Doll land

Wpisy

  • piątek, 01 lipca 2016
    • Pudło hańby

      Zbieractwo lalkowe prędzej czy później prowadzi do tego, że w którymś z zakamarków mieszkania (na szafie, pod łóżkiem lub w innym niezagospodarowanym kącie) pojawia się spore pudło, stopniowo zapełniające się się padliną, czyli lalkami, do których nie mamy serca, ale szkoda je wyrzucić, bo „może kiedyś się przydadzą”. Bidy, o których mowa, to w większości przypadków lalki z przeszłością, uratowane w second handach lub na bazarach, cierpiące na popularne, lalkowe choroby cywilizacyjne: pogryzione dłonie i stopy, kołtun we włosach, cerę zeszpeconą niezmywalnymi pisakami.

       

      Collecting dolls sooner or later gives the same results to every person that shares the hobby. One day you tuck a big, empty box in one of the dark corners of your house. Its purpose is to store the dolls that you no longer like but you do not let them go, because there is a slight chance that they migh come in handy as body donors or material for OOAK. Some of them are new, some of them are toys with a past. Abused by the previous owners they often have their hair shortened, faces stained with ink and chewed up limbs.

       

      Moje trupiszony mieszkają na szafie. Nie jest to wygodne siedlisko ani dla nich, ani dla mnie. Zdarza się, że gdy ściągam przepełniony kosz z wyszki, część towarzystwa wysypuje się na podłogę, albo, co gorsza, dokonuje przy tym desantu się na właścicielkę, a to bywa bolesne (kto dostał spadającą Barbiochą w ucho, ten się ze mną zgodzi). To chyba rodzaj lalkowej wendetty ze strony niechcianych plastików – ja je upycham do „pudła hańby i zapomnienia”, a one mszczą się na sposób przedmiotów martwych, czyli przy każdej, nadarzającej się sposobności, próbują narobić mi siniaków.

       

      All of my unwanted dollies live in a box located on the top of the wardrobe. It’s not a comfortable place of dwelling for them or a convenient storage place for me. It often happens that some of the dolls fall down, especially at times when I try to get the overflowing box safely on the floor. Sometimes they fall in the form of an avalanche, hitting my hands and shoulders, which is quite painful. I think they do it on purpose. I see myself as a victim of a dolly vendetta being waged by the unwanted ones.

       

      Mimo zagrożenia lalkową lawiną, co jakiś czas, gnana wyrzutami sumienia, zaglądam do nieboszczek z silnym postanowieniem, że powyciągam je w końcu z „kosza hańby”, poreperuję i odzieję, a potem postawię w glorii rozkwitłej urody na półce. W tym celu wywalam cały majdan na podłogę, siadam w środku niczym matkująca kura i biorę się za ogląd „bogactwa”.

       

      In spite of the danger of being knocked down by a dolly avalanche I sometimes carry out the inspection of the box of shame. I still hope that one fine day I’ll bring the unwanted dolls back to life by giving them new outfits, hair and shoes. Operation „ugly swan” you may say. The very thought of the possibility of their transformation makes me giddy.

       

      Na pierwszy ogień idą bidy potrzebujące rerootu, które trzymam ze względu na miłe buźki. Bardzo, ale to bardzo lubię wyobrażać sobie, że kiedyś, w przyszłości, wszyję im jakieś włosięta. Wszystko mi mówi, że stanie się to w wyjątkowym dniu, którego uroda na długo zapadnie mi w pamięć. Tego dnia obudzę się raniutko, wypoczęta i pełna energii oraz całkowicie gotowa do zmagań z igłą, kłakami z chińskich peruk i łysymi łbami. Po lekkim śniadaniu zasiądę wygodnie w fotelu i póki słoneczko nie zajdzie będę obszywać łyse czerepy, podśpiewując z ukontentowania i co jakiś czas podziwiając efekty swojej pracy. Jaka rozkoszna wizja! Rozkoszna i słodka jak w pysk strzelił. Bo przecież ja i reroot to dwa zjawiska, które nigdy nie zaistnieją w tym samym czasie i miejscu. Rerootowanie jest „fuj”, „bleh” i „ugh”, no i w dodatku można się w jego trakcie igłą pokłuć. Niech więc łysole leżą w pudle dalej! W końcu żadna krzywda im się nie dzieje. A że trochę włosków brak? No i co z tego. W dzisiejszych czasach łysina nikogo już nie razi.

