Doll land

Wpisy

  • sobota, 27 sierpnia 2016
  • wtorek, 16 sierpnia 2016
    • Brudasy. Notka ekspresowa

      Dzisiejsza notka będzie króciutka, żeby nie zanudzić Was jak to mam w zwyczaju.

      Otóż była sobie śmiesznie tania aukcja na eBayu. Aukcja obejmowała pięć ciekawych lalek, którym podmieniono ciała. Trzy z nich były absolutnie zachwycające, a pozostałe - ładne. Sęk w tym, że trójka wspaniałych oraz jedna z tych mniej intrygujących były pomazane niezmywalnymi markerami. A jeśli coś jest niezmywalne, to sprawa może być beznadziejna.

       

      Today's entry is going to be very, very short, because I don't want to bore you the way I usually do.

      Once upon a time there was a cheap auction of 5 dolls on eBay. I took part in it, because I was vividly interested in getting three of them. I was the only bidder. Nobody wanted the dolls as four of them had been heavily stained and there was no certainty that the staining could be removed.

       

      To już jedna dziesiąta historii, więc potwierdza się, że wcale nie skłamałam co do jej długości.

       

      Haha, you've just read the tenth part of the entry, so, as you can see, I wasn't lying when I wrote that it's gonna be a shortie ;)

       

      Skoro już naświetliłam problem, to pozwolę sobie jeszcze dosmaczyć go za pomocą zdjęć z aukcji (publikowanych za wiedzą i zgodą ich autora)

       

      Once I managed to throw some light on the case, let me now show you the pictures from the auction (courtesy of the eBay seller)

       

      sl1600

       

      * * *

       

      sl1601

       

      * * *

       

      sl1602

       

       

      Oczywiście, jak ktoś jest porąbaniec i wariat (który dodatkowo wyhaczył w "malowniczej" grupie Kena Harley Davidson), to się zaweźmie i na coś niemożliwego. Czasami mu się uda, a czasami nie. Mnie wyszło pół na pół.

       

      Call me overconfident, but I was absolutely sure that I'd be able to save at least a half of them. The one I wanted to rescue the most was Harley Davidson Ken. I know that sometimes instinct pulles your leg, but this time it pulled only the right one, so I'm still standing on the left one. In other words, I can announce a partial success!

       

      W ratowaniu lalek pomagał:

      - żel na trądzik "Benzacne" (potrzebny jest jakikolwiek krem/maść/żel zawierający składnik benzoyl peroxide)

      - nasłoneczniony parapet

       

      In order to help the dolls I used:

      - anti-acne cream "Benzacne" (It's a cream that contains benzoyl peroxide In fact any cream containing this ingridient would do)

      - a sunny window sill

       

      Zaaplikowałam brudasom ponad tygodniową kurację. Rano kremik na gęby i wio na słoneczko. Wieczorem szybkie zmycie skorupki i ponowne smarowanie. I tak dzień w dzień.

       

      I applied the cream to the stains and placed the dolls on the sill. I repeated this scheme twice a day during the past twelve days.

       

      28921149292_d7e9542ac0

       

       

      W przypadku laleczki z moldem "Steffie" mogę już otrąbić pełny sukces. Pacjentka powróciła do zdrowia. Plamy całkowicie zeszły i jej buziak jest znów czyściutki.

       

      One of the "patients" has already been healed. The doll with "Steffie" face mold looks as good as new. The taste of success is so sweet! Yaaay!

       

      28950023291_febcfbd6e2

       

       

      Kenik potrzebuje jeszcze kilku dni na całkowite pozbycie się smug, ale nawet na obecnym etapie wyraźnie widać, że i w jego przypadku Benzacne zdziałał cuda.


      Ken still needs a few more days of therapy, but even now you can see that he's on the right way to full recovery.


