Doll land

Wpisy

  • piątek, 01 lipca 2016
    • Pudło hańby

      Zbieractwo lalkowe prędzej czy później prowadzi do tego, że w którymś z zakamarków mieszkania (na szafie, pod łóżkiem lub w innym niezagospodarowanym kącie) pojawia się spore pudło, stopniowo zapełniające się się padliną, czyli lalkami, do których nie mamy serca, ale szkoda je wyrzucić, bo „może kiedyś się przydadzą”. Bidy, o których mowa, to w większości przypadków lalki z przeszłością, uratowane w second handach lub na bazarach, cierpiące na popularne, lalkowe choroby cywilizacyjne: pogryzione dłonie i stopy, kołtun we włosach, cerę zeszpeconą niezmywalnymi pisakami.

       

      Collecting dolls sooner or later gives the same results to every person that shares the hobby. One day you tuck a big, empty box in one of the dark corners of your house. Its purpose is to store the dolls that you no longer like but you do not let them go, because there is a slight chance that they migh come in handy as body donors or material for OOAK. Some of them are new, some of them are toys with a past. Abused by the previous owners they often have their hair shortened, faces stained with ink and chewed up limbs.

       

      Moje trupiszony mieszkają na szafie. Nie jest to wygodne siedlisko ani dla nich, ani dla mnie. Zdarza się, że gdy ściągam przepełniony kosz z wyszki, część towarzystwa wysypuje się na podłogę, albo, co gorsza, dokonuje przy tym desantu się na właścicielkę, a to bywa bolesne (kto dostał spadającą Barbiochą w ucho, ten się ze mną zgodzi). To chyba rodzaj lalkowej wendetty ze strony niechcianych plastików – ja je upycham do „pudła hańby i zapomnienia”, a one mszczą się na sposób przedmiotów martwych, czyli przy każdej, nadarzającej się sposobności, próbują narobić mi siniaków.

       

      All of my unwanted dollies live in a box located on the top of the wardrobe. It’s not a comfortable place of dwelling for them or a convenient storage place for me. It often happens that some of the dolls fall down, especially at times when I try to get the overflowing box safely on the floor. Sometimes they fall in the form of an avalanche, hitting my hands and shoulders, which is quite painful. I think they do it on purpose. I see myself as a victim of a dolly vendetta being waged by the unwanted ones.

       

      Mimo zagrożenia lalkową lawiną, co jakiś czas, gnana wyrzutami sumienia, zaglądam do nieboszczek z silnym postanowieniem, że powyciągam je w końcu z „kosza hańby”, poreperuję i odzieję, a potem postawię w glorii rozkwitłej urody na półce. W tym celu wywalam cały majdan na podłogę, siadam w środku niczym matkująca kura i biorę się za ogląd „bogactwa”.

       

      In spite of the danger of being knocked down by a dolly avalanche I sometimes carry out the inspection of the box of shame. I still hope that one fine day I’ll bring the unwanted dolls back to life by giving them new outfits, hair and shoes. Operation „ugly swan” you may say. The very thought of the possibility of their transformation makes me giddy.

       

      Na pierwszy ogień idą bidy potrzebujące rerootu, które trzymam ze względu na miłe buźki. Bardzo, ale to bardzo lubię wyobrażać sobie, że kiedyś, w przyszłości, wszyję im jakieś włosięta. Wszystko mi mówi, że stanie się to w wyjątkowym dniu, którego uroda na długo zapadnie mi w pamięć. Tego dnia obudzę się raniutko, wypoczęta i pełna energii oraz całkowicie gotowa do zmagań z igłą, kłakami z chińskich peruk i łysymi łbami. Po lekkim śniadaniu zasiądę wygodnie w fotelu i póki słoneczko nie zajdzie będę obszywać łyse czerepy, podśpiewując z ukontentowania i co jakiś czas podziwiając efekty swojej pracy. Jaka rozkoszna wizja! Rozkoszna i słodka jak w pysk strzelił. Bo przecież ja i reroot to dwa zjawiska, które nigdy nie zaistnieją w tym samym czasie i miejscu. Rerootowanie jest „fuj”, „bleh” i „ugh”, no i w dodatku można się w jego trakcie igłą pokłuć. Niech więc łysole leżą w pudle dalej! W końcu żadna krzywda im się nie dzieje. A że trochę włosków brak? No i co z tego. W dzisiejszych czasach łysina nikogo już nie razi.

       

      The dolls which should be the easiest to restore are the bald ones. I keep a few hairless dollies because of their cute faces, hoping that one day I’ll find enough time to reroot them. In my imagination I can already see a blissfull scene: I sit in an armchair, equipped with a long needle, a bundle of hair and a dozen or so dolly heads and I rerot them one by one like a pro This vision shall never come true, as rerooting is something that I hate with all of my heart, but I might try one day when I’m drunk

       

      Drugą grupę nieboszczek stanowią bezgłowe ciała. Pomimo dotychczasowych niepowodzeń nadal żywię nadzieję, że kiedyś znajdą się łby, które będą pasowały do nich odcieniem. Jak nie u mnie, to u kogoś innego. Grunt, żeby cielska znalazły w końcu swoje zagubione makówki. Życzę im tego bardzo gorąco, tym bardziej, że większość z nich jest mocno nieruchawa, co nie przyda im blasku w oczach żadnego lalkoluba.

       

      The second group of the unwanted dolls consists of headless bodies. I’ve been trying to find suitable heads for them but failed, because of the differences of skin tones. If I shall be unlucky in the future I’ll eventually hand these bodies over to some other collector who might make a better use of them.

       

      Trzecia grupa to łby, niekompatybilne z ciałami z grupy numer dwa. Smutne resztki po pełnowartościowych lalkach. One, właściwie, mają najgorzej, bo najczęściej idą na przemalowanie, a później – do śmieci, szczególnie kiedy się wkurzę, że efekt paprania pędzlem znowu nie wyszedł mi tak, jak chciałam. Jak powszechnie wiadomo, nieudany repaint nie jest nigdy winą repaintera, tylko materiału na którym pracuje, jako że łby pod przemalunek bywają wredne i oporne. Tak, tak, wszystkie nieudane próby, to ich wina, ja przecież jestem artystą przez duże „ą” na końcu i w’ogle to mówcie mi „Mistrzu” :P

       

      The third group consists of bodiless heads (with hair), that are incompatible with the bodies from group No 2. I find them perfect for various experiments such as repainting. I don’t have much mercy for these floating heads in my heart. I destroy them one by one, repainting them so many times that I often damage the rubber they are made of. If you want to be creative you have to destroy – that’s what people say and I completely agree with this notion.

       

      W koszu chowają się jeszcze takie bidy, które w pewnym momencie mi się ponudziły i zostały pousuwane z witryny, żeby dać oczom od nich odpocząć. Właściwie nie wiadomo co z nimi zrobić. Z jednej strony – choć żar namiętności już uleciał to pamiętam, że kiedyś były bardzo chciejne. Z drugiej – nie umiem oddać ich innym zbieraczom, bo a nóż znowu mi się odezwie w sercu tkliwa melodia miłości (to mało prawdopodobne, ale jakiś tam cień szansy jednak istnieje).

       

      The rest of the dolls that hide in the box of shame are the pitiful ones that I once liked but lost interest in them. Frankly speaking I don’t know what to do with them. Keeping them doesn’t give me any joy but I’m still not ready to let them go. It seems that I act like a typical dog in the manger as I prevent others from having something that I myself have no use for. I cherish a hope that one day I shall fall in love with them again. It’s highly unlikely to happen, but who knows for sure.

       

      Zabawa z trupkami kończy się zawsze w ten sam sposób – one do pudła, pudło na szafę, a ja – do przyjemniejszych zajęć

       

      The inspection of my dolly goods always ends in the same manner – the dollies go back to the box, the box flies back to the top of the wardrobe and I forget about if for at least half a year.

       

      A żeby wpisior nie był suchy jak dowcip Strasburgera z "Familiady", to okraszę go zdjęciami kilku trupków, którym się udało na nowo zaistnieć, po przemalowaniu :)

       

      Haha, once you've curageously managed to read this blognote to the end, please, be rewarded with a few pictures of the dollies who were lucky to survive their stay in the box of shame. They all received new faces and are on their way to the new owners :)

       

       

      27448502070_65f4dc4372

       

      * * *

      27307161194_e9bb3b8b05

       

      * * *

      27952178746_b6df5edd49

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Pudło hańby”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 01 lipca 2016 21:35
  • niedziela, 17 kwietnia 2016
    • Ma się to oko!

      Jeśli pcha ci się w ręce coś wyjątkowego, to jedynym właściwym zachowaniem jest szerzej rozłożyć ramiona, żeby objąć to jak najmocniej, i nigdy, ale to przenigdy, nie wypuścić z uścisku. Tak właśnie jest z Tangkou, którą jakiś czas temu wypatrzyłam w jednym z wątków sprzedażowych na Dollsforum.


      When something very special desperately tries to get into your hands, then the only way to respond is to spread your arms as wide as you can, so that this precious thing finds its way into your embrace and anchors there forever. The precious little thing I'm talking about is an exceptional Tangkou doll, which I found in one of the buy/sell/trade threads on the Dollsforum.


