Doll land

Wpisy

  • niedziela, 28 sierpnia 2011
    • Baba Jaga rosyjskiej firmy "Gwiazda"

      Myślę, że tej lalki możecie nie znać. Nic w tym dziwnego, bo to ślicznotka zza wschodniej granicy, a konkretnie - z Rosji, nie sprzedawana nigdy w Polsce.  Jej pierwowzorem jest wredna i złośliwa postać z bajki - Baba-Jaga, znana wszystkim dzieciakom, które oglądały filmowe produkcje ZSRR, czyli Rosjanom, Czechom, Słowakom, Ukraińcom i Białorusinom. W Polsce filmowa Babusia-Jagusia nie przybrała chyba nigdy statusu postaci kultowej, gdy tymczasem, w wymienionych krajach, cieszyła się ogromną sławą. Każde dziecko chciało mieć w swojej kolekcji Jagę, choć po trochu się jej przecież bało ;)

       

      1

       

      Jako mały szkrab byłam dumną posiadaczką Jagusi, która przeżyła ze mną wiele przygód przyjemnych i zgoła niemiłych. Lalka doznała topienia w wiadrze mleka, została użyta w charakterze spadochroniarza skaczącego z dziesiątego piętra na trawnik pod blokiem, jeździła jako dżokejka na kocie (przywiązana do kota sznurkiem, co miało dość nieprzyjemne konsekwencje, bo kicia zaplątała się podczas ucieczki na drzewo o gałązki i tpotrzebowała pomocy przy zejściu. Kocillę ściągał z wysokości mój ojciec, który przeżył przy tym spory wstyd, bo zwierzak darł się jak opętany i sąsiedzi przyszli popatrzeć sobie na to, co właściwie tata robi biednemu kociakowi, że on tak przeraźliwie miauczy).

       

      Jagusia była ukochaną zabawką do chwili, gdy w moim życiu nie pojawiła się pierwsza Barbie, przez co przemiła staruszka trafiła do pudła z zapomnianymi zabawkami i została po pewnym czasie, wraz z nimi, przekazana jakiemuś innemu dziecku. W ten sposób utraciłam najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa i zrozumiałam, ze jak się kogoś kocha, to nie odstawia się go na boczny tor. To chyba pierwsza ważna lekcja wyniesiona z dzieciństwa.

       

      Dziś żałuję, że Jagi nie ma już ze mną i próbuję upolować taką lalkę na moim ulubionym  serwisie aukcyjnym. Trzymajcie za mnie mocno kciuki, bo bardzo chcę Jagusię odzyskać!

       

      Ponieważ nie dysponuję żadnymi fotografiami Babusi, pozwoliłam sobie użyć zdjęć użytkowniczki forum Dollplanet.ru o wdzięcznym nicku Goldilocks. Oto one - przedstawiające w całej okazałości i krasie Babusię-Jagusię:

       

      2

       

      Kto ma taki śliczny, haczykowaty nosek? Tylko Jagusia!

       

      3

       

      Na plecach - obowiązkowy garb.

       

      4

       

      Brak właściwej higieny jamy ustnej spowodował, ze babusia zachowała tylko jeden ząbek. Na szczęście do zjedzenia Jasia i Małgosi ten jeden wystarczy ;)

       

      Zakryjcie oczy - za chwilę na ekranie pojawi się golizna!

       

      5

       

      Niech się wstydzi ten kto widzi!

       

      6

      7

       

      Gdyby babcia w młodości nosiła "pajączka", to pewnie teraz nie miałaby garba ...

       

      8

       

      Chciałabym zwrócić uwagę na artykulacje rąk i nóg - Jagusia ma znacznie lepsze możliwości pozowania niż niejedna Barbie. W zasadzie to można powiedzieć, że mamy przed sobą Jagusię-Fashionistas.

       

      Na koniec obiecuję, że jeśli uda mi się wygrać aukcję na molotok.ru, to obowiązkowo wrócę na bloga z jeszcze jednym wpisem poświęconym Babusi! Tak mi dopomóż Swarożyc ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Baba Jaga rosyjskiej firmy "Gwiazda"”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 sierpnia 2011 22:09
  • czwartek, 18 sierpnia 2011
  • wtorek, 02 sierpnia 2011
    • Lipcowe podsumowanie blogowe

      Nie jest tajemnicą, że pasjonaci lalek podczytują wzajemnie swoje blogi. Ja też nie jestem wyjątkiem i zaglądam gdzie się da. Kilka blogów znam już całkiem dobrze, całej masy kompletnie nie kojarzę, więc dziś będzie tylko o tych, które do tej pory udało mi się nawiedzić. Ponieważ niektóre wpisy zapadają mi na dłużej w pamięć, postanowiłam co miesiąc wybierać kilka notek, które najbardziej mi się spodobały i zapłodniły umysł. Pomysł podwędziłam z jednego ze swoich ulubionych blogów o filmowym horrorze. Myślę, że dobrze jest  szerzyć w świecie wiedzę na temat tego, co ciekawe - tak więc, wcielam ideę w czyn i zapraszam do lektury.