       

      29026147435_18e82dfbd7

       

      * * *


      28405746574_d4ae2877d5

       

      * * *


      28408682153_ed2924a23e

       

      * * *


      28405675234_552b869c42

       

      W przypadku Kopciuszka i ślicznej "Goddeski" jeszcze trochę się pomęczę. Flamastry, którym je upiększono, nie chcą się poddać. Jednak nie składam broni. Jeśli siła Benzacne zawiedzie, to ucieknę się do pomocy specyfiku o nazwie "Remove-zit", który ponoć jest w stanie usunąć prawie każde zabrudzenie z lalki. Ufam jednak, że Benzacne się sprawi. W końcu to nasz krajowy "siłacz", a nie jakiś tam zagraniczny chwalipięta ;)

       

      Unfortunately neither Cinderella nor the "Goddess" responded positively to the treatment. Their stains don't seem to cooperate with the cream. So far I can't see any results. I plan to give them some more time (a week) and if nothing changes I'll have to use a stronger product, probably "Remove-zit". However, I strongly hope, that Benzacne will manage to bleach the stains. People of faith often get, what they pray for, don't they? ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Brudasy. Notka ekspresowa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 sierpnia 2016 18:43
  • czwartek, 11 sierpnia 2016
    • Rozbójnik i panna

      Czytywaliście w młodości romanse? Ja - i owszem! Za moich szczeniackich czasów na topie był cykl Margit Sandemo "Saga o ludziach lodu", składający się z 47 tomów. Przeczytałam je wszystkie, niektóre nawet po dwa razy! Jako chytre i przemyślne dziecko, pożyczałam kolejne części z biblioteki, twierdząc, że to "dla mamusi". Rzecz jasna mama o niczym nie wiedziała i pewnego dnia doznała srogiego zadziwienia, kiedy pani bibliotekarka wcisnęła jej z porozumiewawczym uśmiechem kupkę romansowych powieści Jude Deveraux. A musicie wiedzieć, że były to twory literackie jeszcze bardziej pochłaniające niż "Saga o ludziach lodu". O czym przekonałam się, podkradając je na noc i czytając, jak zawsze czyta się literaturę zakazaną, pod kołdrą przy świetle latarki.

       

      Did you enjoy reading romance novels as kids? I surely did! When I was young the most popular romantic series among my friends was "The legend of the ice people" by Margit Sandemo, consisting of 47 parts. I was so captivated by the story that I read all of them in no time flat :)

      I got them from the local library, but as I was a little ashamed to borrow them (they were labelled as "adult" books), I told the librarian that I was taking them for my mom, who loved romantic stories. The librarian swallowed the hook and one fine day, when my old lady was visiting the library herself, she was offered a pile of books by Jude Deveraux. She was a little puzzled by that, but took the books home anyway. My poor mom didn't have the faintiest idea how I loved romance novels at that time :P

      Let me just add that I've managed to engulf the whole pile during the following week. I was reading secretly under my duvet at night time.

       

      Książki Jude Deveraux pisane są na jedno kopyto: młoda kobieta w tarapatach poznaje przystojnego nieznajomego, którego na początku nie cierpi, lecz z upływem czasu szaleńczo się w nim zakochuje. Nieznajomy, który zaprząta jej myśli, jest bogaty, odważny, zbuntowany, rycerski, romantyczny, skrywa jakąś tajemnicę, bywa impertynencki i jest typem zdobywcy, który miał w życiu wiele kobiet, lecz nie zaznał smaku prawdziwej miłości, toteż odnajduje go dopiero w chwili poznania głównej bohaterki. Tak to z grubsza wygląda :P

       

      All books by Jude Deveraux follow the same pattern: a young damsel in distress meets a handsome stranger, whom she initially dislikes, but as times go by she falls in love with him. The said stranger is always young, wealthy, brave, rebellious, chivalrous and mysterious. He's an imbecile and a knight in shining armor at the same time, and what's most important, he doen't known what love is until he meets the heroine. That's exactly what you can expect from these novels and it doesn't matter which one you choose.

