Doll land

Wpisy

  • piątek, 01 stycznia 2016
    • Ukryty brzydal, przyczajony wstręciuch

      O rety, rety, ależ mi się brzydko rok rozpoczyna! Doprawdy, paskudnie. Ohydniej już chyba nie można. Chyba. Jeśli można, to wolę o tym nie wiedzieć. Brak informacji jest taki błogi

       

      Ale do rzeczy – dawno, dawno temu, szukając w serwisie Flickr zdjęć programowo brzydkich lalek natknęłam się na niejakie „Chicz girls”. Były tak paskudne, że aż mi się lewe oko załzawiło z wrażenia i natychmiast wzięłam się za przegrzebywanie netu, żeby zaczerpnąć o nich trochę wiedzy. Rezultat przegrzebek był lichy - garstka zdjęć promocyjnych i tyci, tyciuteńki zestaw fotek ownerskich.

       

      A teraz łobrazecki z sieci, coby udowodnić powyższe:

       

      My, oh my! The first days of the New Year will be marked by something very ugly. It’s a real eyesore and I highly doubt if it would be easy to find something equally repugnant. If you don’t believe me, please give me a few minutes, so that I can tell you about Chicz girls – probably the most creepy fashion dolls that you have ever seen.

       

      I came across their pictures while browsing through the resources of Flickr and instantly got captivated by their unusual appearance. I thought that I would dig into tons of information about them on the net, but nope, I only managed to find a handful of pictures provided by their producer and a few shots taken by their owners. No proper description or a decent review of these dolls whatsoever. Hmm, that was strange. Such ugly dolls deserve at least some attention, don’t they?

       

      A bunch of pictures found on the net in order to picture the above:

       

      7978057772_58560e5339_z

      * * *

      81CXG9q5s%2BL._SL1500_

      * * *

      7748-chicz-girl-lalka-28cm-l161

      * * *

      _vyrn_1038129181899227UP31023

      * * *

      _vyrn_1037129181909327UP31025

      * * *

      51zIOJbqRdL

      * * *
      3141517172_1_10_r39g4lwm

      * * *

      3141517172_1_2_HwH9OnAx

       

      Co prawda laleczki nie są jakoś zupełnie nieznane, bo co jakiś czas na blogach i na lalkowych forach wypływają o nich wzmianki, ale jak do tej pory nikt ich chyba porządnie nie opisał ani nie obfotografował. Jakoś mnie to nie dziwi, bo mam wrażenie, że zbyt długie przebywanie w ich towarzystwie, pisanie o nich lub patrzenie w ich przeraźliwe ślepiszcza może istotnie nadwyrężyć zdrowie psychiczne

       

      Z tego powodu przemknę przez dzisiejszą notkę jak Halny przez portki górala – szybko i mam nadzieję, zwinnie. A teraz zbierzcie się na odwagę, nadciągają moje potwory!

       

      Although Chicz girls are not completely unknown among doll collectors it seems that they have never earned the right to a decent review or a photo session. Somehow it doesn’t surprize me. If you look at them for too long you start to shiver internally, because they give you the creeps. It’s as if someone was walking over your grave. In other words – you feel a little eerie just being near them.

       

      Because of that feature of theirs I'll try to keep this blog's entry as short as possible. I don't want to expose any of my readers to unnecessary danger :)

       

      And now brace yourselves - you're gonna see my creepsters in a moment:

       

      23772504350_ff311de4c2_z

      * * *

      23439944154_efea2ff6df_z

       

      I oto one - w całej obrzydliwości swojego zezowatego jestestwa (że już o zdzirowatym makijażu nie wspomnę). Ludzie twierdzą, że tym lalkom należy się honorowe miejsce w top ten najbrzydszych lalek świata i w pełni popieram to zdanie. Z bliska widać, że to chodzące nieszczęścia - nie dość że zezowate, to jeszcze mają wodogłowie. Horror, prawdziwy horror!

       

      Please meet my infamous Chicz girls in all their wonky-eyed glory (not to mention the makeup disaster). People say that they deserve to be in the top ten of the most ugly fashion dolls ever and I fully support that notion. These dolls are like a total train wreck - at the first sight of them you literally gasp with horror. 

       

      Paskudztwa nadciągnęły ku mnie z serwisu OLX, który jest kopalnią wszelkiego rodzaju dziwactw i cudactw. Obie Chicze wegetowały tam dłuższy czas, niczym biedne sierotki, czekające na nową mamusię, która je pokocha. Co prawda słowo „mamusia” i „ukochać” nie za bardzo mi do nich pasuje, bo ile bym się nie zmuszała, to i tak nie daję rady, ale uznajmy, że czuję w stosunku do nich coś będącego cieniem sympatii. Myślę, że ta żałosna namiastka uczucia wynika z tego, że wszędzie, gdzie bym się nie obróciła, widziałam niepochlebne opinie na ich temat, więc trochę mi ich żal, co przekłada się na podejście: „A niech tam, skoro już je do siebie ściągnęłam, to niech zostaną!”

       

      Both nasties came to me from OLX (polish online sales service), which is a shrine of second hand items: clothes, books, toys and furniture. Most of the things for sale are really strage, but sometimes you're able to find a real treasure among the rubbish.

      The blonde and the dark-haired one have been put up for auction for quite a long time, and they patiently waited for someone to come to their rescue. Such clever and prescient girls they prooved to be! Indeed there was a fine specimen of the crouching mooncalf, hidden birdbrain, who wanted to take a closer look at them, and I happen to know that person very well. I see her in the mirror on a regular basis.

       

      23465475463_6659e214ec_z

      * * *

      23984155672_94f81798b0_z

       * * *

      23796568270_3771b289a3_z

      * * *

      24009700381_60bf0ca3b5_z

       

      Spoglądając na Chicze, widzę przede wszystkim zmarnowany potencjał. Lalki są wykonane po taniości a do tego nijako i niechlujnie. W dodatku nie wiadomo do kogo miały być skierowane. Do dzieci? Nie, bo za brzydkie. Do miłośników filmów o obcych z kosmosu? Nie, co obcy nie nosili "balowych" sukienek. Czyżby więc ... do śmietnika?

       

      Średniej jakości plastik, puszące się włosy i siepiące się sukienki – czyli combo wszystkiego, co składa się na zjawisko o nazwie „ależ to paskudztwo, komu się chciało toto produkować?”. A jednak to furda w porównaniu z wyglądem głów – nie dość, że przypominają garnki nasadzone na żerdzie w płocie, to jeszcze są to garnki o twarzach jak z sennego koszmaru. Sposób, w jaki Chiczuchony patrzą na świat przyprawia mnie o ciarki na grzbiecie. Co one też knują w tych wielgaśnych łbach? Bez wątpienia jest to coś, co przyśpieszy Ragnarok.

       

      Brzydkie są, bez dwóch zdań. No paskudne. Mamma mia, na co mi były takie ohydogenne paskudztwa?

       

      When I look at my Chicz girls I can see a wasted potential. There are so many cute big-headed dolls, that it's a shame that such ugly ducklings exist. I wonder who was their target. Children? Impossible - the dolls are too ugly and scary for the small ones. Grown up collectors? Unlikely. There are not so many hoarders who hunt for cheap knock-offs. The trash bin? (Wait, I think we have a winner).

       

      These girls are a combo of the worst available features - their bodies are made of poor quality plastic, their dresses hardly resemble any decent clothes, but the worst thing of all is that the tiny trunks have been crowned with ridiculously unattractive heads. The way they look makes you want to bash your head against the nearest flat surface. Because of their wonky eyes the dolls can't look straight and it gives the impression that they're secretly planning something devised to accomplish an evil or treacherous act. 

       

      They are ugly and sinister. I don't have the faintest idea why would I want to have them. I must have gone through a total eclipse of the common sence while taking the decision of geting the Chiczes. There's no other explanation, is there? ;)

       

      24092282425_2d514e343e_z

      * * *

      23703938409_5337ff5b5f_z

      * * *

      23703962859_555cf5a120_z

      * * *

      23703890759_fae93ea1ca_z

      * * *

      24009642761_8e983a23af_z

      * * *

      24045651886_6b8fe1c009_z

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „Ukryty brzydal, przyczajony wstręciuch”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 01 stycznia 2016 15:16
  • wtorek, 01 grudnia 2015
    • Kapelusznik

      Źle się dzieje w państwie duńskim! Zaprawdę źle, bo zaczęłam oglądać w sieci zdjęcia Pullipów, co do których wykazywałam dotychczas zupełną obojętność. Ale im bardziej w las tym więcej lalek, a biedny Czerwony Kapturek, alias Stary Zgred, jest wyjątkowo nieodporny na pokusy. Nie to, żeby pożądał jakiegoś Pullipa, ale jednak czuje w kościach, że kiedyś chcica wzniesie w górę swój paskudny łeb i zawyje w głos: „Kcem! Daj mi! Kcem!”. To jak przeczucie zbliżającej się burzy - niby wszystko jest w porządku, ale na wszelki wypadek człowiek chowa się pod dach, żeby nie oberwać piorunem.