       

      Zaczynamy - od fanfar na cześć blogowiczów:

       

      A teraz jadymy już pełnym gazem - oto top seven z lipca. UWAGA: kolejność jsiedmiu wspaniałych" jest przypadkowa. Każda z prezentowanych niżej notek czymś mnie uwiodła. Zresztą, zaraz przeczytacie, co, jak, gdzie i kiedy.

       

       

      1. "Pod wpływem okoliczności" - http://lalkahalka.blogspot.com/2011/07/pod-wpywem-okolicznosci.html

      Podoba mi się znakomita stylizacja Barbie na świętej pamięci Amy Winehouse. Przemalować twarz lalki jest bardzo trudno - łepetynki Basiek są małe i trzeba sporo cierpliwości i precyzji, żeby osiągnąć ciekawe rezultaty. Ale sama twarz to nie wszystko. Aby złudzenie było pełne, potrzebna jest jeszcze charakterystyczna garderoba i fryzura. Dopiero, gdy te trzy czynniki zostaną harmonijnie zgrane można mówić o sukcesie. W przypadku OOAK'a Dollby'ego wszystko zagrało i nawet zaśpiewało.

       

      2. "Jak kapturek z pudełka" - http://zapieczlotych.blogspot.com/2011/07/jak-kapturek-z-pudeka.html

      Słowa uznania za doskonały opis piekielnych mąk, które przeżywa każdy lalkarz, wyjmując swój nowo zakupiony skarb z pudełka. Dzięki tej blogonotce mogę śmiało łączyć się z wami wszystkimi w bólu podczas otwierania  trumienki i wyciągania cennej zawartości na światło dzienne  - bo ktoś świetnie opisał cały upiorny proces rozrywania kartonu, wyswobadzania włosów lalki z diabelskiego plastikowego zabezpieczenia i  drżenie łap przy pierwszym dotknięciu (czynność nieomal erotyczna!)

       

      3. "Kolekcja historyczna" - http://galeria-barbie.blogspot.com/2011/07/kolekcja-historyczna.html

      Po przeczytaniu tej notki zaczęłam przebierać nogami z podniecenia, we łbie zapaliła mi się czerwona lampka i w nocy przyśniło mi się, że jestem mistrzem igły. Co zresztą zostało zweryfikowane kolejnego dnia, kiedy w napięciu próbowałam uściubić dla jednej z Basiek coś na kształt spódniczki. Efekt przypomina nieco stara ścierkę, lecz nie zmienia faktu, że gdy patrze na ubiory zaprezentowane we wspomnianej notce, to robi mi się błogo na duszy a wyobraźnia podsuwa cudowne wizje przyszłości, w której  nauczę się szyć takie stylowe ciuszki.

       

      4. "Brandon, Brenda i Dylan z Beverly Hills 90210 - 1991" - http://marsbarbie.blogspot.com/2011/07/brandon-brenda-i-dylan-z-beverly-hills.html

      Oto internetowy zapis spełnionego marzenia. Fajnie byłoby życzyć, żeby wszystkim maniakom lalkozbieractwa udało się kiedyś zdobyć swoje "wyśnione, wymarzone". Takie notki powinny być otagowane uśmiechem od ucha do ucha.

       

      5. "Dwa kloniki z bazaru." - http://dollsecondhand.wordpress.com/2011/07/10/dwa-kloniki-z-bazaru/

      Widzieliście jakie na bazarze można znaleźć przecudne brunetki, a? Jeśli nie, to lećcie pędem pod wskazany adres - zaręczam, że  zakochacie się w tych finezyjnie pomalowanych mordkach i błękitnych ślepiach. Dodatkowo, nabierzecie chęci na lalki nie będące Baśkami. Bo jak głosi nasz wieszcz narodowy: nie samą Baśką żyje człowiek :)

       

      6. http://depheainwonderland.blogspot.com/ - wpis z 21 lipca b.r. (brak tytułu)

      Napalony lachon i jurny blond samiec. Tu od podtekstów aż wibruje w powietrzu. I takie powinny być wpisy na blogach, gdzie opowiada się jakąś historię - z solą, pieprzem i ostrą papryczką, a nie grzeczne, bezpłciowe i nudne jak flak od kaszanki.