       

      Sięgając po dowolną powieść Jude Deveraux można być pewnym jednego - w którymś (nabrzmiałym chucią) momencie pomiędzy bohaterami dojdzie do romantycznego zbliżenia, podczas którego ona straci sukienkę, a on portki, przy czym utrata odzieży będzie związana z jej częściową dewastacją (najczęściej w okolicach klatki piersiowej, gdzie efektownie strzelają guziki). Jak wiadomo wichry namiętności są wrogami wszelkich tekstyliów :)

       

      Ah, there is one more thing to mention. Jude Deveraux is famous for juicy moments, so be prepared to read about shirts and dresses being ripped off or even burned. There's so much passion involved that it usually leads to the destruction of clothes. Please, be warned not to laugh too loud if you come across one of such moments - they might be many psychotic fans of Jude Deveraux among us!

       

      Wychodząc naprzeciw miłośni(cz)kom romansowej literatury Mattel wypuścił w 2003 roku zestaw podarunkowy, pod nazwą "Jude Deveraux - the Raider", w skład którego wchodziły dwie lalki - Ken, do złudzenia przypominający aktora kina akcji, Lorenzo Lamas'a, oraz jasnowłosa Barbie, uroczo omdlewająca w jego silnych ramionach.

       

      In order to meet the expectation of romance-hungry readers Mattel released in 2003 a gift set, known as "Jude Deveraux - the Raider", including two dolls. Ken from this set looked like a hunky twin of Lorenzo Lamas, the star of action films, while Barbie was as sweet, fragile and innocent as a fair maiden can be.

       

       

      Lorenzo

       

      Oto Lorenzo. Młody, urodziwy i owłosiony jak szop pracz. A ja mam pełen kosz prania w łazience. Ajajaj, przydałby mi się teraz taki Lorenzo, oczywiście do rozwieszania prania na sznurkach. On by rozwieszał, a ja bym nadzorowała, żeby robił to równo/That's Lorenzo in his youth. He's quite handsome, hairy and topless. I know that it's not wise to judge a book by its cover, but I can't help liking Lorenzo's cover very, very much.

       

       

      s-l1600 

       

      A tu mamy już zestaw, o którym mowa w dzisiejszej notce. Barbie prawie jak Kopciuszek z filmu Kenetha Brannagha, a Ken jak wcielenie grzechu lubieżności/And here's the photo of the couple (taken from the internet auction that I've won). Barbie reminds me of Cinderella from Keneth Brannagh's movie. Ken is more like the epitome of lasciviousness.

       

       

      Choć zestaw w stanie NRFB jest przeuroczo kiczowaty i mogłabym paść nim oczy na okrągło, to jako miłośnik prucia pudełek nie mogłam pozostawić go w dziewiczej postaci, bo bardzo chciałam wymacać Kenika. Barbie też, ale z ręką na sercu przyznaję, że gdyby nie "on", to nawet bym na nią nie spojrzała. Nie jest brzydka, o nie, ale to nie moja bajka.

       

      Although the dolls look quite exquisite as a NRFB set I didn't have any mercy for this kitchy box and tore it apart in an instant. I very much wanted to inspect mister sexy, err, I mean Ken. Our first touch gave me goosebumps was very satisfying. Barbie was welcome too, but I need to admit that I gave her less attention, as I treated her as a lovely yet not necessary addition.

       

       

      28804072282_ec7f78ac9e

       

       I'm too sexy for my shirt, too sexy for my shirt, so sexy it hurts :P

       

      Ken "Raider" jest zupełnie wyjątkowy. Tej twarzy nie zobaczymy u innych panów od Mattel, gdyż użyto jej jeden, jedyny raz. Wielka to szkoda! Gdyby przeszczepić face mold Raidera na grunt lalek play line, to sklepy z zabawkami chyba przeżywałyby oblężenie. Tymczasem na rynku rządzą chuderlawi młodzieniaszkowie. Nie twierdzę, że są odpychający, wręcz przeciwnie, ale gdy się ma apetyt na kawał pełnokrwistego chłopa, to takie wymoczkowate typy nie mają szans by zaspokoić rozszalały apetyt. No bo w co tu się wgryzać - na tych chuderlakach nie uświadczysz ani krzty porządnego mięcha. Za to ciało Raidera ...