      Sprzedawana lalka była łysa, bosa i wtłoczona w jakieś niedzisiejsze, gorsetopodobne łachmanorum, ale cóż to miało za znaczenie, skoro jej twarz malowała Kamarza? Dla tak charakternej buźki brałabym ją nawet gdyby była chroma, garbata i miała parcha, a wszystko to z namiętnym pocałowaniem ręki.


      The doll was unloved and unwanted by the previous owner and as a result - in very poor condition. With no wig or decent outfit to cover her body she was a sad sight for my eyes. However, I decided to fight for her, because her face had been repainted by Kamarza, which overshadowed all the week points.


      Wraz z przemalowaną Tangoczką sprzedawała się druga Tang, nietknięta ręką żadnego psuja-OOAKowca. Fajna była, ale tym rodzajem fajności, który jest powtarzalny i fabryczny, a więc można go mieć od ręki, byle trochę przydusić portfel. Co oznacza, że odpuściłam ją sobie bez najmniejszych wyrzutów sumienia.


      The selling person had another Tangkou in stock, but as the second one was an original, factory-made doll, untouched by the hand of any OOAK artist, I decided that I could easily live without her.


      Po kilku latach lalkowania bardzo mnie ciągnie ku lalkom, które wychodzą za ramy taśmy produkcyjnej. Zbieractwo stało się za ciasne, więc próbuję samodzielnie malować, szyć i lepić. Bardzo chciałabym móc pokazać Wam pod koniec roku swoją autorską lalkę, ale dopóki jej nie mam, niech choć nacieszę się cudzym kunsztem, który objawił się w Tangoczce.


      After a few years of doll collecting I feel that just buying dolls is not enough. I need to start creating my own toys. I strongly hope that at the end of the year I'll be able to show you a prototype of my own doll, but since I haven't finished it yet, let me take my joy in Kamarza's work and bore you with my excitement about it.


      Te wszystkie drobniutkie kropeczki i liźnięcia pędzla, widniejące na twarzy Tang, w połączeniu z jednokolorowymi źrenicami, robią z niej niezłą łobuzicę. W dodatku laluchon, niczym córka Micka Jaggera, ma fajne, wystające jedynki, a ja szaleję ostatnio dla zębatych lalek. Jak coś jest zębate to może swobodnie gryźć marchewkę i kabanosy, a że i jedno i drugie wciągam w grzesznych ilościach, więc czuję komitywę.


      All the teeny-tiny spots that you can see on the Tang's face have been applied by hand, without the help of an airbrush or another similar device. That is what I call masterclass, ladies and gentlemen!

      The thing I love the most about this doll are her teeth – I don't know why, but I've been loving toothy dolls lately. They are both – creepy and fancy :)


      Twarzowa” stylistyka Tang pokierowała mnie przy wyborze jej stroju w rejony sportowo-niedbałe. W takich klimatach czuję się najlepiej. Eleganckie kiecki, pantofelki, biżuteria i dodatki to nie dla mnie. Sama się tak nie noszę więc i lalki katować nie będę. Wolałam wcisnąć ją w coś szarego i burego, co nie pogryzłoby się przy okazji z glanami. Glany te, co prawda, miały trafić do zupełnie kogoś innego, ale że bosonogi ktosiek nigdy do mnie nie dotarł, więc wlazły na babską stopę i już raczej się stamtąd nie ruszą. Grunt, że nie są już dłużej bezpańskie.

       

      When choosing a suitable outfit for my Tang I decided that it needed to be compatible with her mischievous face. That's why I didn't give her a dress or a pair of heels, but stuck to something more comfy and „thuggish”. I wear such clothes myself, so I guess that Tang mirrors my style. 

      After I got her dressed she started to remind me of a distant female relative of Snufkin, a character in the Moonin series of books. That's probably because of her pointy nose and big eyes, that observe the world quite curiously.


       

      26453496956_99a887f378_z


      26453488626_2ab8362fea_z


      26413256251_a2a1c1181d_z


      26413251381_3685045f68_z


      25874492574_6881bbcfa3_z


      26479420605_ac501da381_z


      25876546453_bb22434c51_z


      26206556500_db1aea018c_z


      26206542720_1640760d79_z


      25874549844_0506aa58e2_z


      26206548470_62826004cd_z


      26413296521_12d080c591_z

       

      I jeszcze krótkie posłowie: nie bójcie się komentować, jeśli lalka się Wam nie podoba. Przecież wcale nie musi :)


      A short afterword: Please, don't be afraid to leave a comment even if you don't fancy the doll. We all have different tastes and preferences, after all :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Ma się to oko!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 kwietnia 2016 14:42
  • środa, 23 marca 2016
    • Trzęsącymi się rękami

      W poniedziałek przyjechała do mnie paczka od Major Mistakes. Było w niej kilka rzeczy, z których jedna jest dużą tajemnicą, cztery to sekrety mniejszego kalibru, zaś ostatnia to lalkowy gość, który przez jakiś czas ze mną zostanie.

       

      On Monday I received a parcel from Major Mistakes. It contains something that must stay a secret until the right time, something of personal nature and last, but not least - a dolly guest to stay with me for a while.

       

      01

       

      Śliczny, rudy gość wyszedł spod ręki amerykańskiej artystki - Dazi May, która od ponad czterech lat zajmuje się tworzeniem autorskich zabawek. Jej profil w serwisie Flickr.com to moja mała internetowa Mekka. Zaglądałam do galerii Dazi nie raz i nie dwa, po to, żeby znów i znów przekonać się, jak wielką siłą jest twórczy duch, który z człowieka czyni demiurga.

       

      The fragile, red-haired guest was sculpted by a talented American artist - Dazi May, who's been working on one of a kind toys for over four years. Her Flickr gallery is a shrine of lovely little ladies and gentlemen, who delight you in a way that seems magical. Go and check them out! They're worth your time!

       

      02

       

      02

       

      Powiem Wam w sekrecie, że korzystając z tutoriali Dazi próbowałam samodzielnie coś ulepić, ale to nie jest jeszcze ten dzień, żeby pochwalić się swoją pracą. Po prostu wyszło mi coś bardzo niewyjściowego :)

       

      Can I tell you a little secret? Following Dazi's tutorials I tried to sculpt my own doll. I didn't succeed in reaching my goal, but I don't consider it a failure. Sculpting is fun and I'm definitely not putting my arms down yet.

       

      1

       

      Za to laleczka od Dazi to poezja, która ma twarz żywej dziewczyny. Jej skóra chłonie światło, zupełnie jak skóra młodej kobiety.

      Właściwie to nie wiem, co chwalić w niej najbardziej, bo zadziwia mnie wszystko po kolei - i bystro patrzące oczy i niepokojąco ludzki wyraz twarzy i sposób, w jaki jest pomalowana. 

       

      The doll by Dazi is pure perfection. Her face gives you an impression of life, especially the skin that drinks and reflects light like the skin of a real girl.

      I don't know what part of her face should be praized the most - the lively eyes, the features of an impeccable beauty or the way it was all put together?

       

      1

       

      Czy coś bym w niej zmieniła? Zdecydowanie nie. To przecież jedyna taka lalka we wszechświecie. Nie ma drugiej, identycznej. To kwintesencja OOAKa - w różnych miejscach na ziemi żyje kilka jej sióstr-bliźniaczek, ale malowane oczy każdej z nich spoglądają zupełnie inaczej.

       

      Would I change anything in her? Not even a tiny bit! This doll is special in every aspect and there's no other like her. Of course she has a flock of "twin sisters" but none of them is identical. Handicrafted dolls are never an army of copies - they may share the same sculpt, but they have different souls.

       

      1

      Czy w kontekście powyższego dziwne jest to, że gdy brałam rudy płomyk do rąk, to trochę one drżały? Już na samą myśl, że mogłabym ją upuścić i, nie daj Boże,  uszkodzić, robiło mi się ciepło z wrażenia. Aż zazdroszczę listonoszowi, który ją wiózł w torbie. Nie wiedział, szczęśliwiec, co ma w pudełku i nie musiał się bać, że to zepsuje.

       

      In the context of what has been said above it's not strange that my hands shook a little when I was touching the little red flame. If I had accidentally dropped her I would have broken the only such doll in the world. I envy the postman who brought her to me - not knowing what hid inside the parcel he didn't have to worry about causing a damage to it. Sometimes being unaware is indeed a blessing.

       

      1

       

      Strach strachem, ale nie powstrzymał mnie on przed zupełnie wariackim lataniem za rudą z aparatem. W związku z tym, że jej główkę osadzono na nowoczesnym, bardzo zginalnym barbiowym ciałku, więc lalka, niczym modelka, może brać udział w najdzikszych sesjach.

       

      Even though I was afraid to damage her I could'n stop taking her photos. She's like a muse for any photographer. The way she looks into the camera lens reminds me of a real model.