       

       

      Dear all, I’m afraid that I’m going crazy again. Some time ago I browsed throught the pictures of Pullip dolls on the Internet and to my horror – I liked quite many of them. The times, they are a changin, as Bob Dylan sings! Is it the beginning of the Pullip era for me? I don’t know. I just don’t know and it confuses me a lot! Over the years I’ve learned that I’m not immune to the charm of big-headed dolls, which means that Pullips might soon become the dwellers of my house. If only it was possible to get vaccinated and stop liking them. Unfortunatelly the future is quite clear and I can already picture myself losing a battle with Pullips – one day my hunger will rear its ugly head and roar: „You! Buy! Now!” and I’m not sure if I’ll be able to ignore this calling.

       

       

      Na razie staram się mocno trwać na antypullipowej barykadzie. Robię to w pozycji nieeleganckiej, okrakiem, bo przecież dałam sobie wleźć na łeb Taśkom, czyli przedstawicielom tej samej lalkowej rodziny. Wierzę, że póki jestem im wierna, to zakażenie jun-planningową zarazą nie posunie się dalej. Na wszelki wypadek spluwam od czasu do czasu przez lewe ramię: "Tfu, tfu, tfu!" (No i czemu ja się dziwię, że ściana z lewej strony taka zafafluniona?).



      As for now I try to be strong and stay on the right track, even though I let the temptation cloud my head from time to time. As you might remember, I let myself to be swallowed by a passion for Taeyang dolls, which belong to the Pullip family, so you might say that I've already started to flirt with Pullips somehow. My only explanation is that Taes are boys, and that at the beginning of my downfall I was naive enough to think the following way: „Give it a month or two, girl, and you'll be singing a different tune. You'll forget about these dolls completely”. My wishful thinking had no effect though.

       

       

      Taśkowie, początkowo w liczbie "jeden", jakimś niepojętym sposobem wypączkowali w grupę, przekraczającą liczebę łap mojego psa po dodaniu do niej odnóży kota sąsiadów. To sporo jak na moje warunki przestrzenne. W przypadku, jeśli na włości zjedzie jeszcze jeden Taeyang, to będę musiała pozbyć się jakiejś mniej lubianej lalki, bo witryna z zabawkami pęka już w szwach. Z tą witryną to w ogóle zabawna sprawa. Na początku myślałam, że zmieści się do niej naprawdę dużo tatałajstwa, ale widzę wyraźnie, że były to jeno pobożne życzenia. I tak mam szczęście, że udało mi się do niej wtłoczyć Kapelusznika.



      Taeyang Seiran, that was supposed to be the only big-headed doll in my collection, soon brought in his kinfolk and suddenly, instead of just one Tae I had a flock of nine. Together they occupy most of the space on one of the shelves of my dolly display cabinet and if I shall buy another Tae, there won’t be any room left for the other dolls who currently reside there. I don’t know how could I have chosen such a small cabinet for so many dollies Just a few months ago I was sure that it was perfect in size and cubage, but now I can see clearly that the storage space it offers is far too small for the actual needs. I wish I could blow it up just like a balloon to make it bigger! Luckily it's still big enough to invite one more Tae over. I would have been sad if he had to stay away from the rest of the boys.

       

       

      21138500129_42a18b1f4f_z

       

       

      Kapelusznik to mój najbardziej kolorowy Taś. Imię, jak się już pewnie wszyscy domyślili, nosi nieprzypadkowe, bo należy do lalkowej serii nawiązującej do książki Lewisa Carrolla - "Alicja w krainie czarów".



      The name of the blue haired guy is „Mad Hatter”. No wonder - he was made as an incarnation of a fictional character from the book by Lewis Carroll - „Alice in Wonderland”.

       

       

      20763545334_a91fb9bd45_z

       

       

      * * *

       

       

      * * *

       

      20765181403_3f68b3b973_z

       

       

      Chwała twórcom mojego Taśka, że nie uczynili go na obraz i podobieństwo rysunkowego oryginału, powołanego do życia przez John'a Tenniela. Rysunkowy Kapelusznik był dla mnie zawsze trochę straszny, a ten zabawkowy jest śmiszny i przypomina mi wtłoczoną w zielony surdut kajzerkę. Pstrokacizna jego stroju aż bije po oczach, ale to właśnie dlatego tak głośno piszczałam z podniecenia, kiedy dojechał do domu i mogłam go zmacać. Nawet nie śmiem myśleć o tym, by go rozebrać z oryginalnych szmatek, gdzieżby tam! W stadzie przyda się taki kolorowy kogucik :)



      I'm so glad that my Tae doesn't bear much resemblance to the Hatter known from the illustrations by Sir John Tenniel, as I've always considered him a little scary. The toy-Hatter looks like a cheeky, lovable brat or a yummy kaiser roll dressed in green :) When I saw him for the first time I squealed from joy. Is it very wrong for me to lust after such a colorful, roguish doll?

       

       

      21198459178_7eb3286579_z

       

       

      * * *

       

      21199307599_6a7d06b9ff_z

       

       

      * * *

       

       

      20765258603_081714a4dd_z 

       

      Wśród moich znajomych Tasiowie nieodmiennie kojarzą się z dziewuszkami. Dlatego pytanie: "Dlaczego ta laleczka jest przebrana za chłopca?" uznaję za tekst kanoniczny. Tak się do niego przyzwyczaiłam, że już nawet nie zaprzeczam. Jeśli ktoś będzie szczęśliwszy, bo ma okazję powydziwiać nad dziewuszką przebraną w męskie szmatki, to proszę bardzo. Dla zmyłki przebrałam nawet jednego swojego Tasiołka za babę – dostał spódnicę i „szkolną” bluzeczkę. Stoi sobie na półce, udając dziewczyninę i gdyby nie zbyt muskularne nogi, to mógłby za taką uchodzić.



      My friends claim that this particular Tae must be a girl, because no boy would agree to wear the clothes he does. I don't object, because in my opinion Hatter really looks super girlish. Besides, I got used to such remarks. Moreover, in order to feed the hunger of my friends for girl-dolls, I redressed on of my Taes in a girly school uniform and it suits him just fine. I hope to show this transformation to you in one of the upcoming blog notes. 

       

       

       

       

       

      Przy okazji pisania dzisiejszej notki zauważyłam, że nie mam w domu żadnego kapelusza. W szufladach szaf zalega cała masa czapek zimowych, czapek jesiennych i czapeczek z daszkiem, a kapelusza z rondem nie uświadczysz! A jeszcze dwa pokolenia wstecz, nasze babcie, wychodząc z domu, nie ośmielały się pokazać ludziom z odkrytą głową, bo było to uznawane za nieobyczajne. Babcie babciami, a ja jednak wolę dzisiejsze, bardziej praktyczne czasy. Choć fajnie byłoby od czasu do czasu zobaczyć na ulicach rój pań w wymyślnych nakryciach głowy.



      While creating today's entry I noticed that I don't have any hats at home! I collect beanies, caps and berets, but I'm not used to wearing brimmed headwear. And to think that a hundred years ago our grandmothers wouldn't dare to leave the house bareheaded and had at least one elegant hat to cover their hair with. Is it a pity that today we choose more informal style of clothing? I don't think so. Given a choice I'll always opt for a stylish cap rather than a hat, even if it's a lovely fantasy hat, that looks like the one owned by Mad Hatter.  

       

       

      21138479339_e76b2fa8db_z

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Kapelusznik”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 grudnia 2015 21:52
  • niedziela, 08 listopada 2015
    • Wolność

      Niezbadane są wyroki losu. Można się wypierać sympatii do pewnego rodzaju lalek, ale gdy trafi się wśród nich wyjątkowa, to człowiek się ugina i pozwala sobie na odstępstwo od własnej reguły.


      You never know what the future brings. You might dislike the particular type of dolls but when you cross paths with the one, that is, for some reason, exceptional, you easily change your mind.


      Moje odstępstwo wygląda toczka w toczkę jak wychowany w solarium Kopciuszek, któremu zachciało się iść na bal. A ponieważ od dawna nie wierzył już w dobre wróżki i znał gorzką prawdę, że o szczęście trzeba walczyć samodzielnie, więc nie czekając na interwencję z góry wybrał się na wyprzedaż sylwestrowych kiecek, kupił najbardziej błyszczącą, po czym już w domu zrobił się na bóstwo i pomknął na bal taksówką. No i to tyle. Nie mam pomysłu na pisanie o tej lalce, dlatego zamiast rozwodzić się nad nią, opowiem o czymś zupełnie niezwiązanym z lalkami, dobrze?


      My exception totaly looks like a relative of the infamous Katie Price with a taste for sparkling dresses. When I started writing this note (a week ago) I had a thousand thoughts about this doll, that I wanted to share with you, but since that time I've changed my decision. The doll will speak for herself through the pictures, while I'll tell you about something that has nothing to do with toys. I hope that I'll get away with it.



