Doll land

Wpisy

  • sobota, 19 października 2013
    • Nic nowego!

      Posucha lalkowa. Smutno, bo żadna nowa lalka do mnie nie przyszła i w najbliższym czasie nie przyjdzie. A chciałabym co najmniej ze 20! Żeby móc je obmacać, obwąchać i nacieszyć się ich nowością. A po jakimś czasie, wstyd się przyznać, wypuścić na wolność, czyli wystawić na eBayu lub Allegro facepalm
      Ktoś powinien zdefiniować nową jednostkę chorobową o nazwie "potrzeba zdobywania coraz to nowych lalek i ich ciągłej cyrkulacji, bo trzymanie ich na półkach, w charakterze kurzołapów jest zbyt nudne". Dzięki Bogu ta zasada (a może jednak choroba?) nie ma zastosowania do moich "chłopaków", których nadal wielbię i nie zamierzam się rozstawać z żadnym z nich. Można powiedzieć, że utrzymuję męski harem ;)


       

      Lalki-dziewczyny przychodzą i odchodzą. Od czasu do czasu u mnie goszczą, bo nie pozwalam im zagrzać miejsca. Nie jestem w stanie dłużej znieść ich obecności i w drastyczny sposób ograniczam liczebność babskiego stada. Kiedy z półek i pudeł znikają tabuny plastikowych bab, to w domu robi się:

       

      a) przestronniej

      b) ciszej

      c) wygodniej.

       

      W dodatku można na nowo zająć się dopieszczaniem plastikowego tatałajstwa, które ma zostać u mojego boku „po wsze czasy”. Takiego lalkowego dobrodziejstwa jest niewiele, więc można śmiało przesadzać z jego hołubieniem.

       

      Na przykład taki Jake – bidul, który przybył do mnie goły i bosy i przez długi czas musiał posiłkować się ciuchami zastępczymi od Action Mana. A że ciuchy były marne, więc i przystojniak czuł się w nich niepewnie. W workowatych gaciach i spranej koszulce, tudzież świecąc gołymi piętami nie bardzo da się błyszczeć na salonach. Taki ubiór ma oczywiście jedną dobrą stronę – można go szybko ściągnąć w różnych pikantnych sytuacjach, ale bądźmy szczerzy, Jake nie doświadczył ich zbyt wiele.

       

      Jake marnował mi się na półce, a ja, za każdym razem, kiedy na niego patrzyłam, czułam kłucie w sercu (ale mogę mylić to uczucie ze ssaniem w żołądku), że siedzi taki bidny, obdarty i nieszczęśliwy. No ale w końcu spięłam się do działania i przyodziałam chłopa tak, aby mógł chełpić się eleganckim wyglądem i przestać czuć jak ostatni dziad :)

       

      Ubiór zmienia człowieka. Dodaje pewności siebie, odwagi i szyku. Nie tuszuje w pełni nieśmiałości, ale trochę ją spycha na drugi plan. Dzięki nowemu ubraniu Jake zebrał się w sobie i zaczął brylować w towarzystwie, flirtując i podrywając inne plastiki. Nawet Sweeney przygląda mu się ostatnio z zaciekawieniem, co w przyszłości wróży dość ciekawe zapętlenie wydarzeń.

       

      01

       

      Porządna sukienkę dostała też Lilli. Oryginalny ciuszek, który udało się jako-tako odratować i pozszywać wygląda bardziej jak wymemłana przez psa ścierka niż jak sukienka, więc trafił z honorami do pudełka, a Lilli zaopatrzyła się w nową kieckę u miłej pani, szyjącej stroje dla Monsterek. Lila jest malutka i świetnie czuje się w potworzastych ubrankach. Tak samo jej siostra-bliźniaczka z Australii, którą również udało się poratować w potrzebie. Obecnie siostry krążą po domu w poszukiwaniu jakiegoś atrakcyjnego i równego im wzrostem młodzieńca, który mógłby zachwycać się ich urodą i adorować.  Na razie nie znalazły jeszcze żadnego odpowiedniego kurdupla, ale kto wie co zdarzy się w przyszłości?

       

      zdjęcie od Dollbyego

      Zdjęcie zajumałam z blogu Dollbyego. Skoro i tak zawiesza działalność, to szkoda, żeby się zmarnowało. Ale tak na serio, to mam nadzieję, że nasza szalona i chaotyczna diva wróci. I zrobi to szybko.

       

      Z ciekawostek - próbowałam nieco rozerwać Lokiego. Na początek - zebrałam mu armię :) Nie bardzo groźną, ale jednak armię!

       

      02

      Armia miśków! Drżyjcie ludzie!

       

      Niedoszłe siły zbrojne zostały niestety pożarte. Miałam potem przez jakiś czas poczucie winy, bo Loki przywiązał się do żelkowych kolegów. Na pocieszenie dostał foremkę jajek do wysiedzenia. 

       

      03

      Jakże nisko upadłem... Siedzę na jajach ...

       

      Udręki biedaka nie poszły na marne - Loki wysiedział sobie kompana. Nie spodziewał się takiego rezultatu, no ale skoro nieoczekiwanie został tatusiem, to stwierdził, że zajmie się potomkiem i wychowa go na arcyłotra. Nie wiem czy mu się to uda, no ale niech próbuje. Zawsze to lepsze niż samotne nudzenie się na półce.

       

      03

      Tyle czasu siedziałem na tych kurzych pomiotach i wykluł mi się Tony Stark? Chyba czas przejść na emeryturę ...

       

       04

       

      Aha, no i jeszcze bawię się w repaint! Ależ to wciągające zajęcie! No coś pięknego! Na forum puszyłam się już pierwszą udaną próba przemalowania lalki i chlapię farbami kolejne. Na razie zaprezentuję tę pierwszą, ale już niedługo wrzucę na bloga zdjęcia kolejnych paskud! I będę oczekiwać głasków, pochwał i hymnów :)
       
      Oto pierwsza ofiara mojego tfu-rczego szału (a będzie ich więcej, hyhyhyhyhyhhyhy!)


      05
      Edit: W związku z tym, że oryginalne zdjęcie gdzieś mi się zapodziało, wstawiam inny, późniejszy repaint.

      No - i tak to wygląda. Niby żadnej nowej lalki nie ma, ale i tak coś się dzieje. Co oznacza, że nowości są ważne, ale wcale nie najważniejsze. I tym niezwykle odkrywczym i światłym stwierdzeniem zakończę niniejszą notkę.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Nic nowego!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 19 października 2013 23:19

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com