       

      1

       

      Jak to jest dostać od przyjaciela coś, o czym myślało się w kategoriach bardzo odległego marzenia i móc przez jakiś czas cieszyć się jego obecnością? Bajecznie, trochę nierealnie i bardzo wzruszająco. MM, bardzo dziękuję za zaufanie! :)

       

      How does it feel when your friend allows you to keep for a while something that they love? Fabulous, a little surreal and very, very touching. MM, thank you for trusting me! :)

       

      1

       

       

      1

       

      1

       

      1

       

      1

       

      1

       

      1

       

      1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Trzęsącymi się rękami”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      środa, 23 marca 2016 16:07
  • niedziela, 13 marca 2016
    • Łojesu, a co to takiego? Sztywniak do kwadratu!

      Cegły. No cegły, proszę państwa. Można je wziąć za nogi i pizgnąć kogoś w łeb, bo upozować ich, nawet przy nieskończonych zasobach anielskiej cierpliwości, się nie uda. Nie żebym coś miała do lalek prezentujących możliwości ruchowe kija od szczotki. Co to, to nie. W końcu nawet nieruchawce umieją stać z wdziękiem. Na przykład lalki z serii jeansowej (popatrzcie tutaj - "link do dobrego przykładu"). Ale niskobudżetowym wypustom Mattela ostatnich miesięcy nawet tego poskąpiono.

       

      Bricks. Today we're talking about bricks, my dear ladies and gentlemen. You can take them in your hands and hit somebody on the head. You won't pose them no matter how hard you try, because they are motionless, just like a brush for sweeping the floor. They lack the slightest grain of grace. They were released not so long ago by Mattel. Ahhh, Mattel! I shall never understand your policy. You are capable of creating beauty and causing disappointment at the same time.

       

      Ale od początku. Niech ta blognotka ma ręce i nogi. Cóż z tego, że wszystkie lewe.

       

      In order to understand what we're talking about we need to take a short leap into the past. 

       

      No więc byłam ja w pewnym hipermarkecie, w celu zakupienia chleba, sera, mlika, kartofli, mandarynek, pianki do golenia i kilku innych rzeczy, niezbędnych do przeżycia w miejskiej dżungli. Sklep wielki, półek mnóstwo, no labirynt. Po wejściu, kierując się zapachem, lazłam po najkrótszej trasie do stoisk z pieczywem i zupełnie nie wiem jak to się stało, że zabrnęłam na dział zabawkowy. Może zadziałała podświadomość a może teraz lale psiukają chlebnym zapachem? Kto by tam hipermarkiety pojął?

       

      One day I went to a nearby megamall to do the shopping. I carried a list of products: bread, butter, milk, tangerines, and some other boring things you need to buy if you want to stay alive in the city jungle.

      All supermarkets are the same - lots of people and shelves, lots of everything to choose from and, of course an alley of toys.

      Being a dolly addict means that I have to visit this part of the shop every time when I'm shopping so I headed there straight away.

       

      No ale. Zalazłam. Rozejrzałam się po półkach. Wbudowany w narząd wzroku radar namierzył łup w czasie krótszym niż trzy minuty. Nie wiem, czy ta umiejętność to dar, czy przekleństwo, bo jak już coś wpadnie w oko, to nie chce wyłazić.

       

      I spotted her the moment I started scanning the shelves. Doll collectors must have some kind of a radar installed in their eyes, and I do too, cause I always find something that attracts me almost instantly. It was no different this time - I looked at her, she looked at me, I uttered: "You are beautiful!", she suggested that I should take her home with me and that's how the story began.

       

      01

       

      Moje poczucie konsekwencji, karmione deklaracją "nie kupuję barbiowatych" kwiliło z żalu jak dziecię, gdyżem ją kładła do koszyka ...

       

      My sense of consquence cried quietly in some gloomy, dark corner of the shop when I was placing her in my cart. I broke the rule of not buying Mattel dolls yet again. When it comes to keeping promises I'm lower than a cockroach ...

       

      Na mattelki paczam zazwyczaj krzywym okiem, ale była sobota, słonko świeciło, ptaszki śpiewały, to i oko mi się wyprostowało. A lepiej byłoby, gdyby nadal patrzyło zezulcem. Bo przygarnęłam bubel.

       

      I should have left her where I found her, but no, I had to act like a big, stubborn ox! I guess I'll never learn that impulsive decisions are the worst.

       

      Lalka jest śliczna z twarzy i patrzy tak rozbrajająco, że byłabym skłonna ją uniewinnić nawet, gdyby okazało się, że lata po nocy z boomboxem na ramieniu i wyśpiewuje na cały głos hity disco-polo. To byłoby jeszcze do zniesienia. Nie do zaakceptowania natomiast jest to, że tak ładna buźka została nasadzona na ciało pozbawione choćby krzty naturalności. To, co kryje się pod jej sukienką, to poza "na baczność" w połączeniu z pozą "rączki na kołdrze". Oj śtiwna óna, śtiwna, asz mi się nusz w kieszeniuszce roztworzył. Popatrzcie zresztą sami i urońcie kryształową łzę:

       

      The doll is a cutie. The combination of porcelain-like skin and natural make-up makes her an eye-candy. It would be better, though, if she was sold in the form of a separate head, because her body is a totally different story. It's stiff and lacks basic articulation. It reminds me of cheap Barbie clones. It's something to be ashamed of. Just look at it. Isn't it awful? She can't do much. In fact, she can't even sit down gracefully. What a trashy body! I have no words for that.

       

      1

       

      No ale stało się. Bubel zasilił szeregi moich nieruchawców, których jest teraz trójca. Dwa nieruchawce zastygłe na wieczność z ręką przy biodrze i "Neko", która po mojemu śmiało mogłaby występować w reklamach trumien. To się towarzystwo paralityczne zebrało ...

      Marzy mi się, że Mattel wypuści kiedyś serię bezgłowych, gołych ciał w różnych kolorach. Żeby można było pozamieniać kadłubki wszystkim sztywniakom i sztywniaczkom, które ślicznymi oczkami błagają o zmiłowanie. Takie pobożne życzenie pewnie się nie ziści, ale może czeka nas cud? Kto wie, kto wie ? :)

       

      Having written the above I need to confess that despite all of her flaws I still find her a charming doll. I think that she'll be stunning replanted on anarticulated body. At the time being she stays in the company of the other  spastic dolls and waits for a transplant.

      Isn't it sad that in order to have a pretty doll I'll have to rob another one of her body? Mattel should introduce a line of headless bodies into their merchandise. It would make collectors' lives a lot easier.

       

      Pozostałe nieruchawce w liczbie dwa/The remaining dolls with limited movability on my shelves:

       

      2

       

      3

       

       

      Szczerze mówiąc, dzisiaj miała być notka poświęcona dalszym odpowiedziom w Liebster award, ale zacukałam się na amen - kompletnie mi nie idzie pisanie odpowiedzi. Za dużo było ostatnio liebsterów na blogach i chyba doznałam przesytu. Czekam więc na odblokowanie umysłu i zmianę nastroju :) W międzyczasie zamęczam aparat fotograficzny sesjami lalkowymi, takimi jak ta poniżej :P

       

      Sorry if today's note lacks sense. I was supposed to answer the rest of your questions in Liebster award game, but recently my brain doesn't work properly. It got blocked and doesn't feel like continuing the game. Maybe that's because it was so popular recently. I got fed up with it and I'll have to wait it out. In the meantime I take a lot of photos of my dolls, trying to master the camera.

       

      1

       

      2

       

      3

       

      4

       

      5

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Łojesu, a co to takiego? Sztywniak do kwadratu!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 marca 2016 17:30
  • środa, 17 lutego 2016
    • Werblista, sardele, rebelia

      Słowa w tytule dzisiejszej notki powstały na chybił-trafił z liter tworzących wyrazy „Liebster award”. Zaproszenie do tej popularnej zabawy przyleciało do mnie od dwóch babeczek – Zurineczki (http://zurineczka.blogspot.com/) oraz Hamtaro Wędrowniczka (http://hamtarobwielki.blogspot.com/). Dzięki za wyróżnienie kobitki! Poniżej znajdziecie moje odpowiedzi na pytania Zurineczki. Odpowiedzi na pytania Hamtaro - w następnym rzucie.


      Two lovely ladies - Zurineczka (http://zurineczka.blogspot.com/) and Hamtaro Wędrowniczek (http://hamtarobwielki.blogspot.com/) invited me to take part in a popular blog game known as „Liebster award”. Thank you for the invitation, girls! Today I'll answer Zurineczka's questions. I will publish the next batch of answers in the following blog note.

       

      1. Jak eksponujesz swoją kolekcję?

      Kolekcja kurzy się w witrynie, w samym sercu domu. Miejsce dla mebla wybrałam nieprzypadkowo – stoi on vis-a-vis fotela, gdzie najczęściej siaduję z książką lub laptopem. Gdy zmęczy mnie czytanie lub klikanie w klawisze kieruję wzrok na lalki. Lalkowa szafa pełni więc funkcję punktu widokowego.

       

      1. How do you display your collection?

      I store it in the cabinet standing in my living room. Dolls occupy each free square centimeter of the shelves, so the display is rather messy.  The cabinet stands vis-a-vis my favourite armchair. When I read a book or use my computer and I get tired, I run my eyes over the cabinet and let them roam among the dolls for a while.