      01

       

      02

       

      03

       

      04


      Podczas ostatnich wakacji przez jakiś czas mieszkałam na wsi. Świeże powietrze, grzybne lasy, towarzystwo zwierząt. Można by rzec – sielanka. Tyle, że w sąsiedztwie tej sielanki czaiło się coś, od czego jeżył się włos na głowie.


      During my summer vacation I spent some time on a farm. It was a perfect way to tranquil myself, a fantastic breath of fresh air, something very different from everyday hassles, except from the fact, that there was something really horrifying in the nearest neighbourhood.


      To coś, a właściwie ktoś, miał na imię Piotr, blisko 80 lat na karku i wielkie gospodarstwo, obejmujące piękny sad oraz pola pastewne. Oprócz tego Pan Piotr miał jeszcze dom i wielkie umiłowanie wolności w duszy. Na pozór nic w tym strasznego, prawda? „Straszne” rozpoczyna się, gdy zrozumie się na czym polega jego idea wolności.


      The horryfying thing was about 80 years old, his name was Peter and he was the owner of a big farm with a beautiful orchad and grazing fields around it. He was also a worshipper of freedeom. You might say that there is nothing strange about that, but believe me, we're drowning in quicksands.


      Gdybyśmy patrzyli na pojęcie wolności od strony słownika, to można byłoby uznać, że jest to możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą. Pan Piotr w pełni zgadza się z tą definicją, ale znacznie przesuwa jej granice. Jego filozofia życiowa zakłada, że nie warto robić nic, na co nie ma się ochoty. Pan Piotr kieruje się zasadą, że do życia człowiekowi potrzebny jest tylko chleb i woda, zaś wszystko inne jest zbędne. Z tego powodu całkowicie zarzucił on czynności, dla większości z nas zupełnie oczywiste. Gdy po śmierci rodziców został sam, przestał całkowicie przejmować się stanem domu rodzinnego i gospodarstwa. Był w tym bardzo konsekwentny. Jego sąsiedzi mówią, że kiedyś jego gospodarstwo było jednym z pierwszych w okolicy, ale gdy pan Piotr został jego jedynym właścicielem, to pozwolił, aby wszystko zniszczało. Jego królestwo już dawno już przegrało z czasem, postępującą ruiną i brudem.

       

      According to the dictionary, freedom is the power or liberty to order one's own actions. Peter fully agrees with this definition, however, he broadens it a little. He believes that freedom is the absence of any laws or responsibilities that he doesn't accept. That is why, after his parent's death, he decided not to take care or to repair the house he lived in. He simply doesn't care about things. He says that the only thing that's worth effort is another human. Inanimate things are unimportant as they are destined to decay and rot while the human soul lives forever.


      Do wnętrza jego domu zajrzałam tylko na chwilę. Musiałam szybko stamtąd wyjść, bo przytłoczyło mnie to, co w nim zobaczyłam. Dom pana Piotra wygląda jak wielki śmietnik, na który zwożono brudy od wielu, wielu lat. Na podłodze kłębią się połamane sprzęty, resztki jedzenia, porwane książki i gazety. Przez okna nie da się wyjrzeć, bo pokrywa je gęsty kożuch brudu. Nigdy nie naprawiany sufit, przez który pada deszcz, grozi zawaleniem. I w takich warunkach mieszka starszy człowiek. Zapytany o to, czy nie potrzebuje pomocy, kręci przecząco głową. Nie chce żadnego wsparcia. Wsparcie oznaczałoby zmiany, a on lubi swój dom. Jest królem śmietnika i nikt nie będzie mu mówić, jak żyć.

       

      He doesn't care about his own property and he let it fall to ruin, because keeping it in good shape doesn't interest him at all. I was shocked when I saw the inside of his house – the dirt and decay make it look more like a cave rather than a place of dwelling of a humen being. The floor of the house was covered by parts of litter, shattered books, newspapers, broken pieces of furniture and rotten food. The roof was full of holes, letting the rain inside the house. No man should live in such a place. I asked Peter if he'd accepted help but he denied with strenght. He doesn't want any changes. He feels happy the way he is. He understands why other people clean and repair their houses, but he doesn't feel like following suit. Dirt and negligence seem to be his friends since forever.


      Pan Piotr lubi mówić o sobie "Jestem współczesnym pustelnikiem, bo w pełni wyrzekłem się związania przez dobra doczesne". A jednak ja nie byłam w stanie dostrzec w nim pustelnika. To, co zobaczyłam u niego na podwórku i we wnętrzu mieszkania, spowodowało u mnie chęć ucieczki i płaczu. Nigdy w życiu nie spotkałam się z człowiekiem, który dobrowolnie skazałby sam siebie na wegetację w takiej nędzy i przede wszystkim brudzie. A to tylko dlatego, żeby mieć poczucie wolności absolutnej, nie znającej żadnych ograniczeń. 

       

      After visiting this strange man I was on the verge of crying. I felt powerless and overwhelmed. I would have never imagined that I might meet someone like him, someone who condemned himself to unimaginable vegetation on behalf of some deformed understanding of freedom.

      01

       

      02

      03

      04

      05

      06

      07

      Wszystkie powyższe zdjęcia za zgodą właściciela gospodarstwa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „Wolność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 listopada 2015 16:45
  • niedziela, 18 października 2015
    • Czerwony jak krew, biały jak śnieg. No, z tą bielą to przesada.

      Jeśli się wzrasta wśród komiksów, to wcześniej czy później trafi się na cykl Mika Mignoli o Hellboyu, piekielnym przybusiu z zaświatów, który walecznie rozprawia się z innymi piekielnymi przybusiami z zaświatów. Dziwnym trafem nie znam nikogo, kto by tej bestyi nie kochał, choć jest wielka, czerwoniutka i dziamgata. No i lubi kotecki. Jako wielbiciel miauczącego pchlarstwa czuję z nim jedność i wielbię go, choć to paskudnik.

      Gdyby ktoś nie znał lub nie czytał, to komiksowy Hellboy wygląda tak:

       

      Those, who grew up reading tons of comic books must love Mike Mignola's Hellboy. That character is legendary. For those, who don't know him yet - a brief introduction: Hellboy is a demon from hell, who came to the Earth as a child, was taken care of by humans and fights against the dark forces that threaten the world. He's a good-hearted cutie who looks like this:

       

       

      Hellbojek, słodzina kochana

      Źródło/strumyczek/rzeczka/source: http://trevor-verges.deviantart.com/art/Mignola-s-Hellboy-Colors-181216618

       

      Czerwoniutkie śliczności nawiedziło też dwa pełnometrażowe filmy kinowe ("Hellboy" i "Hellboy, złota armia"), czym już do końca mnie zawojowało, bo główną rolę dostał w nich Ron Perlman, który po nałożeniu charakteryzacji zrobił się jeszcze brzydszy niż w rzeczywistości (a przez to bardziej kochany). Z tegoż powodu oczywiście nie mogło zabraknąć mnie w kinie, choć z perspektywy czasu wydaje mi się, że na pierwszą część nie musiałam wcale chodzić trzy razy. Jak to człowiek czasami da się opętać piekielnej bestii, której zdarza się latać po ekranie bez koszulki (a pierś ma szeroką i cyc bardzo zacny, przytulić by się tak do niego od czasu do czasu).

       

      The red cutie pie has also appeared in two cinema movies, that I totally loved, because the actor starring as Hellboy was Ron Perlman. There was a time (long, long time ago, when my hair was still long, I weighted less and still believed in Santa Claus) when I really wanted him to become my husband, because he was so damn lovable though ugly as hell.

      You might laugh at me but I went to cinema 3 times to see the first part of the film and I don't consider it exagerration. The movie was fun, Hellboy was adorable and whoever claims otherwise, it means that they don't deserve to dance with any sexy devil under the pale moonlight.

       

      Dwa kiciusie

      Hellboy z kolegą. Tużem ich znalazła (Hellboy and Abe Sapien. I love both, but Red I love a bit more): http://www.fanpop.com/clubs/hellboy-ii-the-golden-army/images/3963065/title/hellboy-ii-screencap

       

      Po obejrzeniu drugiej części kinowego hitu stało się, co nieuniknione, czyli zachciało mi się mieć czerwonego na wyłączność. Sposobności po temu były, a jakże, bo przecież najobrzydliwsza z obrzydliwych firm zmajstrowała go w skali 1/6. Tyle że nigdzie go w sprzedaży nie było. To znaczy był, ale daleko, za siedmioma górami i siedmioma morzami, skąd do Polski wcale nie chciał jechać. Ja do niego wołałam: "Chono tu!", a on "Nie chce mi się." I tak w koło Macieju. Cztery lata to trwało. Ile ja przez ten czas czekolady zeżarłam!