       

      Raider is a very special Ken. He's got a unique face that has never been used again. It's such a pity! Just imagine play line Kens with such divine countenences. People would probably stand in queues to buy them. Don't get me wrong - I have nothing against modern, metrosexual Ken dolls, but sometimes my appetite can't be satisfied with their sweet faces and slim boned bodies. In other words - there are times when I need an atletic hero, whose body gives me shivers.

       

       

      1

       

      * * *

       

      1

       

       * * *

       

      1

       

       * * *

       

      28613256860_dd982bbf00

       

       * * *

       

      28613230960_1b05c7b33b

       

       

      Ciało Raidera, jako i jego twarz, jest warte grzechu i jako takie nie powinno pozostawać w ukryciu. Nie na darmo jego nabrzmiałe testosteronem mięśnie próbują rozerwać krępujący je ubiór. W wyobraźni prawie już słyszę trzask pękającego materiału (oby tylko nie była to strzelająca dziura na pupie)!

      Gdybym była projektantką Mattel'a, to zrobiłabym z tego Kenika oddzielną postać, uosabiającą jakiegoś leśnego boga czy antycznego herosa. No nie pasuje mu kiczasto-romansowy entaurage. Za bardzo go ... ośmiesza. Z perwersyjnym rozradowaniem stwierdzam, że będę musiała zadbać o stosowne zmiany na własną rękę. A na razie poproszę takiego na wynos w wersji "live" i w większym rozmiarze :)

       

      Raider's body is beautifly carved, just like a body of an athlete. It's a shame that it has been covered with so many clothes. According to me this gentleman should remain shirtless in order to shock and tempt ladies with his perfect abs and muscular shoulders. God bless his producers who decided to give him a shirt that opens in such frivolous fashion so that to give you a glimpse of his impressive chest. Raider is, without a doubt, a doll that has the power to animate your senses and desires. He must have been designed by a very sinful person :)

       

       

      28877704256_d7a829231c

       

       

      Barbie jest przeciwieństwem swojego partnera. On imponuje ciałem wojownika (a konkretniej Max'a Steel'a), ją osadzono na standardowym korpusiku produkowanym po 2000 roku. Jest zatem statyczna, ale nie mam jej tego za złe. Przecież bohaterka romantycznej opowieści nie musi fikać koziołków ani dokonywać cudów ekwilibrystyki. Wystarczy że jest ładna i umie wdzięcznie omdlewać w stresujących sytuacjach.

       

      Barbie is the opposite of Raider. He was given the body of a warrior (or to be precise - the body of an action figure known as Max Steel), she is a typical Mattel doll with no extravagant features or additional abilities. Nothing special about her, except the cute face and (seemingly) lovely dress.

       

       

      28866870766_a8349ecaf8

       

       

      Po wyjęciu z pudełka blondynka pozytywnie mnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że będzie paskudna, a jednak ujęła mnie buziakiem. Ciut gorzej z jej strojem, który świetnie wygląda na zdjęciach, ale w rzeczywistości jest zszyty po partacku. Dajmy się jednak uwieść magii zdjęć - w końcu blondynkom z jasną karnacją bardzo do twarzy w zwiewnych, błękitnych sukniach. A jak się ma jeszcze niebieskie oczy z długimi rzęsami, to ho, ho - można nimi wodzić chłopców na pokuszenie! Można też, dla wzmocnienia efektu nieskromnie opuścić ramiączka sukienki, lub też wystawić to i owo na światło dzienne. Oczywiście mam w tej chwili na myśli (białe jak lilie) dłonie, ewentualnie (prześwietlone czerwonymi promieniami słońca) uszy. O innych częściach ciała nie śmiem nawet myśleć, bo jak raz się wyobraźnia rozszaleje, to później trudno ją zagnać do kojca :P

       

      The dress looks lovely in the pictures but in reality it's poorly sewn and shapeless. Who sews such stuff? Blind seamstresses? The infamous "Mattel quality" strikes again. It's obvious that the dress is meant to look perfectly while inside the box, not away from it.