       

      2. Jak na Twoje hobby zapatrują się bliscy?

      Zgrzytają na nie zębami i rwą włosy z głowy, ale gdy trzeba zawsze pomogą. Nigdy też nie komentują negatywnie tego, co robię.


      2. What's the attitude of your family toward your hobby?

      The members of my closest family have come to terms with the hobby. They always support me when I need help and never comment it in a negative way.

       

      01

       

      3. Czy masz jakieś lalki ze swojego dzieciństwa?

      Nie mam. Zostały mi one tylko na zdjęciach i we wspomnieniach.


      3. Do you still have any of your childhood dolls?

      I’m afraid that I don’t, but I managed to keep a few photos of my childhood toys.

       

       

      01

       

      02

       

      03

       

       

      4. Czy lalki to Twoje jedyne hobby?

      A w życiu! Zanudziłabym się przy nim na śmierć.


      4. Is doll collecting your only hobby?

      It's too monotonous to be the only one :)


      5. Czy pamiętasz swoją pierwsza "dorosłą" lalkę tzn. kupioną, dostaną.... jako kolekcjoner?

      Pamiętam, a jakże! Była to kupiona na lotnisku w Brukseli matellowska księżniczka Korei. Po przyjeździe do domu schowałam ją głęboko na dno szafy, bo wstydziłam się, że ktoś ją odkryje i będę musiała tłumaczyć się z niecodziennego zakupu.

       

      5. Do you remember the first doll you bought as a collector?

      Of course I do! The very first doll that I bought intentionally was the princess of Korea by Mattel. I bought her at the airport in Brussels. At that time I had no courage to show her to my family so after I had arrived back home I hid her under my clothes in a closet, ashamed that such a big girl still wanted to have a Barbie doll.  

       

      6. Jakie lalki lubisz najbardziej i dlaczego?

      7. Czy płeć lalki ma znaczenie i dlaczego ?

      Pozwolę sobie udzielić na te pytania pojedynczej odpowiedzi, bo najbardziej lubię lalki-chłopców. Panowie są fajni wizualnie a przy tym mniej popularni od lalek-dziewcząt. To wszystko sprawia, że są dla mnie atrakcyjniejsi. Na moich sztandarach nie od dziś powiewa hasło „Chłopy forever”

       

      6. What kind of dolls you like the most?

      7. Does the gender of a doll hold any significance for you?

      I will join both these questions into one answer – because my favourite dolls are he-dolls. Male dolls are less popular than girl dolls and that makes them much more appealing to me. My slogan from time immemorial has been "Sexy guys forever".

       

      01

       

      8. Czy są lalki, których nie lubisz i dlaczego?

      Ohoho, opowiadać by a opowiadać! Jest ich wiele. Nie przepadam za plastikowymi Lalaloopsami, nie podobają mi się lalki-podrostki, lalki-dzieci i lalki-niemowlęta. Wzruszeniem ramion zbywam większość lalek od firmy Tonner. Powodem nie jest ich wygląd, bo muszę przyznać, że można znaleźć wśród nich przepiękne egzemplarze, ale źle czuję się w ich towarzystwie.

      Dawno, dawno temu mieszkała u mnie rudowłosa Tonnerka „Trujący Bluszcz”. Choć była piękna jak malowanie, to nie mogłam zdzierżyć jej obecności. Wyjęłam ją z pudełka tylko raz – żeby narobić jej fotek na potrzeby aukcji. Do momentu sprzedaży leżała w swojej trumnie, nie niepokojona moją obecnością.

       

      8. Are there any dolls that you don’t like?

      There is a plenty of them. I’ve never acquired a taste for Lalaloopsy dolls (too much plastic), I never buy dolls depicting newborns, children or teenagers and I have a very special corner of my disliking heart devoted to Tonner dolls. I admit that there are many incredibly beautifull dolls among all the groups that I just named but I simply can't stand them around.

      I once invited a Tonner doll (green skinned and red haired Poison Ivy) to my plastic gang and kicked her out almost immediatelly. I released her from her box only once – in order to take a few pictures for an auction. She was a stunning doll but for some reason I couldn’t get used to her.  

       

      9. Jak często "bawisz" się lalkami ?

      Cały czas. Przestawiam je na półkach, fotografuję, przebieram, zmieniam im makijaże, fryzury, plotkuję o nich i obmawiam. Życia sobie bez nich nie wyobrażam. Taka prawda.


      9. How often do you play with dolls?

      As often as I  can. I regroup them on the shelves, I take their photograps, I redress and restyle them and I apply new make ups on their faces. Can’ live without them.

       

       

      01

       

      02

       

      03

       

      10. Jakie jest Twoje najbardziej nierealne lalkowe marzenie?

      Żyć z tworzenia lalek. Byłoby super! Nie mam jednak wątpliwości, że to kompletnie nierealne.


      11. What’s your most unlikely to happen dolly dream?

      Oh, I would love to be a dolly artist who is able to pay the living costs thanks to the dollies I create. Shall never happen but it’s such a marvellous dream!

       

      01

       

      11. Jakie jest Twoje najbardziej mrożące krew w żyłach zdarzenie związane z lalką?

      Samobójczy skok ulubionego BJDka ze stołu na podłogę. Brrr, do dziś mam ciary na myśl co mogłoby się stać, gdybym go nie złapała wpół lotu.


      11. What is your most scary experience connected with dolls?

      I still have chills when I reminisce a suicidal jump of one of my BJD dolls from the shelf to the floor. Luckily I was there to catch him.

       

      01

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Werblista, sardele, rebelia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      środa, 17 lutego 2016 08:26
  • wtorek, 09 lutego 2016
    • O lalce, której nie było i o cudownym rozmnożeniu

      Zakupy w sieci są jak rosyjska ruletka. Zdarza się, że trafimy na świetnego sprzedawcę, który traktuje klientów z wielkim szacunkiem i stara się stanąć na głowie, żeby wszystko przebiegało jak najsprawniej, ale można też naciąć się na osobników z ciemnej strony mocy. Dziś będę pisać i o jednych i o drugich. Na pierwszy ogień pójdą „ci źli”. Szkoda, że nie będą to sympatyczni złoczyńcy w typie Leona Zawodowca.



      Buying over the Internet is like playing the russian roulette. We all want to buy from responsible sellers, who care about their clients, but we're also aware that we might easily be duped by the dishonest ones. I wish there were some reliable ways to tell the honest eBayers from the fraudsters. If I had known them maybe I would have managed to avoid one rather unpleasant experience.
      Today I’ll write about both types of sellers. Let me start with the „bad guys”. It's a pity that they have nothing to do with the likable villains such as Leon the professional.



      Otóż jakiś czas temu firma Phicen zaproponowała swoim fanom zupełnie nowe figurki dziewcząt. Oj, jakie one były ładne, szczególnie długowłosa panienka z dużym biustem! Jej twarz przywodziła mi na myśl piękną Angelinę Jolie. No i jakie ona miała ciało! Żadna z moich dziewuszek nie mogła (i nadal nie może) poszczycić się tak apetyczną figurą.



      Some time ago a company from Hong Kong, operating under the trade name of „Phicen Ltd.” released a new set of female action figures. There were two dolls to chose from – a lovely Asian girl with a small chest and a brown-haired beauty with a large bust. The latter totally looked like Angelina Jolie and had a perfect, curvy body. She was simply amazing!


       

      01

       

      2

      Obydwie fotografie są własnością firmy Phicen Ltd/Both photos are the property of Phicen Ltd.

       

       

      Lalka zrobiła na mnie wielkie wrażenie i postanowiłam złamać dla niej swoją zasadę nie kupowania figurek-dziewcząt. Z jej powodu pogodziłam się też z koniecznością dokupienia stroju, ponieważ plastikowa seksbomba została wydana w skąpym bikini i bez butów. Myślę, że w ubranku, które dla niej wybrałam mogłaby wyglądać  zabójczo. Mogłaby, ale nie będzie, bo „Angelina” nigdy do mnie nie dotarła.



      „Angelina” made a great impression on me and because of that I decided to break my crown rule of not buying female action figures. I even came to terms with the fact that I’d have to buy some clothes and shoes for her as the producer provided her only with a flirty swimsuit. Fabric shortage, maybe?



      Po kilkunastu dniach mentalnego boksowania się (Czyliż naprawdę jej pożądam? Po co mi ona? A może to pierwsze objawy choroby psychicznej?) poddałam się chciejstwu, kliknęłam „kup teraz” i westchnęłam z ulgą. Kości zostały rzucone, pozostało czekać. Czekałam, czekałam i czekałam. A gdy upłynął termin, w którym lalka powinna była do mnie trafić, zażądałam wyjaśnień od sprzedawcy. Na moje pytanie odpowiedziała cisza. Wysłałam e-mail jeszcze raz i jeszcze raz, tylko po to, żeby upewnić się, że po drugiej stronie nie ma nikogo, kto chciałby ze mną rozmawiać. W końcu dałam za wygraną i poprosiłam o arbitraż serwis eBay. Dzięki jego szybkiej interwencji udało mi się odzyskać wpłaconą kwotę.