       

      After seeing "Hellboy the golden army" it became clear to me, that I wanted Red to join my team of toy boys. Of course he was available, of course he was costly, and of course none of the fellow collectors wanted to get rid of him. There were a few Japanese sellers from eBay eager to make a deal with me, but their prices exceeded my financial abilities. It took me 4 years to pick up a bargain. You can't even imagine how much chocolate I've downloaded into my gastrointestinal system during that time.

       

      Ale cierpliwość popłaca. Znalazł się anioł z niebios, natchniony dodatkowo Duchem Świętym, który zapragnął sprzedać Hellbojka. Wszystko po bożemu, przez eBay, znaczy bezpiecznie. Zawzięłam się w sobie, skrzyknęłam wszystkich świętych na pomoc i dawaj licytować. Pozostali uczestnicy aukcji nie byli chyba tak zdesperowani, więc w pewnym momencie sobie odpuścili, a ja, cała w skowronkach, otrąbiłam zwycięstwo. Potem szybkie przekierowanie kasy przez PayPala i oczekiwanie w drżączce na numer trackingowy przesyłki.

       

      Everything comes to those, who wait and evilBay  eBay finally offered me a chance to get Red. I asked all Saints to help me and started to bid. The heavens must have been touched by my preyers as they poured down their blessing upon my head and I won the auction. With shaking hands I clicked on the "pay now" button and went to bed, full of hope, that during the next few days I'll be rewarded with a tracking number. 

       

      Poczekałam tak ze dwa dni, a po ich upływie -  przykra niespodzianka. Sprzedawca zwrócił mi wpłatę i wysłał email, w którym napisał, że Hellboy się uszkodził był, więc odwołuje transakcję. Ja w płacz i migusiem smaruję do niego wiadomość, żeby się zlitował, bo ja nawet uszkodzonego czerwonego wezmę. Na to on - "Pani kochana, nie ma mowy." No więc spróbowałam sposobem. Sprzedawca był z Rosji, więc napisałam do niego po rosyjsku, krwawymi łzami skrapiając każdą literkę. I co? I chłop się ugiął! Pogadali my przy okazji o zbieractwie, co przekonało go chyba, że Hellboy pójdzie w dobre ręce i zgodził się go wypuścić. Achhhh, szczęsny to był moment i godzien uwiecznienia w lalkowych annałach, gdy nieznajomy chłop z Rosji powiedział mi "tak". Ma się tę moc stękania na smutno :)

       

      Two days later I received my money back and additionally an email from the seller, explaining that the toy got damaged and the transaction should be cancelled. My jaw dropped to the floor. I wanted to strangle the guy with his own entrails. Was it the end to my dream about having Red? No way! I told myself: "I won't agree to that! I will convince the man to change his mind and sell the toy to me!" What I've promised myself I've fulfilled. I wrote a sad, sad email to him (in Russian, his mother tongue) and made him understand, how desperate I was. It must have moved his conscience, because he decided to say good bye to Hellboy and accept the money. What a victorious moment it was when he asked me the long awaited question: "Stary Zgred, will you take Red to be your toy, your favourite action figure and your one true love? Will you keep him on your shelf and adore him today, tomorrow and forever? Will you keep him away from dust and take photographs of him? Will you promise not to sell him and be faithful to him through good times and bad, in sickness and in health as long as you both shall exist?". I answered "I will!" and that was it. I became Red's rightful owner!

       

      Potem wszystko już szło w miarę szybko - on nadał przesyłkę, ja w stanie rozpalenia sercowego odebrałam ją od listonosza i w rekordowym tempie rozbebeszyłam, żeby dobrać się do nadzienia. Nie biły mi dzwony, nie pachniał bez, ale co z tego, jeśli Hellboy dojechał cały i zdrowy. A że jest piękny nad podziw i w moich oczach gasi urodą wszystkie inne czerwonoskóre diabelskie pomioty, to teraz zapraszam na lot fotograficznym spamolotem. Enyoy the ride :) 

       

      A few sleepless nights later the seller shipped a package at his local post office and I started to count the days until its arrival. The moment of happiness happened 2 days ago, on Friday, when the postman knocked on my door (just once, but if he wanted to do it twice, I wouldn't have any objections). My Red was finally with me. He arrived safe and sound and even more beautiful than I imagined (of course his "beauty" is a huge overstatement, but you need to turn a blind eye to me, because you know, I'm in love again). Maybe I'll manage to convince you somehow that he's the cutest monster ever? I'll try, because, why not. Hope you'll like him like I do :)

       

      21654665403_0424585104_z

       

      22250110356_958f866804_z

       

      22088064970_8d7055493d_z

       

      22286587151_cf2486b7ca_z

       

       22276019515_a1126070d1_z

       

      22250034246_547d469895_z

       

      22250010236_861e7b6199_z

       

      22275994255_9848e1ccc5_z

       

      22286465701_ba535365f4_z

       

      21652991534_93713e5412_z

       

      22087896690_e11544d851_z

       

       21653156534_aa946d1f2f_z

       

      22263010262_3e3d96cf13_z

       

      22275755255_d6f536d28b_z

       

      22249785086_bffc3cb64c_z

       

      22286285201_783c1ebe6b_z

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „Czerwony jak krew, biały jak śnieg. No, z tą bielą to przesada.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 października 2015 18:14
  • niedziela, 11 października 2015
    • Sisterhood of the World Bloggers Award

      Jakiś czas temu (przemilczmy litościwie jak dawno to było), zostałam zaproszona do międzyblogowej zabawy przez Night Owl - autorkę bloga http://www.darkroomdolls.blogspot.com/ Zabawa polegała na strzeleniu seriami lalkowych pytań do znajomych, o których chcielibyśmy wiedzieć więcej. Jako leń patentowany, którego dodatkowo przystopowały jesienne nastroje, odpowiadam dopiero teraz. Proszę Night Owl o wybaczenie. Jesień zawsze przynosi u mnie ogromne spowolnienie działań okołohobbystycznych, które ożywają dopiero na zimę. Kończąc blablanie, zapraszam do pytań i odpowiedzi:

       

       

      Some time ago (let's draw a veil over the actual lenght of this period) I was invited by Linda, the author of http://www.darkroomdolls.blogspot.com/ to take part in a game known as the "Sisterhood of the World Bloggers Award". It took me some time to reply to Linda's questions, but finally I managed to do it!. Autumn always makes me so lazy and uneager to do anything at all! Sometimes I think that I should hire someone to activate me. Some sophisticated torturer would do best ("I'll cut off your little finger if you won't start writing your blog again" - such an encouragement would surely make me write 4 notes a month, if not more). And now, to the questions and answers: 

       

       

      1. Czy kolekcjonujesz coś oprócz lalek?

      O tak, sroka ze mnie straszna. Lubię mieć obok siebie rzeczy, które darzę uczuciem. Na przykład wszystkie dotychczasowe wydania książek Stephena Kinga. Jeszcze do niedawna moje książkowe półki uginały się pod ciężarem jego powieści i zbiorków z opowiadaniami. Pozbyłam się tego papierowego bogactwa dopiero po kupieniu czytnika do ebooków. Nadal więc kolekcjonuję jego książki, tyle że w formie zabierającej nieco mniej miejsca.

       

      1. Do you collect anything other than dolls?

      I'm afraid that I'm addicted to collecting things. Call me a magpie! I feel good when I have the things that I love within arm's reach. For example - books by Stephen King, as I'm his devoted fan. My shelves used to bend under the weight of his novels and I think that I had each of his books that'd ever been published. Fortunately I made friends with an ebook reader and got rid of my collection, which earned me some space. Now this space is ocuppied by dolls :P

       

       20715680228_6ea38a81eb_z

       

       

      2. Dlaczego rozpoczęłaś pisanie lalkowego bloga?

      Chciałam mieć swoje miejsce w sieci, które pozwoliłoby mi dotrzeć do innych kolekcjonerów i jednocześnie przyciągałoby ich do mnie. Traktuję "Dolland" jako kanał komunikacyjny o znaczeniu praktycznym, a czasami jako platformę totalnej głupawki. Pomimo tego, że blog jest tworem całkowicie wirtualnym, to pozwolił mi zbudować całkowicie realne znajomości. Gdybym miała założyć go raz jeszcze, to zrobiłabym to bez wahania.

       

      2. Why did you start a doll blog?

      I wanted to have my own haven on the net that would allow me to send a message into the outer space: "Here I am! Please, find me! Please, tell me that collecting dolls is nothing to be ashamed of! And that I'm not a weirdo!" It's my communication channel. It's also a magical portal that helped me to meet wonderful people, whom I'll love as long as I live. Kudos for me for starting "Dolland" :D

       

       

      21106185432_c75cfb3718_z

       

       

      3. Czy masz w swojej kolekcji tę jedną, ulubioną lalkę?

      Haha, mam, ale nie umiem podać jej nazwy. Bo jakoś tak się składa, że moją ulubioną lalką jest zawsze ta, na którą czekam. Jest najwspanialsza, bo nie mogąc jej dotknąć i zbadać, więc pozwalam swojej wyobraźni dodatkowo ją upiększyć, co czyni ją wyjątkową :)

       


      3. Do you have one particular doll that is the favorite in your collection?

      Oh, I do, but I can't give you its name. You see, my favourite doll is always the one that I'm waiting for. That's because when you don't have something, that you crave for, your imagination makes it look even better that it does in reality. Once you put your hands on the doll the magic of waiting is gone.