      Although I'm a little dissapointed with its quality I still admit that it suits the blonde pretty well. Blue-eyed damsels and blue, chiffon gowns were made for each other and that's a fact!

      I'm also suprized at how much I like this doll already. I thought that she would be a total train wreck but she's not half bad. Her expression says: "I have something on my mind and it's very naughty! I'll show you, what that is, if you give me a decent price!". Although I'm not sure if I want to know what that offer entails I admit that I might be a little tempted to bargain about it with her.

       

       

      2

       

       

      28833497421_f949759573

       

       

      28293595603_fda63358d0

       

       

      2

       

       

      2

       

       

      Podsumowując: zestaw "Deveraux" to słodki, lalkowy kicz z lekko erotycznym podtekstem, będący ucieleśnieniem banalnej bajki dla dorosłych. Jednak ze względu na obłędną twarz i ciało Kena - Raidera, którego w nim umieszczono i nadspodziewanie pasującą do niego Barbie, znajduję go bardzo kuszącym i godnym pożądania.

       

      To sum things up: the Deveraux gift set is a perfect example of sweet kitch combined with mild erotica. It's designed for the adults and it should satisfy the craving of the ones who are not afraid to spice up the hobby.

       

       

      3

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „Rozbójnik i panna”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 sierpnia 2016 17:30
  • niedziela, 07 sierpnia 2016
    • Kicz pełną gębą

      Barbiowate jakoś nie chcą się mnie trzymać. Co zjawi się jakaś nowa na włościach, to kilka dni później któraś z jej (ponoć zasiedziałych „na stałe”) koleżanek wskakuje w kopertę i wyjeżdża na zawsze. Na razie nie umiem ustalić wzorca, na podstawie którego zachodzą te rotacje. Wiem tylko, że znudzenie następuje mniej-więcej po roku. 12 miesięcy wspólnego życia wystarcza mi, by bez żalu pomachać ładnej lalce na pożegnanie: „Baj, baj maleńka! Zapamiętam cię w swym sercu na zawsze. Byłaś mi radością i rozkoszą mych oczu, ale co było, to się skończyło. Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt, gdy plastik wyda zgrzyt”.


      Barbie dolls are „easy come, easy go” items for me. Usually, when a new doll arrives at my house, one of the long-term residents packs up her bags, jumps into an envelope and sets on a journey to a new owner. I still have to work out the pattern of these repetitive dolly rotations. The only thing I can be sure of is that my tolerance for Mattel dolls lasts approximatelly 12 months. After a year of living  under the same roof I usually feel bored enough to let them go their separate ways. I wave my handkerchief and wail: „Good bye, my sweet beauties! Good bye! I’ll always keep you in my memory and heart, but now, please, get lost (and make room for the new ones)!” 


      Najszybciej pozbywam się rudych i blondynek. Brunetki wypuszczam po krótkim zastanowieniu, a lalki ciemnoskóre – po dłuższych dywagacjach, choć przyznaję, że zazwyczaj są bezpieczne przed odsiewem. Za to lalek z różowymi włosami w ogóle się nie pozbywam. Pewnie dlatego, że mam tylko jedną – Tarinę Tarantino.


      The first to go away are always blondes and redheads. Brunettes are a little more precious to me, so I keep them longer. The dark-skinned dolls are usually sefe. The pink-haired ones are untouchable. That's because I only have one such a doll - Tarina Tarantino.