      After a few days of running a mental marathon (Do I really want her? Why do I want her? Is there any reason why I should have her?) I gave up, clicked the „buy now buton” and sighed with relief. The die has been cast and the only thing I could do was to wait until the doll arrived. I’m usually quite patient when it comes to waiting but after 2 months of not hearing fom the seller and not getting the tracking number I’ve had enough. I tried to reach my silent trade partner by e-mail and clarify the situation, but it didn’t work at all. Finally I asked eBay experts to step in and help me resolve the problem.



      Ponieważ lalka nadal nie chciała mi wypaść z głowy zamówiłam ją u innego sprzedawcy. Jak na złość historia się powtórzyła. Co za złośliwość losu! Wściekłam się i darowałam sobie bestię. Skoro nie chciała do mnie przyjechać, to i ja nie miałam zamiaru za nią ganiać. Być może ktoś inny postąpiłby w myśl porzekadła „do trzech razy sztuka”, ale mnie dwa nieprzyjemne doświadczenia wystarczyły. Obraziłam się na sprzedawców i na samą lalkę. Myślę, że jakiś czas pojawi się jakaś figurka, która przyćmi „Angelinę” urodą i będzie dostępniejsza.



      After the first failure I should have given up on „Angie” but as I couldn’t get her out of my mind I ordered her from a different seler and … the story repeated itself. The irony of the situation decided to bite me hard. I’ve lost my cool and shut the door of my craving with a bang. Some say that "three times is the charm", but I didn’t have enough patience to try again. I crossed out „Angie” from my wishlist and I don’t regret it. I’m positive that some day I'll find another female action figure that I will like better than her.


       

      Tyle o przykrościach. Teraz będzie na wesoło.
      Zbierając swój dream-team, składający się z chłopaków BJD, nie miałam wątpliwości, że będę chciała do niego włączyć lalkę autorską od dwuosobowego zespołu artystów, pieczętujących się marką Simply Divine. Ta lalka to właściwie tylko główka, do której można dobrać ciało od kilku popularnych firm.



      These were the negatives. Let’s now move to the brighter side of the moon.

      While building up my BJD dream team I had no doubts that I wanted to enrich it with Thomas by Simply Divine. I’m in love with all their projects and I think that they haven't produced a single ugly doll. They must be some kind of a beauty zone :)



      Ponieważ w przypadku projektów autorskich nigdy nie wiadomo, czy dany model za chwilę nie zostanie wycofany ze sprzedaży, więc zamawiałam łepek jak najśpieszniej. Tym razem nie było żadnych kłopotów z porozumieniem się ze sprzedawcą. Zaraz po wpłacie dostałam numer trackingowy, więc czekałam spokojnie. Mina zrzedła mi dopiero po otwarciu pudełka – w środku znalazłam wyczekaną główkę z oderwanym zaczepem, mocującym część twarzową z częścią czaszkową. Przypuszczam, że paczka była okrutnie poniewierana podczas transportu. Prawdopodobnie upadła ze znacznej wysokości lub ktoś rzucił na nią coś ciężkiego. Jaka nie byłaby przyczyna uszczerbku, nie umniejszała ona mojego smutku z powodu zepsutego łebka.



      In case of private art initiatives it’s very likely that a particular project will not last long. In other words – the release periods of handmade dolls are usually short. If you don’t grab the one you want quickly enough you might not have another chance to do it. Knowing all of that I ordered Thomas’ head* as soon as it was possible (* - Simply Divine don’t produce bodies, only heads). This time I didn’t have the slightest problem with contacting the seller or getting the tracking numer. Soon the small package containing my treasure was in my hands. I was beaming with happiness. And then I opened the box to see that the head inside had been broken. I think that the courier must have riden roughshod over the parcel during the delivery or maybe someone dropped the box. Whatever the reason the facts were simple - I had a damaged item and no idea what to do next.



      Szukając pomocy zwróciłam się do sprzedawczyni. Zapytałam, czy połamane części można skleić. Okazało się, że ona nigdy nie próbowała tego robić i nie umie mi udzielić żadnej porady w kwestii ewentualnych napraw. Jednak, aby nie zostawiać klienta z kłopotem, obiecała mi wysłać drugą główkę. Zupełnie za darmo, w ramach przeprosin! Za coś, co było najprawdopodobniej winą nieuważnego kuriera!



      Looking for help and advice I immediatelly informed Simply Divine about the problem. I hoped to get information how to mend the damage. I didn’t expect the seller to cast another head and send it to me for free! Now that’s what I call honesty!



      To chyba pierwszy przypadek, gdy sprzedawca zachował się tak uprzejmie. Główka numer dwa dotarła do mnie w ekspresowym tempie – i co tu dużo mówić, była piękna. W dodatku przedstawicielka firmy zaproponowała mi, abym zatrzymała główkę numer 1, którą wbrew jej obawom dało się naprawić. Dokonał tego człowiek, ratujący na co dzień potrzaskane, porcelanowe cacuszka.



      It was the first time when I met such responsible tradespersons. The second head reached my location in less than no time. Aditionally the owner of Simply Divive strongly suggested that I kept the first one too. Thanks to the help of my old friend, experienced in fixing broken porcelain figurines and pottery I was able to mend it. Now it looks like a brand new one.



      Dzięki wielkiemu sercu artystek z Simply Divine mam teraz dwa piękne łebki, których będę mogła wymiennie używać. Główki będą rezydować na jednym ciele, które (tfu, tfu, trzy razy odpukuję w niemalowane) już się produkuje w dalekim świecie i (daj Boże!) dotrze do mnie bez przygód :)



      Owing to the kindness of Simply Divine team I now have two lovely heads instead of just one and a strong belief in my heart, that our planet is a magical place at times.


       3


       

      4


       

      5

       

      6

       

      7

       

      8

       

      9

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „O lalce, której nie było i o cudownym rozmnożeniu”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 lutego 2016 19:00
  • poniedziałek, 01 lutego 2016
    • Styczeń

      Skoro Robinson mógł mieć swojego Piętaszka, to ja mogę Stycznia(szka). Styczeń jest żywicznym drągalem od firmy Granado, która jako pierwsza zainfekowała mnie wirusem BJD, zamieszczając w sieci zdjęcia promocyjne swoich lalek. A że ma na garnuszku mistrza od aparatu, więc zdjęcia te są niebezpieczne dla wzrokowców. Raz się człowiek na nie za długo zagapi i wpada w sidła chcicy jak śliwka w kompot.



      Since Robinson Crusoe named his best friend „Friday” I can see no reason why I can’t name mine „January”. January is a ball-jointed doll by Granado, my favourite BJD company of all time. My first big doll came from them and they are the ones responsible for infecting me with the BJD virus. The most besetting of their sins, however, is that they co-work with a very talented photographer, which means that they produce dreamy promo photos.



      Dobre zdjęcie to dla mnie nieodparty wabik, na który zawsze się złapię, choć wiem, że aparat często przekłamuje rzeczywistość i że odpowiednie oświetlenie i scenografia robią cuda. Jednak kiedy przylgnę oczami do czegoś urodziwego, to nikt mi nie wytłumaczy, że na żywo to coś może wyglądać pospolicie. Po prostu mózg zamyka klapkę odpowiedzialną za logiczne myślenie i nic tu już nie pomoże. Nic a nic.



      A good photo is an irresistible bait for me, even though I’m aware that camera images are often deceiving, just like advertisements. Good lighting and backround work wonders and can make something very common look extraordinary. That's where I usually get caught. The eye pumps beauty straight to the heart – and boom!- suddenly I can't stop thinking about a new doll.

       

       

      a2714-anglerfishNieodparty wabik bywa groźny ... dla portfela/The irresistible bait can be dangerous ... for your wallet

       

       

      Tu prosty przykład z życia codziennego – „biała Desiree” od Mattel. Tak wygląda w pudełku:

       

      Let me give you an example of such a catch. Do you know the „white” Desiree by Mattel?:

       

       

       17819836520_a38d6a6cc8

       Źródło/Source

       

       

      Ciekawa i nietypowa. Zapewne warta przygarnięcia. Równocześnie nie posiadająca żadnych cech, które by mnie do niej przekonały.

      A tutaj identyczna lalka w obiektywie zdolnego fotografa – mimo tego, że patrzymy na ten sam model, to wydaje się on nieporównanie ładniejszy. I jeśli jeszcze kilka sekund temu Desiree była dla mnie nudnym kawałkiem plastiku, tak teraz widzę w niej śliczną i chciejną zabawkę. Co te fotograficzne tricki robią z człowieka!

       

      She's cute and I think that she might be worth having. Unfortunatelly the way she looks doesn't appeal to me. But (why does there always have to be a "but"), she can look differently, given that she had been photographed by someone who knows the right tricks. As I said before - a good photo transforms an ugly duckling into a beautiful swan.

      All right, we've seen the duckling. Now it's time for the swan. Of course it's still the same doll, but now she's at least twice as attractive and it's all just because of a good picture: 

       

       16541463306_1554987a83

       Źródło/Source

       

      Z powyższego można wyprowadzić następujące równanie: Stary Zgred + dobra fotka = fatalne zauroczenie.

       

      Styczeń oczywiście miał ładne zdjęcia, a nawet całkiem dużo ładnych zdjęć. Mój wzrok zgubił się wśród nich niczym podróżny w lesie. Taki, co to nigdy nie wraca do domu, a jego żona na próżno czeka z obiadem.