       

       21198440648_9bdf9c8245_z

       

       

      4. Jakie są twoje ulubione lalkowe akcesoria (przynależące lalkom American girl lub innym)

      Nie wiem, czy buty można odnieść do akcesoriów, ale jeśli tak, to są zdecydowanie moimi faworytami. Lalkowe buciki naprawdę potrafią być piękne i modne. Szkoda tylko, że jak to dodatki, pożerają tyle środków. I trzeba się naszukać, żeby znaleźć te właściwe :)

       

      4. Your favorite doll accessory (American Girl or other)?

      I'm not sure if shoes can be classified as accessories, but if they can, than I will vote for them. Shoes are the best! They come in so many shapes and colors. Sometimes I envy my dolls that they have so fashionable shoes and wear them with style.

       

       

      20979445390_f86fb2dcc5_z

       

       

      5. Czy wiesz ile dokładnie masz lalek w kolekcji (nie musisz podawać ilości)?

      Chciałabym móc odpowiedzieć, że za mało, ale to nieprawda. Mam ich za dużo i muszę przyznać, że to mnie trochę męczy. Zbyt wysoka ilość lalek po prostu przytłacza. Lubię, kiedy moje lalki mieszczą się w jednej witrynie i każda z nich ma tyle miejsca, by móc eksponować swoją urodę. Nie ma dla mnie nic gorszego niż lalki wysypujące się z każdego kąta i upchane w ścisku na półkach. Myślę, że przygniotłaby mnie kolekcja przekraczająca 100 egzemplarzy, dlatego moja nigdy do takiej liczby nie dojdzie. Gdy poczuję, że lalek jest za dużo, przerzucę się na lalkowe mebelki i zacznę urządzać moim paskudom domki :) Poniżej wkleiłam zdjęcie z Internetu, które obrazuje jak wygląda lalkowy pokój, który by mnie przeraził.

       

      5. Do you know exactly how many dolls you have in your collection (you don't have to tell the number of course :-) )?

      I wish I could answer - "too few", but the truth is that I have far too many. Most of the unwanted ones are hidden in boxes, awaiting to be sold. I have to confess that I don't like big quantities. I wouldn't stand a croud on my shelves. Each doll in my collection needs to have some "personal space", to show their assets. Too many + too crowded = me going out of my mind

      I found a picture on the net that would show you what is a scary collection for me. It's beautiful but I wouldn't be able to live in such a room. I would suffocate, because of the number of the dolls peeking at me from each corner. My limit is around 50, I guess :)

       

       barbie-doll-collection2

       link: http://www.odditycentral.com/news/barbie-man-spends-30000-a-year-collecting-barbie-dolls-and-memorabillia.html

       

      6. Czy grasz na jakimś instrumencie a jeśli tak, to na jakim?

      Hyhy, gram na harmonijce, ale niemożebnie fałszuję, więc nikt nigdy tego nie uświadczy :D

       

      6. Do you play any instruments and if so, what?

      Hehe, I do. Mouth organ. The way I play, well, let it better remain unknown for you :)

       

       

      21283363718_4e99ec1806_z

       

      7. Jakie jest twoje ulubione miejsce które odwiedziłaś?

      Z uwagi na wykonywany zawód sporo podróżowałam po Europie i Azji. Miałam okazję zwiedzić kilkanaście pięknych miast i miasteczek, ale muszę przyznać się do tego, że moim ulubionym miejscem jest mój własny dom. Nie mam duszy włóczykija. Lubię odkrywać piękne miejsca serfując po sieci, ale nie mam potrzeby ich odwiedzania. Taki już ze mnie nudny domator :)

       

      7. Where is your most favorite place you've ever been?

      I used to travel a lot around Europe and Asia in my younger years. There are many places that I enjoyed visiting, but I need to confess that my very favourite place is my own home. I don't have the soul of a wanderer, on the contrary, I'm a boring home bird.

       

       

      21698983159_e2e19ff128_z

       

      8. Co w sobie lubisz najbardziej?

      Ludzie mówią, że w towarzystwie siedzę zbyt cicho, ale to jest właśnie cecha, którą w sobie lubię. Umiem słuchać. Cenię tę umiejętność, bo pozwala zdobyć sporo informacji, a lubię wiedzieć co się w świecie i wśród znajomych dzieje.

       

      8. What is your most favorite thing about yourself?

      People say that I don't talk eagerly, which is true, because I prefer to listen. Listening gives you information, and when you're well informed you're one step ahead of the others :P

       

       20133720128_de4e3f7834_z

       

       

      9. Ulubiona książka lub film?

      Uwielbiam baśnie. Z dzieciństwa został u mnie zaczytany i pożółknięty zbiór bajek Andersena. Cyklicznie do niego wracam, bo muszę. Kocham tę książkę i nigdy jej nikomu nie oddam.

       

      9. Favorite book or movie?

      I love fairy tales. Especially by Andersen. What a wonderful imagination this man had! I still have a collection of his fairy tales among my other books. It's damaged and not in a great shape, but I wouldn't give it away for any money. It contains my childhood and it's still my favourite book.

       

       

      16255252432_340e17d656_z

       

      10. Gdybyś mogła zaprojektować swoją własną lalkę to jak by wyglądała?

      Haha, zrobiła to już za mnie firma Hot Toys :) Uwielbiam realistyczne lalki przypominające żywe postacie i gdyby nikt ich nie wymyślił, to ja bym to zrobiła :)

       

      10. If you could design your own doll, how would it look like?

      Hehe, there is a company that has done it for me - my beloved Hot Toys :) I'm head over heels in love with hyper-realistic dolls, that portray famous characters from movies. If I were a toy designer I would follow the path of my favourite company, no slightest doubt about that.

       

       

      20003352306_7b542f45ec_z

       

      Wszystkie zdjęcia wyżej oczywiście moje, oprócz różowego pokoiku/All the above pictures are mine except the picture of the pink room.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Sisterhood of the World Bloggers Award”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 października 2015 22:42
  • piątek, 31 lipca 2015
    • Lubię brzydkie

      Zaczniemy od pytania.

      Która z zaprezentowanych niżej postaci podoba Wam się bardziej i chcielibyście ją mieć w formie lalkowej?


      Ok, we're gonna start with a question.

      Which of the persons/characters presented below you would like to have as a doll?


      1. Scarlett Johansson

      01

      2. Freddie Kruger

      2

       

      Poza niezaprzeczalną fotogenicznością tej dwójki nic nie łączy, bo w jednym filmie jeszcze nie udało im się spotkać. Scarlett jest słodka i śliczna, Freddie - powabny inaczej. I - bum, cyk, cyk, dziś będzie właśnie o tym.

      O ładności, a konkretniej o jej braku.


      They don't have much in common apart from being quite photogenic. Scarlett is a sex bomb while Freddie couldn't be further from being cute than he is now. So what's the point in comparing these two? Ha - but there is a reason, believe me! Today we're gonna talk about cuteness, or to be more precise - about its lack.

       

      Ile nie piałabym nad urodą Scarlett, to i tak, mając do wyboru lalkę wzorowaną na niej i na Freddiem, wybrałabym tę drugą, ponieważ poprzestawiało mi się ostatnimi czasy w łepetynce i zaczęłam grawitować ku szeroko rozumianemu brzydactwu. To chyba naturalny odruch, gdy na co dzień obcuje się z tym, co urodziwe. Ładna lalka tu, ładna lalka tam. Naturalnie kocham je bezgranicznie za śliczne pysiałki i całą resztę, ale tak na dobrą sprawę, to nawet kawałek kiełbasy może być piękny, przy odpowiednim oświetleniu. A fascynujący brzydal, niezależnie od tego jak bardzo wyeksploatowane jest to powiedzenie, to fascynujący brzydal. O!


      Scarlett is a beauty. No doubt about that. Strangely it doesn't affect me at all. If I was given her as a doll I would probably give it away or sell it. Had enough of pretty dolls, I guess. It's the ugly ones that attract me more and more these days (and the tendency is growing). I suspect that it's natural, maybe some strange way of collecting evolution. I mean - when you have so many cute dolls to look at, you start to appreciate different ones. Fascinating ugliness, no matter how shallow this sounds, seems to be more ... fascinating. Hehe, do you get the meaning?

