tunes: "That's all, folks!".

       

      Poza tym Wolverine ma jeszcze oczywiście ubranie, które nosi na grzbiecie. Wniosek z tego taki - że w porównaniu z innymi figurkami jest bidny jak mysz kościelna.

       

      Mimo to, chłopak nie narzeka na brak dobrego humoru. W wolnych chwilach z przyjemnością się opala.

       

      10

      Wolvie: - "Słuchaj Aga! Nie uszyłabyś mi jakichś kąpielówek? Te spodenki a'la cyklista nie bardzo nadają się do siedzenia na słońcu. Stopy mógłbym pożyczyć od Jake'a, bo ma wymienną parę, no ale gatki to już raczej wolałbym mieć własne, bo wiesz, ja brzydliwy jestem i pożyczanie takich części garderoby nie wchodzi w grę."

       

      A na koniec - nazwiska osób, dzięki pomocy których powstał Wolvie. Zdolne z nich bestie!

      11

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (26) Pokaż komentarze do wpisu „Włochaty miś vs oskubany kurczak”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 lipca 2013 15:52
  • sobota, 06 lipca 2013
    • Facet o dwóch twarzach

      Dzięki opublikowaniu poprzedniej notki udało mi się ułożyć w głowie to, co chciałam napisać o Jacku Sparrowie. I oto jest - krótki, bo krótki, ale jednak choć trochę przemyślany opis figurki pirata. Mam nadzieję, że dotrwacie do końca.

       

      - - -


      Firma Hot Toys przyzwyczaiła mnie do tego, że jej produkty pakowane są w duże, ciężkie pudła, zaś figurki pieczołowicie zabezpieczane plastikowymi warstwami ochronnymi. Aż tu - listonosz przyniósł Jacka i okazało się, że pudła mogą być jeszcze większe i cięższe, a zabezpieczenia - dużo lepsze. Wszystko to ma wpływ na nieporęczność "trumienki" - ani się jej nie da do szafy upchnąć, ani swobodnie na półkę wcisnąć. Pudliszcze jest niewymiarowe i naprawdę straszy swoją objętością. Wyrzucać go jednak nie zamierzam. Raz - że mi się najzwyczajniej w świecie podoba, dwa - gdyby Jack chciał sobie trochę odpocząć, to w oryginalnym opakowaniu będzie mu najwygodniej.

       

      00

       

      Z frontowej ściany pudła śmieje się do nas trupia czacha. Aż chce się cichutko wybąkać pod nosem: "Memento mori"


      00


      Wewnątrz opakowania znajdziemy pochwalny pean na cześć Jacka i niebrzydką grafikę.


      00


      Wnętrze wysłane jest gąbką. To idealny sposób na zabezpieczenie figurki - nic nie ma prawa się obtłuc czy połamać. Z drugiej strony taka ilość gąbki znacząco wpływa na wagę całego zestawu.


      Jack został szczodrze wyekwipowany w różniste akcesoria. Najfajniejszym z nich jest chyba ster, który wygląda jak prawdziwy, choć wykonany jest z plastiku.


      00

       

      Producenci zaszaleli z ilością dodatków i napchali ich do pudła naprawdę dużo. Just watch this:


      00

       

      Trupia łapka na szczęście, albo do podrapania się po plecach.

       

      00

       

      Szabla wraz z pochwą. Jak to mówi stare przysłowie - kto mieczem wojuje ten od pochwy ginie :P

       

      00

       

      Pif, paf, bez pistoletów ani rusz!

       

      04

      Droga na Tortugę wiedzie przez wiele mórz i oceanów. Dobrze mieć ze sobą kompas, aby nie pobłądzić.

       

      00

      By słońce nie spaliło główki - jest coś do zakrycia makówki :D

       

      00

      Bez flagi też się żaden porządny pirat nie obejdzie. Na maszcie musi powiewać wizerunek Wesołego Rogera.

       

      00

      Butelczyna z rumem - dla skrzepienia nadwątlonych sił witalnych.