      Żeby nie być gołosłowną, pokażę Wam, co mnie tak wciągnęło:

       

       

      The above can be summarized with the following equation: Stary Zgred + a nice photo = a fatal attraction

       

       

      Of course January had many good promo pictures. My hungry gaze got lost among them like Hansel and Gretel got lost in the forest where the witch dwelled. Here they are - the reason of my downfall:

       

       

      20130101_normala_large

      Źródło/Source

       

       

      Długie włosy, kaprawe ślipia, korona na łbie i koronki pod szyją - tyle wystarczyło, żeby mnie zawojować. Od razu wiedziałam, że jeśli uda mi się go zdobyć, to nigdy w życiu nie wypuszczę go z rąk. Mój ci on. Tak zadecydowało przeznaczenie :)

       

       

      Long hair, the mischievous glint in his eyes and a few lacy parts of his outfit were enough to win me over. I immediately knew that he's gonna be mine. I was even ready to fight for him if necessary. I polished my armor, sharpened my sword and waited for the dragon to appear. Luckily this time it decided not to bother its ugly head with a battle (in other words - this time the customs office decided not to charge any fees).

       

       

      Styczeń nie bardzo miał szansę na tak wybajerzone ciuchy jak prototyp z powyższego zdjęcia, ale czy to ważne w czym chłop chadza? Grunt, żeby nie śmierdziało i nie było (za bardzo) dziurawe. Wierzcie mi, wiem co mówię. Pracuję na Uniwerku i wiem jak bardzo boli, gdy w twoim biurze składa wizytę naukowiec, który dla dobra prowadzonego eksperymentu siedział przez dwa dni w laboratorium, śledząc jak jakaś machina robiła „ping” albo „plam” i ani się w tym czasie nie mył ani nie wietrzył. Zaprawdę, w takiej sytuacji otwarcie okna i zrobienie przeciągu nie jest wystarczające!

       

       

      My January does not have as fancy clothes as the prototype in the above picture, but honestly, I never planned to turn him into a romantic prince. A simple man in simple clothes is enough for me. I got easily intimidated while in company of someone who's too flashy. I'm a meek one :)

      Naaah, I'm just kidding.  I would love to get such an outfit for January if possible, but I haven't seen anything similar on the Internet. Besides, I got used to him wearing a hoodie. I'm a hoodie lady myself, so I guess he mirrors my tastes somehow.

       

       

      24126480123_87eb48c7c4

       

      * * *

       

      24727132536_1302b73e78

       

      * * *


      24659919991_18bc0a9904

       

      * * *

       

      24125133234_1107a4390a

       

      * * *

       

      24486241235_f609fcedf8

       

      * * *

       

      24378087742_8aff24379d

       

      * * *

       

      24404277531_97016a2f9d

       

      * * *

       

      24119173899_870dd28f8b

       

       * * *

       

      24125350824_a1d2c0dc0f

       

      * * *

       

      24727238876_777a309863

       

      * * *

       

      24753555165_1b6d2896a6

       

      * * *

       

      24753491375_c21a1efb95

       

      * * *

       

      24635741722_184a882ab3

       

       

      Styczeń "od zawsze" miał być towarzyszem dla Larwy, więc po zjechaniu na włości od razu wpakował się na półkę obok opalonego paskuda, co ten przyjął z szerokim uśmiechem. W końcu naczekał się na kolegę dobre półtora roku. Ja wiem, że to są dwa chłopy i że znów promuję nieobyczajne wartości, ale sęk w tym, że u mnie z babami dość krucho. Jeśli męska obsada chce się do kogoś poprzytulać, to tylko do siebie nawzajem, albo w ostateczności do mnie, bo nie ma innych opcji do wyboru.



      January has been assigned to play the role of Larva's friend and partner since forever, so immediately after the arrival he moved in Larva's shelf. The tanned guy was more than happy to welcome him - he had waited for January for over 18 months.

      I hope that you won't be disgusted with the pictures below as they depict two cuddling guys, but let's be honest - they don't have the slightest chance of romancing with BJD ladies, as I don't own a single female doll of their kind. They have no choice but to snuggle up to each other.

       

       

       

      24151246336_247ab64882

       

      * * *

       

      24069300202_cf8a2033c3

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (24) Pokaż komentarze do wpisu „Styczeń”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 lutego 2016 17:03
  • piątek, 01 stycznia 2016
    • Ukryty brzydal, przyczajony wstręciuch

      O rety, rety, ależ mi się brzydko rok rozpoczyna! Doprawdy, paskudnie. Ohydniej już chyba nie można. Chyba. Jeśli można, to wolę o tym nie wiedzieć. Brak informacji jest taki błogi

       

      Ale do rzeczy – dawno, dawno temu, szukając w serwisie Flickr zdjęć programowo brzydkich lalek natknęłam się na niejakie „Chicz girls”. Były tak paskudne, że aż mi się lewe oko załzawiło z wrażenia i natychmiast wzięłam się za przegrzebywanie netu, żeby zaczerpnąć o nich trochę wiedzy. Rezultat przegrzebek był lichy - garstka zdjęć promocyjnych i tyci, tyciuteńki zestaw fotek ownerskich.

       

      A teraz łobrazecki z sieci, coby udowodnić powyższe:

       

      My, oh my! The first days of the New Year will be marked by something very ugly. It’s a real eyesore and I highly doubt if it would be easy to find something equally repugnant. If you don’t believe me, please give me a few minutes, so that I can tell you about Chicz girls – probably the most creepy fashion dolls that you have ever seen.

       

      I came across their pictures while browsing through the resources of Flickr and instantly got captivated by their unusual appearance. I thought that I would dig into tons of information about them on the net, but nope, I only managed to find a handful of pictures provided by their producer and a few shots taken by their owners. No proper description or a decent review of these dolls whatsoever. Hmm, that was strange. Such ugly dolls deserve at least some attention, don’t they?

       

      A bunch of pictures found on the net in order to picture the above:

       

      7978057772_58560e5339_z

      * * *

      81CXG9q5s%2BL._SL1500_

      * * *

      7748-chicz-girl-lalka-28cm-l161

      * * *

      _vyrn_1038129181899227UP31023

      * * *

      _vyrn_1037129181909327UP31025

      * * *

      51zIOJbqRdL

      * * *
      3141517172_1_10_r39g4lwm

      * * *

      3141517172_1_2_HwH9OnAx

       

      Co prawda laleczki nie są jakoś zupełnie nieznane, bo co jakiś czas na blogach i na lalkowych forach wypływają o nich wzmianki, ale jak do tej pory nikt ich chyba porządnie nie opisał ani nie obfotografował. Jakoś mnie to nie dziwi, bo mam wrażenie, że zbyt długie przebywanie w ich towarzystwie, pisanie o nich lub patrzenie w ich przeraźliwe ślepiszcza może istotnie nadwyrężyć zdrowie psychiczne

       

      Z tego powodu przemknę przez dzisiejszą notkę jak Halny przez portki górala – szybko i mam nadzieję, zwinnie. A teraz zbierzcie się na odwagę, nadciągają moje potwory!

       

      Although Chicz girls are not completely unknown among doll collectors it seems that they have never earned the right to a decent review or a photo session. Somehow it doesn’t surprize me. If you look at them for too long you start to shiver internally, because they give you the creeps. It’s as if someone was walking over your grave. In other words – you feel a little eerie just being near them.

       

      Because of that feature of theirs I'll try to keep this blog's entry as short as possible. I don't want to expose any of my readers to unnecessary danger :)

       

      And now brace yourselves - you're gonna see my creepsters in a moment:

       

      23772504350_ff311de4c2_z

      * * *

      23439944154_efea2ff6df_z

       

      I oto one - w całej obrzydliwości swojego zezowatego jestestwa (że już o zdzirowatym makijażu nie wspomnę). Ludzie twierdzą, że tym lalkom należy się honorowe miejsce w top ten najbrzydszych lalek świata i w pełni popieram to zdanie. Z bliska widać, że to chodzące nieszczęścia - nie dość że zezowate, to jeszcze mają wodogłowie. Horror, prawdziwy horror!

       

      Please meet my infamous Chicz girls in all their wonky-eyed glory (not to mention the makeup disaster). People say that they deserve to be in the top ten of the most ugly fashion dolls ever and I fully support that notion. These dolls are like a total train wreck - at the first sight of them you literally gasp with horror. 

       

      Paskudztwa nadciągnęły ku mnie z serwisu OLX, który jest kopalnią wszelkiego rodzaju dziwactw i cudactw. Obie Chicze wegetowały tam dłuższy czas, niczym biedne sierotki, czekające na nową mamusię, która je pokocha. Co prawda słowo „mamusia” i „ukochać” nie za bardzo mi do nich pasuje, bo ile bym się nie zmuszała, to i tak nie daję rady, ale uznajmy, że czuję w stosunku do nich coś będącego cieniem sympatii. Myślę, że ta żałosna namiastka uczucia wynika z tego, że wszędzie, gdzie bym się nie obróciła, widziałam niepochlebne opinie na ich temat, więc trochę mi ich żal, co przekłada się na podejście: „A niech tam, skoro już je do siebie ściągnęłam, to niech zostaną!”