       

      Od dawna tu mnie bolało. Że chciałabym większej różnorodności. Łaknęłam odmiany. Krwi, parujących flaków i krzywych pysków. No i stąd wziął się wyżej wymieniony Freddie :)


      It's been a while since I hungered for something more versatile (hehe, versatile sounds much better than weird). To be honest, I wanted something bloody, ugly and dirty. That's why I had to post Freddie's picture above.


      Z tegoż pożądania wykluł się też bohater dzisiejszego wpisu - łepetek brzydki, odpychający i w pewien sposób obleśny, dzięki któremu pobiłam swój własny rekord w kupowaniu na czas. Po raz pierwszy zobaczyliśmy się na eBayu i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ja wiem, że to zabrzmi nieprawdopodobnie, ale on rzucał mi tak powłóczyste spojrzenia, że nie miałam siły się oprzeć. Było zupełnie jak w harlequinie, gdy on i ona widzą się po raz pierwszy. Jej pierś unosi się w szybkim oddechu, pocą jej się dłonie, miękną kolanka i bum! - jest trafiona-zatopiona. Potem, po serii głupich dialogów, a czasami nawet przygód, para schodzi się i zaczyna się część niecenzuralna książki, gdzie dominują westchnienia: Och! Ach! Szybciej! Mocniej! Głębiej! (tak szczerze mówiąc, to nie wiem, czy rzeczywiście jęczy się "głębiej", na ale niech sobie będzie).


      The hero of today's entry helped me satisfy my hunger for novelty. He's ugly and, as some say, off-putting, but as he was my love at first sight (it always is love at the first sight, which worries me a bit, cause how many times one can fall in love ...) and I will claim that he's breathtakingly beautiful until death makes us part. I know that what I write might sound ridiculous, but it was he, who tempted me into pushing the "buy now" button. His smoldering glance enthralled me and made me lose my head! I swear it's true. I didn't want to buy him, not in the slightest. It was all his fault!

       

      Ze mną i łepetkiem było prawie tak samo - gdy tylko do mnie dotarł dokonałam gwałtu na jego pudełku, by jak najszybciej dobrać się do wnętrza. A kiedy już wszystkie dzielące nas owijki, tekturki i taśmy zostały usunięte, mogłam oddać się kontemplacji jego pokrętnej doskonałości.


      I almost raped his box in order to get inside. Grrr, does box opening always have to be such frustrating? The poor owner must go through a lot of pain and plastic wraps to finally hold the object of desire in their hands!


      Ja wiem, że "ón" jest brzydki i na salony go z taką gębą nie puszczą, ale moja miłość jest ślepa, głucha, garbata i jeszcze chroma na jedną nóżkę.


      I know that he's ugly and there are not many people who would like to have him, but my love is blind, deaf, hump-backed and it also limps :P


      Moja rodzina jednogłośnie stwierdziła, że tym razem przesadziłam, bo takiego brzydactwa nikt jeszcze u mnie nie widział. Padło nawet pytanie czy mam zamiar jeszcze kiedyś coś takiego do domu ściągnąć. Gdy pytający otrzymali odpowiedź twierdzącą zareagowali na nią chwilą milczenia. To był chyba pogrzeb pogrzeb mojego dobrego smaku. :P


      My family decided that this time I've outdone myself. They asked me if I plan to buy any others of his kind. I confirmed. Their reaction was priceless - a minute's silence. They were weeping over my bad taste. :P

       

      Czy mieli rację? Być może. Lalkowe wariactwo jest nie do ogarnięcia dla osób, które nie są w nim zanurzone. Myślę jednak że bliscy szybko przejdą nad moim szaleństwem do porządku dziennego, a może nawet polubią "potwora". Oczywiście czeka mnie jeszcze sprowadzenie dla niego ciała, co trochę potrwa, ale jakaż to będzie radość, kiedy wszystkie części zbiorą się do kupki!


      Maybe they were right. I proudly announce that I've become a dolly weirdo and I like it. Nonetheless, I hope that they will take a liking to the pale "monster". They promised me to help collecting financial means for the body, and I guess that I should read their promise as: "Crazy or not, we will support you" :)


      00

      000

       

      Nie sądź lalka po pudełku. Pudełko ładne, a wkład ...


      Don't judge the doll by its box and cute logo :)


      01

      02

      03

      04

       

      Wraz z głową brzydala do domu wprowadziło się bliże niezidentyfikowane "coś", będące gratisem do właściwego zakupu. Nie wiem jakie jest jego faktyczne przeznaczenie. Przypuszczam, że "coś" należy traktować jako puste płótno dla własnych wyczynów malarskich :)


      Together with the doll I received an unindentified something. I'm not sure what that is. I suppose that I should treat it as black canvas for training painting skills.

       

      05

      06

       

      No co?! No co?! A kto mówił, że cosiek ma być ładny :P


      Hehe, nobody told that painting it would be easy :P

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „Lubię brzydkie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      piątek, 31 lipca 2015 16:07
  • poniedziałek, 20 lipca 2015
    • Larwa raz jeszcze

      O rety, o rety! Od czego tu zacząć? Chyba od tego, że bohatera dzisiejszego wpisu już znacie. Nie wiecie jednak, że pomiędzy pierwszym spotkaniem a dniem dzisiejszym zaszła w nim wielka zmiana. Tak konkretnie, to zdążyłam go zepsuć, zwątpić w to, że da się go uratować i cudem naprawić. A było to tak:

       

      My oh my, where should I start my story? Maybe the best way to do it will be to recall the summer of 2014 when I bought the hero of today's entry. You know him well and some of you have already touched him and played with him. What you don't know is that between the day of his arrival and today I managed to ruin his face and miraculously fix it.


      19829574756_788f15ca5d_z

       

      Kiedy Larwa pojawił się u mnie w domu, mój stan umysłu kazał mi go stale mieć przy sobie. Początkowa faza zachłyśnięcia się nowością, potrzeba macania, spoglądania w jego kierunku i te sprawy. No wiecie jak to jest :) To tyczyło się też wyjazdów na lalkowe spotkania. A że akurat zdarzyła się okazja wybrać na spotkanie w Poznaniu, więc spakowałam Larwę w torbę i hajda w świat! I tak zaczęła się tragedia.

       

      When Larva appeared in my life I was totally obsessed with him. He was my first BJD doll and I couldn't get enough of his presence. Back then I was taking him to every local doll meeting in order to share my pride and joy with fellow collectors. You know how incredible it feels to finally get something that you wanted to have, especially for a long time, and to share your excitement with your friends.

       

      As one of the meetings took part outside my city I packed Larva into a bag and decided to take a long journey to my friends, who lived in Poznan city. And that was the beginning of Larva's "tragedy".

       

       

      19855820595_c042b84a4c_z

       

       

      Lalek przyjechał na spotkanie cały i zdrowy, szczęśliwie przeżył wszystkie odbywające się podczas meetu ekscesy, po czym dał się grzecznie zapakować w torbę i ruszył z powrotem do domu. W formie niezabezpieczonej. Bo głupi właścieciel jakoś tak przez przypadek zapomniał, żeby go porządnie opatulić w miękkie owijki.

       

      We safely arrived at the meeting, had the time of our lives, and one day later, we headed back home. I packed Larva into the bag again, this time forgetting to secure his face. How could I have been so stupid and careless! I should have known that my negligence will have disastrous effects.

       

       

      19848331852_7afcbba75c_z

       

      W domu, po rozpakowaniu Larwulca z opakowania, prawie się rozpłakałam. Chłopakowi zrobiły się odpryski makijażu na brodzie i pod okiem. Głębokie. Ani tego zamaskować, ani zamalować. No po prostu tragedia. Pozostawało zdjąć cały makijaż i nałożyć go jeszcze raz na nowo. Ale do tego potrzeba było mistrza. Który, (dzięki niebiosom!) sam się napatoczył.

       

      At home, I almost had a heart attack. A part of Larva's make up has chipped off during the journey. I was devastated. The damage was too serious to be fixed by me. He also sported a few deep scratches on his face. I felt powerless and miserable. I've devastated my favourite doll! The only solution was to remove the damaged makeup and try to recreate it from scratch.  I knew that I wasn't able to do it and that there was only one person who could repair the doll for me. I doubted if that person would agree to help such a loser as myself, but you know what? I was wrong!  

       

       19667487580_e6cfeb7f72_z

       

      Mam wśród rosyjskich lalkowych znajomą, która w ichnim środowisku BJD ma opinię cudotwórcy. Znamy się z sieci, dzięki wieczornym pogaduchom i uczestnictwu w rosyjskim forum BJD. Masza to świetna babka, sęk w tym, że nie bierze zleceń na przemalowanie lalek. Sama zgłasza się z propozycją pomalowania, jeśli czyjaś lalka jej się podoba. A robi to rzadko. Bardzo rzadko.

       

      There's a lady, Masha, who lives in Russia and who's my Internet friend. She's an incredible artist, renown among the Russian doll collectors. The point is that she doesn't take commissions. She only repaints the dolls that she really likes and there's no sense in asking her to paint a toy that she doesn't fancy.  