       

      01

       

      Lalka trafiła do mnie z pobudek czysto snobistycznych. W głębi serca jestem wredną, chciwą i zazdrosną małpą, która chciałaby mieć wszystko, co najładniejsze i najciekawsze. A Tarina jest bezsprzecznie ... dziwolągiem, w dodatku pożądanym przez kolekcjonerów z całego świata. Jako skończony zazdrośnik zatęskniłam za zabawką, która wzbudza emocje tylu osób i gdy pojawiła się możliwość, ściągnęłam ją do siebie. Nie ma to jak odpowiednia motywacja! :D

       

      I decided to buy Tarina, because deep down inside I'm a creepy, snobistic slut, whose motivation can be wery low at times. I wanted to have Tarina, because she's desired, sought after and praised by many collectors all over the world. I wanted her, because she's so hyped up. Sad but true.

       

      2

       

      Lalka jest specyficzna. Sądząc po rysach jej twarzy, to musiała swego czasu flirtować z lalkowym chirurgiem plastycznym, który ją nadmuchał botoksem, uciął to i owo, a na koniec w kilku miejscach ponaciągnął. No i wyszła strasznie nienaturalna dziewucha z noskiem jak groszek, ssawką jak u komara i twarzą w kształcie kajzerki, jeno bez "dupki" na środku  (prawie jak prezydent Duda, ale Tarina jest jednak ładniejsza, no i ma dłuższe rzęsy. Nic to, że wyglądają, jakby je zrobiono z dziczej szczeci). I jeszcze ubrali ją w coś, co śmiało można byłoby założyć na światowy zlot lolitek, jeśli taki gdzieś by się odbywał :)

       

      The doll is very artificial in every aspect of her plastic being. She's like a caricature of the real thing. Every part of her seems to yell: "Exagerration is my middle name and I'm ready to attend a kawaii party for kawaii lolitas! Take me there immediately!" Indeed, her hair and outfit are quite unique. She also wears a ton of pinkish and flashy jewellery. There's so much gold and jewels on Tarina, that you have an impression that you should put her in a safe or else she might get stolen :P

       

      3

       

      4

       

      5

       

      6

       

      7

       

      8

       

      9

       

      9,1

       

      9,2

       

      9,3

       

      Przerysowanie wychodzi jej jednak na korzyść. Po pierwsze – Tarina wyróżnia się wśród reszty moich lalek od Mattel. Prawie wszystkie moje mattelki straszą stonowanymi ubiorami i fryzurami, a ona jest jak rozbryzg neonowej farby na ścianie pałacu Buckingham. Po drugie – wprowadza pierwiastek żeński w mojej bardzo męskiej ferajnie, okupującej witrynę. Po trzecie – wywołuje mieszane odczucia wśród osób, które widziały ją na żywo. Po czwarte – rasowa z niej modelka, co stwierdzam z niejakim przekąsem, bo ciało ma wybitnie nieruchawe.

       

      Suprisingly her exagerration is her strongest point. She's like a splash of neon paint on the wall of the Buckingham Palace. She doesn't fit in with the crowd of my other dolls, as none of them is as colorful or avant-garde as she is. She poses like a model, smiles like a Cheshire cat and treads on the hearts of all my Ken dolls, because she was born a heartbreaker :)

       

      9,4

       

      Właściwie mogłabym napisać tutaj tyradę o tym, jak wrednym i beznadziejnym posunięciem ze strony firmy Mattel jest wyposażanie ładnych lalek w ciała niezdolne do pozowania, ale przyznam się po cichu, że dla mnie zginalność nie jest zbyt ważna. Moje lalki albo stoją w witrynie, albo wyskakują z niej na chwilę na sesje zdjęciowe, przy czym są to sesje portretowe, nie wymagające ze ich strony żadnych skomplikowanych póz. Dlatego nic a nic mnie nie boli, że Tarina ma ograniczony zakres ruchu.


      I might be a little in love with her too, as I can't find any week points in her. I don't mind her limited movability because I mainly use dolls for static photo shoots and I don't need them to spin around or bend like contortionists. Flexibility is not my thing. I just need a pretty dolly face around to be happy :)

       

      555

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (15) Pokaż komentarze do wpisu „Kicz pełną gębą”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 sierpnia 2016 17:38

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com