       

      Both nasties came to me from OLX (polish online sales service), which is a shrine of second hand items: clothes, books, toys and furniture. Most of the things for sale are really strage, but sometimes you're able to find a real treasure among the rubbish.

      The blonde and the dark-haired one have been put up for auction for quite a long time, and they patiently waited for someone to come to their rescue. Such clever and prescient girls they prooved to be! Indeed there was a fine specimen of the crouching mooncalf, hidden birdbrain, who wanted to take a closer look at them, and I happen to know that person very well. I see her in the mirror on a regular basis.

       

      23465475463_6659e214ec_z

      * * *

      23984155672_94f81798b0_z

       * * *

      23796568270_3771b289a3_z

      * * *

      24009700381_60bf0ca3b5_z

       

      Spoglądając na Chicze, widzę przede wszystkim zmarnowany potencjał. Lalki są wykonane po taniości a do tego nijako i niechlujnie. W dodatku nie wiadomo do kogo miały być skierowane. Do dzieci? Nie, bo za brzydkie. Do miłośników filmów o obcych z kosmosu? Nie, co obcy nie nosili "balowych" sukienek. Czyżby więc ... do śmietnika?

       

      Średniej jakości plastik, puszące się włosy i siepiące się sukienki – czyli combo wszystkiego, co składa się na zjawisko o nazwie „ależ to paskudztwo, komu się chciało toto produkować?”. A jednak to furda w porównaniu z wyglądem głów – nie dość, że przypominają garnki nasadzone na żerdzie w płocie, to jeszcze są to garnki o twarzach jak z sennego koszmaru. Sposób, w jaki Chiczuchony patrzą na świat przyprawia mnie o ciarki na grzbiecie. Co one też knują w tych wielgaśnych łbach? Bez wątpienia jest to coś, co przyśpieszy Ragnarok.

       

      Brzydkie są, bez dwóch zdań. No paskudne. Mamma mia, na co mi były takie ohydogenne paskudztwa?

       

      When I look at my Chicz girls I can see a wasted potential. There are so many cute big-headed dolls, that it's a shame that such ugly ducklings exist. I wonder who was their target. Children? Impossible - the dolls are too ugly and scary for the small ones. Grown up collectors? Unlikely. There are not so many hoarders who hunt for cheap knock-offs. The trash bin? (Wait, I think we have a winner).

       

      These girls are a combo of the worst available features - their bodies are made of poor quality plastic, their dresses hardly resemble any decent clothes, but the worst thing of all is that the tiny trunks have been crowned with ridiculously unattractive heads. The way they look makes you want to bash your head against the nearest flat surface. Because of their wonky eyes the dolls can't look straight and it gives the impression that they're secretly planning something devised to accomplish an evil or treacherous act. 

       

      They are ugly and sinister. I don't have the faintest idea why would I want to have them. I must have gone through a total eclipse of the common sence while taking the decision of geting the Chiczes. There's no other explanation, is there? ;)

       

      24092282425_2d514e343e_z

      * * *

      23703938409_5337ff5b5f_z

      * * *

      23703962859_555cf5a120_z

      * * *

      23703890759_fae93ea1ca_z

      * * *

      24009642761_8e983a23af_z

      * * *

      24045651886_6b8fe1c009_z

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „Ukryty brzydal, przyczajony wstręciuch”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 01 stycznia 2016 15:16
  • wtorek, 01 grudnia 2015
    • Kapelusznik

      Źle się dzieje w państwie duńskim! Zaprawdę źle, bo zaczęłam oglądać w sieci zdjęcia Pullipów, co do których wykazywałam dotychczas zupełną obojętność. Ale im bardziej w las tym więcej lalek, a biedny Czerwony Kapturek, alias Stary Zgred, jest wyjątkowo nieodporny na pokusy. Nie to, żeby pożądał jakiegoś Pullipa, ale jednak czuje w kościach, że kiedyś chcica wzniesie w górę swój paskudny łeb i zawyje w głos: „Kcem! Daj mi! Kcem!”. To jak przeczucie zbliżającej się burzy - niby wszystko jest w porządku, ale na wszelki wypadek człowiek chowa się pod dach, żeby nie oberwać piorunem.

       

       

      Dear all, I’m afraid that I’m going crazy again. Some time ago I browsed throught the pictures of Pullip dolls on the Internet and to my horror – I liked quite many of them. The times, they are a changin, as Bob Dylan sings! Is it the beginning of the Pullip era for me? I don’t know. I just don’t know and it confuses me a lot! Over the years I’ve learned that I’m not immune to the charm of big-headed dolls, which means that Pullips might soon become the dwellers of my house. If only it was possible to get vaccinated and stop liking them. Unfortunatelly the future is quite clear and I can already picture myself losing a battle with Pullips – one day my hunger will rear its ugly head and roar: „You! Buy! Now!” and I’m not sure if I’ll be able to ignore this calling.

       

       

      Na razie staram się mocno trwać na antypullipowej barykadzie. Robię to w pozycji nieeleganckiej, okrakiem, bo przecież dałam sobie wleźć na łeb Taśkom, czyli przedstawicielom tej samej lalkowej rodziny. Wierzę, że póki jestem im wierna, to zakażenie jun-planningową zarazą nie posunie się dalej. Na wszelki wypadek spluwam od czasu do czasu przez lewe ramię: "Tfu, tfu, tfu!" (No i czemu ja się dziwię, że ściana z lewej strony taka zafafluniona?).



      As for now I try to be strong and stay on the right track, even though I let the temptation cloud my head from time to time. As you might remember, I let myself to be swallowed by a passion for Taeyang dolls, which belong to the Pullip family, so you might say that I've already started to flirt with Pullips somehow. My only explanation is that Taes are boys, and that at the beginning of my downfall I was naive enough to think the following way: „Give it a month or two, girl, and you'll be singing a different tune. You'll forget about these dolls completely”. My wishful thinking had no effect though.

       

       

      Taśkowie, początkowo w liczbie "jeden", jakimś niepojętym sposobem wypączkowali w grupę, przekraczającą liczebę łap mojego psa po dodaniu do niej odnóży kota sąsiadów. To sporo jak na moje warunki przestrzenne. W przypadku, jeśli na włości zjedzie jeszcze jeden Taeyang, to będę musiała pozbyć się jakiejś mniej lubianej lalki, bo witryna z zabawkami pęka już w szwach. Z tą witryną to w ogóle zabawna sprawa. Na początku myślałam, że zmieści się do niej naprawdę dużo tatałajstwa, ale widzę wyraźnie, że były to jeno pobożne życzenia. I tak mam szczęście, że udało mi się do niej wtłoczyć Kapelusznika.



      Taeyang Seiran, that was supposed to be the only big-headed doll in my collection, soon brought in his kinfolk and suddenly, instead of just one Tae I had a flock of nine. Together they occupy most of the space on one of the shelves of my dolly display cabinet and if I shall buy another Tae, there won’t be any room left for the other dolls who currently reside there. I don’t know how could I have chosen such a small cabinet for so many dollies Just a few months ago I was sure that it was perfect in size and cubage, but now I can see clearly that the storage space it offers is far too small for the actual needs. I wish I could blow it up just like a balloon to make it bigger! Luckily it's still big enough to invite one more Tae over. I would have been sad if he had to stay away from the rest of the boys.

       

       

      21138500129_42a18b1f4f_z

       

       

      Kapelusznik to mój najbardziej kolorowy Taś. Imię, jak się już pewnie wszyscy domyślili, nosi nieprzypadkowe, bo należy do lalkowej serii nawiązującej do książki Lewisa Carrolla - "Alicja w krainie czarów".



      The name of the blue haired guy is „Mad Hatter”. No wonder - he was made as an incarnation of a fictional character from the book by Lewis Carroll - „Alice in Wonderland”.

       

       

      20763545334_a91fb9bd45_z

       

       

      * * *

       

       

      * * *

       

      20765181403_3f68b3b973_z

       

       

      Chwała twórcom mojego Taśka, że nie uczynili go na obraz i podobieństwo rysunkowego oryginału, powołanego do życia przez John'a Tenniela. Rysunkowy Kapelusznik był dla mnie zawsze trochę straszny, a ten zabawkowy jest śmiszny i przypomina mi wtłoczoną w zielony surdut kajzerkę. Pstrokacizna jego stroju aż bije po oczach, ale to właśnie dlatego tak głośno piszczałam z podniecenia, kiedy dojechał do domu i mogłam go zmacać. Nawet nie śmiem myśleć o tym, by go rozebrać z oryginalnych szmatek, gdzieżby tam! W stadzie przyda się taki kolorowy kogucik :)



      I'm so glad that my Tae doesn't bear much resemblance to the Hatter known from the illustrations by Sir John Tenniel, as I've always considered him a little scary. The toy-Hatter looks like a cheeky, lovable brat or a yummy kaiser roll dressed in green :) When I saw him for the first time I squealed from joy. Is it very wrong for me to lust after such a colorful, roguish doll?