       

      A jednak głupole mają szczęście! W zeszłym roku Masza była przelotem w Warszawie i zaproponowała spotkanie. Naturalnie polazłam, z nadzieją, że jeśli padnę przed nią na kolana i zacznę jęczeć, to może się zlituje. A tu niespodzianka - nie musiałam wcale wyć. Zgodziła się od razu, choć strasznie zrzędziła na to, że zrobiłam taką krzywdę takiemu sympatycznemu lalkowi!

       

      Fortune favours the brave. Last year Masha was visiting Poland for a few days and invited me for coffee. I decided to beg her for help in my misery, though I didn't believe that she'd agree. And (haha!) I was wrong again! I didn't have to plea at all, she said „yes!” right away, although I have to confess with shame, that she rebuked me quite harshly for my mindlessness. 

        


      19667680508_2699eb5915_z

       

      Masza zabrała Larwę ze sobą do Moskwy. Napracowałą się nad nim potężnie! Musiała usunąć zniszczone fragmenty makijażu i zastapić je nowymi. Jak to zrobiła, do dzisiaj nie wiem, choć w trakcie pracy przysyłała mi zdjęcia dokumentujące postępy. Po półtora miesiąca Larwa odzyskał utraconą urodę i ruszył przesyłką kurierską do Polski. Jak ja gryzłam palce ze strachu, żeby paczka nigdzie się nie zawieruszyła i żeby dotarła co rychlej.

       

       

      Masha took Larva with her to Moscow. She's been working on him for 6 weeks. She removed the damaged parts of his makeup and replaced them with „patches”. Although I followed the progression of her work via Internet I still claim, that what she'd done should be treated as a miracle. Thanks to her efforts my Larva managed to regain his cuteness. I couldn't wait for him to arrive back to me! Never before had I craved for the courier with such anticipation.

       

      19860549671_a919227cee_z

       

      Kiedy miałam ją już w rękach, tak mi ręce latały z emocji, że upuściłam ją na podłogę. I jeszcze raz stał się cud – zdążyłam ją złapać tuż przed stuknięciem w kuchenne płytki. Larwa po raz kolejny ocalił głowę, choć katastrofa była tuż tuż! Chyba się był chłopak w czepku urodził :)

       

       

      When Larva was at home I almost damaged him for the second time. I dropped the parcel, containing his head while unwrapping it. Fortunately, my hands were faster than my brain – I managed to catch it before it hit the hard kitchen tiles. Once again the disaster's been averted!

       

      19860709671_cc7a03c9c2_z

       

      Od tej pory chucham na Larwę i dmucham. Niby taki z niego twardy chłop, a delikatny jak jakaś panienka.

       

      Since that time, I've never let myself forget how fragile Larva is. He might seem to be a tough guy, but I know that's not true. He needs attention, just like a porcelain doll.

       

       

      W życiu Larwy zmieniło się także to, że nie jest już sam. W witrynie stoją obok niego koledzy. I nie lata już goło. Kochani Chińczycy uszyli mu ubrania. Chciałam to zrobić sama, ale odpuściałm sobie po drugiej próbie zaprzyjaźnienia się z maszyną. Szycie jest stanowczo nie dla mnie!

       

      I'm glad to let you know that Larva's life has changed for the better. First of all, he's no more alone. He's got four friends who share the shelf with him and ... some decent clothes (finally!). I didn't mind him being naked, but since he's anatomically correct it feels better to have him covered (especially when my family decides to pay me a visit). :P

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (24) Pokaż komentarze do wpisu „Larwa raz jeszcze”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lipca 2015 16:01
  • sobota, 11 lipca 2015
    • Wróg!

      Mam wroga. Walczymy z sobą od ponad miesiąca. Raz zwyciężam ja, raz on, ale jego zwycięstwa są większego kalibru. Ja mam dwie ręce, dwie nogi i parę oczu, on - tylko jedno ślepie i na tym jego cielesność się kończy. Poza tym jest czarny, brzydki, ciężki i złośliwy jak cholera. Poznaliśmy się dość dawno temu, ale ja, ten tego,  byłam w stosunku do niego nieśmiała i długo bałam się go dotknąć. W sumie nic to dziwnego, bom nigdy wcześniej nie korzystała z aparatu-lustrzanki.

       

      I have an enemy. We've been fighting against each other for the past month. I win once in a while, but this enemy of mine wins more often. I have two hands, two legs, and two eyes, while my opponent is one-eyed, just like a cyclops. To cap it all off, he's black, ugly, heavy and mean. Although we've met some time ago I've only recently started to get to know him. You see, I'm a meek one and he's quite a complicated being, so I was afraid to even touch him ....  grrr grrr .... to touch it, as I'm speaking of a reflex camera.

       

      Czarna bestyja nie jest moja. Została mi ona uprzejmie wypożyczona przez kolegę - pasjonata fotografii, który ma w domu lepsze sprzęciory i ulitował się nad moim jęczeniem. Bo widzicie, dobrzy ludzie, bolało mnie (o ja durnowata!), że brzydkie zdjęcia robię. A inni robią ładne, ostre i w ogóle takie, że chce się je oglądać. Zazdrość mnie, proszę Państwa, żarła. Niska i paskudna zazdrość. No więc Marek (niech jego imię będzie chwalone przez cherubów), zebrał się w sobie i rzekł: "Tu masz aparat, a tu instrukcję. Weź je ze sobą do domu i korzystaj. Jeno mi dupy nie truj prośbami o wytłumaczenie podstaw, bo do takich rzeczy nie mam cierpliwości."

       

      The black beast is not mine. It belongs to my good friend, who courteously decided to lend it to me so that I can learn how to use such a device. I think that he might have been bored with my whining, that each person that I know takes beautiful photos while those taken by me are awful, blurry and their quality is below any acceptable standards. So my beloved Mike said: "Aga, here you have the camera and the manual. Take them home and use them. And please, stop babbling about how hopeless you are at taking photos. Stop moaning and start learning!"

       

      Wzięłam, podziękowałam i poleciałam próbować, jak się toto użytkuje. I mówię Wam - najzupełniej okropnie! 

       

      I grabbed the camera and decided to try it right away. And guess what - the first photo session was a complete trainwreck!

       

      Jeśli człowiek przez 3/4 życia korzystał z prymitywnej cyfrówki (a ja mam w domu prościucha nad prościuchami), to przyzwyczaił się do tego, że aparat wszystko za niego zrobi, co oznacza tyle, że przy robieniu zdjęć można wcale nie myśleć - coś tam zawsze wyjdzie. Lepiej czy gorzej, ale wyjdzie. Z lustrzanką tak się nie da - tu potrzebne jest choć trochę zdrowego rozsądku i umiejętności. O ile najprostszą wiedzę można poznać z manualu, to już przełożenie jej na język zdjęcia wcale nie jest proste. Ile ja się najęczałam, zanim udało mi się zrobić pierwsze ostre zdjęcie! Nie żadne tam dobre, ale zwyczajnie ostre, na którym można rozpoznać fotografowany obiekt :)

       

      For most of my life, I've been using a simple digital camera, which significantly affected the way I thought of taking photos. I was not used to co-operating with the equipment. I treated it as something that would do all the work while I would not have to think at all, just to click the button. I didn't need to learn how to use it because all functions were intuitive. I didn't have to put any effort into my activity. I didn't have any stunning results either, but the lazy ones have to deal with that.

      Now that I have a new toy I've decided to change my approach to photographing. I won't become a famous artist, that's obvious, but I like to think that one day all my dolls will have decent sessions. As for now I'm really happy that I've mastered the art of taking (relatively) sharp pictures :) 

       

      01

      Oto ono! Pierwsze w miarę ostre zdjęcie! Puchnę z dumy. Zdjęcie takie ostre i Jack taki hoży! Tyle dobra w jednym :)

      That's the one! The "first sharp photo" that's making history! I was so proud to be the one who have produced it :)

       

       

      Po uwiecznieniu Jacka dla potomności wzięłam na tapetę innego modela, tym razem płci żeńskiej. O zgrozo, była to lalka z moldem Diva!

       

      After I immortalized Jack in the picture I've decided to try with something bigger. For example - with a Diva doll. Wait! What? A Diva doll!? 

       

      Tak ze dwa lata temu skomponowałam listę lalek, które w mojej opinii można zaliczyć do najbrzydszych wytworów Mattel. W pierwszej piątce uplasowały się w niej lalki z facemoldem Diva. Nawtykałam im wtedy, że wyglądają zupełnie jak modliszki, że wyraz pyszczków mają wredny i odpychający i w ogóle są paskudne. Taka byłam dla nich wredna!

       

      Two years ago I created the list of the ugliest dolls by Mattel. Dolls with Diva face mold were in my top 5. Back then I was convinced that each Diva looks exactly like a praying mantis, sporting an insincere smile and malicious eyes. My tongue was ready to criticize them anytime. 