       

      00

      Z braku prawdziwej Czarnej Perły - jej namiastka w butelce. Strasznie mnie ten malutki stateczek ucieszył. To zdecydowanie mój faworyt wśród akcesoriów.

       

      00

      Jako akcesoria potraktowano również wymienne dłonie. Nie wiem dlaczego ich liczba nigdy nie jest parzysta. To jakaś hot-tojsowa, pilnie strzeżona tajemnica.


      Najważniejszy w zestawie jest oczywiście Jack. Oto i on, w całej swej chwale i blasku "urody":


      00

       

      00

       

      Jak pisałam w poprzedniej notce, Jack jest dość nietypową figurką - bo dostał od producenta dwie wymienne twarze - jedną poważną i druga - szelmowską.

       

      00

      Człowiek o dwóch twarzach był bohaterem filmu o Batmanie. Jack, czy ja czegoś o tobie nie wiem?

       

      Mnie bardziej podoba się uśmiechnięta facjata, ale większość osób zbierających figurki uważa, że pirat lepiej wygląda w wersji "smutas".

       

       

      Z tyłu każdej główki jest umiejscowiona wajcha, za pomocą której można regulować ustawienie oczu. Podobne ustrojstwo mają Pullipy i inne dyniogłówki.

       

      00

       

      A to już efekt zabawy wajchą:

       

      00

      Jack patrzy ze zgrozą dookoła - O rety! gdzie ja jestem?

       

      Z główki wyrasta kuleczka, którą zakotwicza się w części szyjnej figurki. Całą operacja zdejmowania i nasadzania łebka jest o wiele prostsza niż usuwanie i nakładanie główki u Barbie. 

       

      00

      00

       

       

      A kiedy głowa trafia na swoje miejsce, można zacząć myśleć o czymś przyjemnym. Na przykład o sesji zdjęciowej z krewniakiem, dzielącym ten sam "facemold".


      00

      Niby i jeden - to Depp i drugi - też Depp. Ale ni hu-hu do siebie niepodobni!

       

       

      00

      Jak się na nich popatrzy z bliska to od razu widać, że pochodzą z różnych światów.

       

      00

      Panowie się nie polubili i od razu doszło między nimi do zwady. Chcieli się nawet bić, ale Sweeney chyba nie miał dużych szans. Jakby to powiedzieć: rozmiar u chłopa MA ZNACZENIE!

       

      Pomimo utarczki ze Sweeney'em Jack okazał się całkiem towarzyski Od razu znalazł sobie kompana do obalenia flaszki.

      00

       

      Kumplem do kielicha okazał się Loki (który jako bad-boy programowo uwielbia popijawy, a przynajmniej zgrywa kogucika)

       

      00

      Loki: - Słuchaj, trunek już jest, ale przydałoby się coś na ząb. Mamy jakieś ogóreczki?

      Jack: - Ogórków nie ma, ale znalazłem słone paluszki!

       

      00

      Loki: - Kapitanie! Kurs na Tortugę!

       

      Biedny Loki, ma niestety słabą głowę. Po obaleniu trzech flaszek padł jak nieżywy, Jak musiał zatroszczyć się o jakieś inne towarzystwo. Nie wypatrywał go długo.

       

      00

      Jack: - Hej, śliczna panienko, podwieźć cię na Tortugę? Lepszego stopa w tej okolicy nie złapiesz. Jeśli tylko będziesz chciała, to pozwolę ci dotknąć mojego steru :P

       

      Dziewczę było chętne do momentu, w którym nie zobaczyło ozdoby wiszącej u pasa Jacka.

      00

      Ususzona główka. Fuj, paskudztwo!

       

      No i Jack został sam! Nie popsuło mu to wszakże humoru. Bo takich damulek jest na świecie dużo, a zmumifikowanych, maleńkich główek, znacznie mniej, tak więc jeśli wybierać - to chyba lepiej coś rzadszego.


      00

       

      Ahoj marynarze! Do następnego spotkania w internetowym oceanie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (33) Pokaż komentarze do wpisu „Facet o dwóch twarzach”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 06 lipca 2013 22:58

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com