       

       

      21198459178_7eb3286579_z

       

       

      * * *

       

      21199307599_6a7d06b9ff_z

       

       

      * * *

       

       

      20765258603_081714a4dd_z 

       

      Wśród moich znajomych Tasiowie nieodmiennie kojarzą się z dziewuszkami. Dlatego pytanie: "Dlaczego ta laleczka jest przebrana za chłopca?" uznaję za tekst kanoniczny. Tak się do niego przyzwyczaiłam, że już nawet nie zaprzeczam. Jeśli ktoś będzie szczęśliwszy, bo ma okazję powydziwiać nad dziewuszką przebraną w męskie szmatki, to proszę bardzo. Dla zmyłki przebrałam nawet jednego swojego Tasiołka za babę – dostał spódnicę i „szkolną” bluzeczkę. Stoi sobie na półce, udając dziewczyninę i gdyby nie zbyt muskularne nogi, to mógłby za taką uchodzić.



      My friends claim that this particular Tae must be a girl, because no boy would agree to wear the clothes he does. I don't object, because in my opinion Hatter really looks super girlish. Besides, I got used to such remarks. Moreover, in order to feed the hunger of my friends for girl-dolls, I redressed on of my Taes in a girly school uniform and it suits him just fine. I hope to show this transformation to you in one of the upcoming blog notes. 

       

       

       

       

       

      Przy okazji pisania dzisiejszej notki zauważyłam, że nie mam w domu żadnego kapelusza. W szufladach szaf zalega cała masa czapek zimowych, czapek jesiennych i czapeczek z daszkiem, a kapelusza z rondem nie uświadczysz! A jeszcze dwa pokolenia wstecz, nasze babcie, wychodząc z domu, nie ośmielały się pokazać ludziom z odkrytą głową, bo było to uznawane za nieobyczajne. Babcie babciami, a ja jednak wolę dzisiejsze, bardziej praktyczne czasy. Choć fajnie byłoby od czasu do czasu zobaczyć na ulicach rój pań w wymyślnych nakryciach głowy.



      While creating today's entry I noticed that I don't have any hats at home! I collect beanies, caps and berets, but I'm not used to wearing brimmed headwear. And to think that a hundred years ago our grandmothers wouldn't dare to leave the house bareheaded and had at least one elegant hat to cover their hair with. Is it a pity that today we choose more informal style of clothing? I don't think so. Given a choice I'll always opt for a stylish cap rather than a hat, even if it's a lovely fantasy hat, that looks like the one owned by Mad Hatter.  

       

       

      21138479339_e76b2fa8db_z

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Kapelusznik”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 grudnia 2015 21:52
  • niedziela, 08 listopada 2015
    • Wolność

      Niezbadane są wyroki losu. Można się wypierać sympatii do pewnego rodzaju lalek, ale gdy trafi się wśród nich wyjątkowa, to człowiek się ugina i pozwala sobie na odstępstwo od własnej reguły.


      You never know what the future brings. You might dislike the particular type of dolls but when you cross paths with the one, that is, for some reason, exceptional, you easily change your mind.


      Moje odstępstwo wygląda toczka w toczkę jak wychowany w solarium Kopciuszek, któremu zachciało się iść na bal. A ponieważ od dawna nie wierzył już w dobre wróżki i znał gorzką prawdę, że o szczęście trzeba walczyć samodzielnie, więc nie czekając na interwencję z góry wybrał się na wyprzedaż sylwestrowych kiecek, kupił najbardziej błyszczącą, po czym już w domu zrobił się na bóstwo i pomknął na bal taksówką. No i to tyle. Nie mam pomysłu na pisanie o tej lalce, dlatego zamiast rozwodzić się nad nią, opowiem o czymś zupełnie niezwiązanym z lalkami, dobrze?


      My exception totaly looks like a relative of the infamous Katie Price with a taste for sparkling dresses. When I started writing this note (a week ago) I had a thousand thoughts about this doll, that I wanted to share with you, but since that time I've changed my decision. The doll will speak for herself through the pictures, while I'll tell you about something that has nothing to do with toys. I hope that I'll get away with it.



      01

       

      02

       

      03

       

      04


      Podczas ostatnich wakacji przez jakiś czas mieszkałam na wsi. Świeże powietrze, grzybne lasy, towarzystwo zwierząt. Można by rzec – sielanka. Tyle, że w sąsiedztwie tej sielanki czaiło się coś, od czego jeżył się włos na głowie.


      During my summer vacation I spent some time on a farm. It was a perfect way to tranquil myself, a fantastic breath of fresh air, something very different from everyday hassles, except from the fact, that there was something really horrifying in the nearest neighbourhood.


      To coś, a właściwie ktoś, miał na imię Piotr, blisko 80 lat na karku i wielkie gospodarstwo, obejmujące piękny sad oraz pola pastewne. Oprócz tego Pan Piotr miał jeszcze dom i wielkie umiłowanie wolności w duszy. Na pozór nic w tym strasznego, prawda? „Straszne” rozpoczyna się, gdy zrozumie się na czym polega jego idea wolności.


      The horryfying thing was about 80 years old, his name was Peter and he was the owner of a big farm with a beautiful orchad and grazing fields around it. He was also a worshipper of freedeom. You might say that there is nothing strange about that, but believe me, we're drowning in quicksands.


      Gdybyśmy patrzyli na pojęcie wolności od strony słownika, to można byłoby uznać, że jest to możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą. Pan Piotr w pełni zgadza się z tą definicją, ale znacznie przesuwa jej granice. Jego filozofia życiowa zakłada, że nie warto robić nic, na co nie ma się ochoty. Pan Piotr kieruje się zasadą, że do życia człowiekowi potrzebny jest tylko chleb i woda, zaś wszystko inne jest zbędne. Z tego powodu całkowicie zarzucił on czynności, dla większości z nas zupełnie oczywiste. Gdy po śmierci rodziców został sam, przestał całkowicie przejmować się stanem domu rodzinnego i gospodarstwa. Był w tym bardzo konsekwentny. Jego sąsiedzi mówią, że kiedyś jego gospodarstwo było jednym z pierwszych w okolicy, ale gdy pan Piotr został jego jedynym właścicielem, to pozwolił, aby wszystko zniszczało. Jego królestwo już dawno już przegrało z czasem, postępującą ruiną i brudem.

       

      According to the dictionary, freedom is the power or liberty to order one's own actions. Peter fully agrees with this definition, however, he broadens it a little. He believes that freedom is the absence of any laws or responsibilities that he doesn't accept. That is why, after his parent's death, he decided not to take care or to repair the house he lived in. He simply doesn't care about things. He says that the only thing that's worth effort is another human. Inanimate things are unimportant as they are destined to decay and rot while the human soul lives forever.


      Do wnętrza jego domu zajrzałam tylko na chwilę. Musiałam szybko stamtąd wyjść, bo przytłoczyło mnie to, co w nim zobaczyłam. Dom pana Piotra wygląda jak wielki śmietnik, na który zwożono brudy od wielu, wielu lat. Na podłodze kłębią się połamane sprzęty, resztki jedzenia, porwane książki i gazety. Przez okna nie da się wyjrzeć, bo pokrywa je gęsty kożuch brudu. Nigdy nie naprawiany sufit, przez który pada deszcz, grozi zawaleniem. I w takich warunkach mieszka starszy człowiek. Zapytany o to, czy nie potrzebuje pomocy, kręci przecząco głową. Nie chce żadnego wsparcia. Wsparcie oznaczałoby zmiany, a on lubi swój dom. Jest królem śmietnika i nikt nie będzie mu mówić, jak żyć.

       

      He doesn't care about his own property and he let it fall to ruin, because keeping it in good shape doesn't interest him at all. I was shocked when I saw the inside of his house – the dirt and decay make it look more like a cave rather than a place of dwelling of a humen being. The floor of the house was covered by parts of litter, shattered books, newspapers, broken pieces of furniture and rotten food. The roof was full of holes, letting the rain inside the house. No man should live in such a place. I asked Peter if he'd accepted help but he denied with strenght. He doesn't want any changes. He feels happy the way he is. He understands why other people clean and repair their houses, but he doesn't feel like following suit. Dirt and negligence seem to be his friends since forever.


      Pan Piotr lubi mówić o sobie "Jestem współczesnym pustelnikiem, bo w pełni wyrzekłem się związania przez dobra doczesne". A jednak ja nie byłam w stanie dostrzec w nim pustelnika. To, co zobaczyłam u niego na podwórku i we wnętrzu mieszkania, spowodowało u mnie chęć ucieczki i płaczu. Nigdy w życiu nie spotkałam się z człowiekiem, który dobrowolnie skazałby sam siebie na wegetację w takiej nędzy i przede wszystkim brudzie. A to tylko dlatego, żeby mieć poczucie wolności absolutnej, nie znającej żadnych ograniczeń. 

       

      After visiting this strange man I was on the verge of crying. I felt powerless and overwhelmed. I would have never imagined that I might meet someone like him, someone who condemned himself to unimaginable vegetation on behalf of some deformed understanding of freedom.

      01

       

      02

      03

      04

      05

      06

      07

      Wszystkie powyższe zdjęcia za zgodą właściciela gospodarstwa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „Wolność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 listopada 2015 16:45

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com