       

      W oparciu o powyższe ciut dziwnie przyznać się, że mam u siebie jedną Divę. Tak, tak! Zajadły tępiciel tych lalek ugiął się i sprowadził sobie taką modliszkę (dobrowolnie!) do domu. Czyżby się nawrócił i zakochał w lalce, której szczerze wcześnie nie cierpiał? O co to, to nie! Nadal uważa, że to brzydactwo. Brzydactwo, paskudztwo, okropieństwo i marność nad marnościami. Ale z wyjątkowo ładną kolorystyką makijażu - błękit zmieszany z brązem :) Bardzo lubię takie połączenia, a moja Diva ma właśnie takie ślepia. Dlatego przymknęłam oczy na braki w jej urodzie i zadecydowałam, że chcę ją u siebie. Trochę się sobie samej dziwię, ale jak uczy historia, niejeden już poległ dla pięknych oczu, więc żaden ze mnie wyjątek.

       

      Considering the above it's hard to understand why I decided to invite Diva to my flock. Have I converted to Diva-ism? Absolutely not. I still find this doll repulsive. Except for her eyes. Just look at them. The brown irises submerged in blue eyeshadows - that's what conquered my heart. What a dreamy combination! History knows many kings and leaders who have fallen because of a pair of beautiful eyes, so I don't consider myself an exception :P 


       

      02

       

      02

       

      03

       

      Aparat chyba ją lubi :) Oczywiście nie widać tego jeszcze na moich zdjęciach, ale do licha, to musi się zmienić! Nie po to zmogłam pół manualu, żeby sobie odpuszczać. Poza tym, marzy mi się, że kiedyś będę robić dobre zdjęcia moim chłopakom. Na razie nieśmiało próbuję z nimi flirtować i bardzo zżymam się, że nie umiem ułowić ich urody, ale chcę wierzyć, że to tylko kwestia czasu. Bo strasznie, przestraszliwie chcę kiedyś robić mojemu chłopstwu piękne portrety! Takie, żeby oczy rwało i żeby ludzie pytali: A z jakiej firmy oni? I żeby chcieli mieć takich samych u siebie :)

       

      The camera lens really likes her. It actually likes her much more than me, but I need to admit that she's a good model. Maybe one day my eyes will open and I'll discover her charm, who knows?

      Currently, I'm in the middle of reading the manual and I'm trying my best to remember as many tips as possible. I hope that I'll be able to use them soon, because I dream of a set of decent portraits for all my male dolls. Please, wish me luck in pursuing this goal :)

       

      05

       

      06

       

      07

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „Wróg!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 11 lipca 2015 19:49
  • poniedziałek, 15 czerwca 2015
  • sobota, 16 maja 2015
    • Bo ładne były

      Lubię ładnych plastikowych chłopców. To zainteresowanie nie zmienia się już od dłuższego czasu i mam podejrzenie, że gdziekolwiek nie zawiedzie mnie przeznaczenie, to smak na chłopów zostanie ze mną na stałe.

       

      I love cute plastic boys. I’ve been in love with them for the last few years and it seems that I will continue to adore them as long as I live.

       

      A jednak dziwne wyroki losu sprawiają, że ostatnimi czasy znacząco zwiększyła się moja populacja lalek-dziewczyn. Ich liczba nie jest na tyle wysoka, aby zagrozić męskiej dominacji w stadzie, ale i niemała. W dodatku widać już bardzo wyraźną tendencję w doborze dziewuch, wśród których bardzo ale to bardzo brakuje lalek jasnowłosych oraz rudych, za to ciemnowłose i ciemnoskóre plenią się jak chwasty.

       

      And yet, a mysterious twist of fate caused that I recently bought a few she-dolls. To my surprise, the number of plastic girls is steadily rising on the shelves while the number of boys stays the same. What a scandal! It seems that I've developed a dangerous taste for fem-dolls. I don't recognize myself anymore! I hope that there is a cure for my illness, because it seems that I can't get enough of AA girl-dollies.

       

      Jak zwykle nie mam pojęcia skąd mi się wzięło umiłowanie do tego konkretnego typu lalek i nie próbuję zgłębić powodów. Lalkozbieractwo nauczyło mnie ważnej rzeczy – nigdy nie wiadomo, kiedy zbieraczowi się odmieni i zacznie kochać to, co jeszcze przed chwilą nienawidził. Tak więc przyjmuję swoje nagłe zainteresowanie ciemnoskórymi babami jako coś naturalnego i tyle. O!

       

      I don't have the foggiest idea why I've actually started to fancy AA dolls. Moreover, I don't even try to find it out. One thing collecting dolls has taught me – you can never be sure of your own tastes and preferences. They can change in a blink of an eye and you can't do much about that, so why worry? It's natural, I guess.

       

      Jako pierwsza zaprezentuje się Trichelle z serii S.I.S, lalka o twarzy, która od razu skojarzyła mi się z damskim chuliganem. Niby ubrana jest w ładną sukienusię i ma dość elegancką fryzurę, ale nikt mi nie wmówi że tak wygląda grzeczna dziewczynka. Szczerze mówiąc ja widziałabym ją raczej z wygoloną połową głowy i w ubraniach podkreślających jej zadziorny charakter, ale podoba mi się i w zachowawczej wersji. W końcu to Trichelle – czyli jedyna lalka z serii S.I.S. która do mnie przemawia. Cała reszta jest prześliczna i przeurocza i dlatego kompletnie mnie nie rusza.

       

      The first one to show her pretty face to the camera is Trichelle (Mattel, "So in Style"/"S.I.S" line). She might be pretending to be a polite and well-behaved girl, but take a look into her eyes and tell me what do you see inside them. I believe that there must be a naughty little pixie hiding behind her eyelids, or maybe Trichelle is somehow related to the Nordic god - Loki. Who knows it for sure?

      If I only could I would change her dress and hairstyle, but I know myself too well – I suck at restyling dolls. I will keep my hands off her. I don't want to destroy the way she looks.

       

      01

      02

      03

      04

       

      Wraz z Trichelle wprowadziła się do mnie Dynamitka – Reese, nieco łagodniejsza z wyglądu od czarnej siostry, ale nie pozbawiona kurwików w oczach i rzęsista. To jedyna urzęsiona lalka-dziewucha w moim stadzie i więcej takich pewnie nie będzie, ale na wszelki wypadek nie mówię „hop”, bo z lalkami jest jak z pierdolcem – nie wiadomo kiedy człowiek go dostanie.

       

      The second doll to move into my house was Reese (Integrity Toys, Dynamite Girls line). She's not as fierce as Trich, but I can't deny that there's an air of mischief about her too. Could that be that she's a prankster?

      Reese is the first and only doll with eyelashes in my fem-dolls harem. It seems that lashes are not my piece of cake. 

       

      Wygłosiwszy te cenną myśl przechodzę do prezentacji delikwentki. To nic, że zdjęcia marne i że lalka pokudłana! Nie mogąc zachwycić Was jakością fotek zaszaleję z ich ilością. A co sobie będę żałować! Aparat ścierpi wszystko :P

       

      Having written the above, I believe that it's the highest time I showed Reese to you. The photos are blurry and the doll's hair is tangled, but I don't care! Ha! I've never been a patient (or a talented) photographer after all.

       

      01

      01

      01

      01

       

      Tu pytanie: czy nie wydaje się Wam, że te dwie do siebie pasują? Niby każda pochodzi z innej firmy (w dodatku konkurencyjnej), różnią się artykulacją (Dynamitka ma ją świetną, Trichelka jak kij od miotły) i wzrostem, a jakoś tak podejrzanie dobrze wyglądają razem. Może to ich przeznaczenie, a może tylko wytwór mojego zboczonego umysłu – ale ta dwójka wydaje się idealnie do siebie pasować, tak więc uczynię z niej zakochaną parę i pozwolę stać obok siebie na lalkowej półce.

       

      During the photo shoot, I noticed a funny thing – these two get on like a house on fire. Maybe the fate is giving them a sign? Maybe they are destined to be together? My inner pervert tells me that they like each other a lot and that their affection is far from pure, sisterly love.  What do you think about that?


      couple

       

      A na koniec radosna (głównie dla mnie) wiadomość – w następnych wpisach pojawią się chłopcy, a konkretnie Larwa i jego ocielony (w końcu!) brat. I ubranka dla chłopów w rozmiarze 70 cm. Achhh, i od raz wiosna zrobiła się piękniejsza :)

       

      One more information – the next blog entry will (finally) be devoted to a boy-doll. The lucky one will be Larva, who finally has his younger brother – Mort - by his side (and a bunch of clothes he can put on his until now bare back). Prepare yourselves for tons of brotherly love and other (not a bit serious) stuff.


      01

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (24) Pokaż komentarze do wpisu „Bo ładne były”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      stary_zgred1
      Czas publikacji:
      sobota, 16 maja 2015 20:12

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Roy Tanck's Flickr Widget requires Flash Player 9 or better.

Get this widget at roytanck.com