       

      7. "Twist 'N Turn' P.J. (1970)" - http://barbiecollection.blox.pl/html - wpis z 20.07.2011 r.

      Lalka przedstawiona w tej notce, to paskuda. Naprawdę. Ale jest opisana tak, jakby była najpiękniejszą księżniczką. I dlatego, po przeczytaniu wpisu, nie da się patrzeć na nią jak na brzydulę z karykaturalnymi rysami twarzy, tylko jak na wspaniałą, godną podziwu i pożądaną w zbiorach damę. Chylę czoło przed autorem bloga. Nie każdy umie swoją fascynację tak ciekawie ubrać w słowa, żeby zarażać nią czytelników. Must-read i niekwestionowany zwycięzca mojego lipcowego podsumowania blogowego.

       

      Po tak wyczerpującej czynności, jaką było sporządzanie dzisiejszego wpisu, ośmielam się życzyć szanownym dobrej nocy i małej ilości tnących wściekle komarów. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Lipcowe podsumowanie blogowe”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2011 23:04
  • niedziela, 31 lipca 2011
  • piątek, 29 lipca 2011
  • poniedziałek, 04 lipca 2011
    • Uzależnienie. Miłe złego początki.

      Alkoholicy nie umieją powstrzymać się od picia, narkomani marzą o działce, a poczatkujący zbieracze lalek - często wpadają w pułapkę o nazwie "chcę mieć na własność wszystkie lalki, które mi wpadły w oko".

       

      Takie chciejstwo to paskudna sprawa - nie mając sprecyzowanych poglądów na to, co tak naprawdę pragnie się mieć w kolekcji, zgarnia się do niej wszystko, co wpadnie pod rękę. Starszy rodzaj Barbie - świetnie, do koszyka! Dwie identyczne My scene - biorę!  Bratz, która mi się wcale nie podoba - muszę ją mieć!  Księżniczka Disney'a -  o rety, rety, rety - ja kcem ksienżniczkem! Litania ptaka-nakręcacza wydłuża się w nieskończoność bo każdy powód jest dobry, żeby dołaczyć kolejną lalkę do zbiorów.

       

      Niby to wszystko fajne i miłe, ale po pewnym czasie okazuje się, że wszystkie te zakupione cuda leżą sobie, zapomniane, w jakiejś plastikowej torbie, a instynkt pcha  dalej  w szaleństwo - po NOWE zdobycze. Kolekcja puchcie w szwach, ale co z tego, skoro treścią kolekcjonowania jest kupować, bez opamiętania i planu, tylko po to, żeby co jakiś czas móc zaprezentować znajowym swieży nabytek. 

       

      Wypadałoby przerwać ten zakupowy maraton, ale jakiś diabeł szepcze do ucha: kup jeszcze kilka barbioszek, twój zbiór się powiększy, a ty poczujesz się jak po zjedzeniu kawałka czekolady - do krwi wydzielą się endorfiny i osiągniesz pełnię szczęśliwości ...

       

      Takie kuszenie można przetrwać, pod warunkiem, że człowiek na czas puknie się młotkiem w łeb i dojdzie do wniosku, że nigdy nie kupi wszystkich lalek świata. W dodatku - w kolekcjonowaniu wcale nie chodzi o to, żeby się móc pochwalić przed innymi zbieraczami i nadstawić im łeb do głaskania, oczekując na pochwały i peany. Kokietowanie znajomych jest oczywiście przyjemne, ale pasji się na tym zbudować nie da.

       

      Dlatego właśnie, obiecuję solennie, że na blogu prezentować będę wyłącznie te lalki, które faktycznie zawróciły w głowie, na których  naprawdęmi zależało. W związku z czym - muszę skierować trudne pytanie do czytelników: czy ktoś chciałby zaopiekować się Michaelem? Im bardziej na niego patrzę, tym mniej go lubię. Z przyjemnością wymienię go na inną lalkę.

       

      Na zakończenie wpisu: link do notki, w której opisałam Michaela:

       

      http://dolland.blox.pl/2011/05/It.html

       

      UWAGA, UWAGA! - w sprawie Michaela wpłynęły do mnie dwa zgłoszenia. Lalek został zaklepany i propozycja wymiany nie jest już aktualna.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Uzależnienie. Miłe złego początki.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 lipca 2011 19:13
  • poniedziałek, 27 czerwca 2011

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com