       

      The dolls which should be the easiest to restore are the bald ones. I keep a few hairless dollies because of their cute faces, hoping that one day I’ll find enough time to reroot them. In my imagination I can already see a blissfull scene: I sit in an armchair, equipped with a long needle, a bundle of hair and a dozen or so dolly heads and I rerot them one by one like a pro This vision shall never come true, as rerooting is something that I hate with all of my heart, but I might try one day when I’m drunk

       

      Drugą grupę nieboszczek stanowią bezgłowe ciała. Pomimo dotychczasowych niepowodzeń nadal żywię nadzieję, że kiedyś znajdą się łby, które będą pasowały do nich odcieniem. Jak nie u mnie, to u kogoś innego. Grunt, żeby cielska znalazły w końcu swoje zagubione makówki. Życzę im tego bardzo gorąco, tym bardziej, że większość z nich jest mocno nieruchawa, co nie przyda im blasku w oczach żadnego lalkoluba.

       

      The second group of the unwanted dolls consists of headless bodies. I’ve been trying to find suitable heads for them but failed, because of the differences of skin tones. If I shall be unlucky in the future I’ll eventually hand these bodies over to some other collector who might make a better use of them.

       

      Trzecia grupa to łby, niekompatybilne z ciałami z grupy numer dwa. Smutne resztki po pełnowartościowych lalkach. One, właściwie, mają najgorzej, bo najczęściej idą na przemalowanie, a później – do śmieci, szczególnie kiedy się wkurzę, że efekt paprania pędzlem znowu nie wyszedł mi tak, jak chciałam. Jak powszechnie wiadomo, nieudany repaint nie jest nigdy winą repaintera, tylko materiału na którym pracuje, jako że łby pod przemalunek bywają wredne i oporne. Tak, tak, wszystkie nieudane próby, to ich wina, ja przecież jestem artystą przez duże „ą” na końcu i w’ogle to mówcie mi „Mistrzu” :P

       

      The third group consists of bodiless heads (with hair), that are incompatible with the bodies from group No 2. I find them perfect for various experiments such as repainting. I don’t have much mercy for these floating heads in my heart. I destroy them one by one, repainting them so many times that I often damage the rubber they are made of. If you want to be creative you have to destroy – that’s what people say and I completely agree with this notion.

       

      W koszu chowają się jeszcze takie bidy, które w pewnym momencie mi się ponudziły i zostały pousuwane z witryny, żeby dać oczom od nich odpocząć. Właściwie nie wiadomo co z nimi zrobić. Z jednej strony – choć żar namiętności już uleciał to pamiętam, że kiedyś były bardzo chciejne. Z drugiej – nie umiem oddać ich innym zbieraczom, bo a nóż znowu mi się odezwie w sercu tkliwa melodia miłości (to mało prawdopodobne, ale jakiś tam cień szansy jednak istnieje).

       

      The rest of the dolls that hide in the box of shame are the pitiful ones that I once liked but lost interest in them. Frankly speaking I don’t know what to do with them. Keeping them doesn’t give me any joy but I’m still not ready to let them go. It seems that I act like a typical dog in the manger as I prevent others from having something that I myself have no use for. I cherish a hope that one day I shall fall in love with them again. It’s highly unlikely to happen, but who knows for sure.

       

      Zabawa z trupkami kończy się zawsze w ten sam sposób – one do pudła, pudło na szafę, a ja – do przyjemniejszych zajęć

       

      The inspection of my dolly goods always ends in the same manner – the dollies go back to the box, the box flies back to the top of the wardrobe and I forget about if for at least half a year.

       

      A żeby wpisior nie był suchy jak dowcip Strasburgera z "Familiady", to okraszę go zdjęciami kilku trupków, którym się udało na nowo zaistnieć, po przemalowaniu :)

       

      Haha, once you've curageously managed to read this blognote to the end, please, be rewarded with a few pictures of the dollies who were lucky to survive their stay in the box of shame. They all received new faces and are on their way to the new owners :)

       

       

      27448502070_65f4dc4372

       

      * * *

      27307161194_e9bb3b8b05

       

      * * *

      27952178746_b6df5edd49

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Pudło hańby”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 01 lipca 2016 21:35

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com